Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2011-06-23 02:08:29 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Silczuk: Chcemy zajść jak najdalej

Fot.: Sylwia Kuś

- Był pomysł byśmy zmienili logo, ale logo się nie zmieni. Jedyna zmiana, jaką przewidujemy w nowym sezonie to jeszcze lepsza gra Wandy w wyższej lidze, w nowym obiekcie - zapowiada trener beniaminka pierwszej ligi - KA Wandy Instal Kraków, Grzegorz Silczuk. - Mamy takich zawodników, którzy nie poddadzą się z kimkolwiek by nie walczyli - twierdzi szkoleniowiec.

Klub sportowy Wanda był jednym z organizatorów rozegranego w dniach 17-19 czerwca Grand Prix. Jak ocenia pan poziom sportowy tego turnieju?

Grzegorz Silczuk: - Poziom sportowy był naprawdę bardzo wysoki, już od eliminacji. Najlepszy na to dowód, to fakt, że w finale wystąpiła para, która zaczynała swoje krakowskie zmagania właśnie w eliminacjach. Turniej był bardzo mocno obsadzony, uczestniczyły w nim jedne z najlepsych par w Polsce. Jest mi troszeczkę smutno, że turniej ten wygrał akurat numer jeden rankingu PZPS. Zawsze to lepiej dla promocji imprezy, gdyby zdarzyła się niespodzianka i Wieczorek z Popkiem przegrali, o turnieju mówiłoby wtedy więcej ludzi. Mało zabrakło, ale widać było, że to zespół, która poświęca dużo czasu na występy na piasku. Wkładają w to bardzo ciężką pracę.

Zmagania na krakowskim piasku rozpoczęły się już w piątek.

- Tak, choć piątek był w sumie dniem "roboczym" - do turnieju zgłosiło się ponad trzydzieści par i tego dnia odbywały się eliminacje. Pamiętam pierwszy organizowany przez nas turniej, do którego zgłosiło się aż sześćdziesiąt par. Marcin Nowak przyjechał do Krakowa o ósmej rano, a przy takiej liczbie zespołów, jaka się wówczas zgłosiła, swój pierwszy mecz grał dopiero o dwudziestej. Ćwierćfinały graliśmy do niedzieli... W tym roku, patrząc pod kątem organizacyjnym, liczba par była optymalna.

Krakowscy kibice po raz czwarty już mieli szansę poobcować z tą dyscypliną sportu...

- Granie na piasku to ciężki sport. Siatkówka plażowa z siatkówką ma wspólny tylko pierwszy człon nazwy i to, że gra się podobną piłką. Mówię "podobną", ale to jednak inna piłka - jest dużo lżejsza. Plażówka bardziej jak siatkówkę halową, przypomina siatkówkę damską, w której piłka "przelatuje" przez siatkę wiele razy, ta gra nie jest aż tak siłowa. Z drugiej strony jest bardzo emocjonująca dla kibiców, jest co oglądać. Myślę, że zwłaszcza niedzielne mecze w Krakowie, tego dowiodły. Dodatkowo, mogliśmy popodziwiać też damskie uroki siatkówki, które zaprezentowały zawodniczki Wisły i Elitesek. Siatkówkę kobiet ogląda się przyjemniej, zawodniczki wkładają w grę całe swoje serce, co było zresztą widać podczas meczów pokazowych pań, rozegranych w minioną niedzielę.

W tegorocznym turnieju z dziką kartą wystartował libero Wandy - Mateusz Mrozowski.

- Mateusz to taki człowiek, który rywalizując nawet z samym mistrzem świata, nie poddałby się. Jego serce bije, kiedy walczy, gra całym sercem, prze do przodu jak maszyna. Choć nie awansował z Łukaszem Kiniorskim do niedzielnych rozgrywek, fakt, że pokonali parę Lech/Guz i tak uznać można jako miłą niespodziankę i dość spory sukces. W kolejnych meczach zabrakło im troszeczkę zimnej krwi, niemniej jesteśmy z nich dumni - to jedyna krakowska para, która wystąpiła w turnieju głównym.

Mrozowski nie był jedynym zawodnikiem z aktualnego składu Wandy, który pojawił się na piasku w Krakowie...

- Tak, w naszym krakowskim turnieju wystąpił też Michał Dzierwa, w parze z Karolem Szczepanikiem. Karol to akurat były już zawodnik Wandy, ale Michał jest w naszym zespole na sezon 2011/2012. Nie ukrywam, że liczyłem na więcej, jestem trochę zawiedziony ich wynikiem. Szczepanik to zawodnik dość znany w siatkówce plażowej - niedawno wywalczył z Mateuszem Mrozowskim Akademickie Wicemistrzostwo Polski. Dzierwa także "nie wyleciał sroce spod ogona". Myślałem, że zajdą wyżej, ale płakać nie trzeba. To, co cieszy to, że mamy w ogóle krakowskich zawodników. Musimy tylko poświęcać więcej uwagi krakowskiej siatkówce plażowej, żeby ten "pociąg" nie odjechał nam tak, jak parę lat temu "odjechała" nam w Krakowie siatkówka halowa.

Wieczorek/Popek - Fogel/Parcej - te właśnie duety typował pan do finału?

- Szczerze mówiąc, nie miałem jakichś swoich typów, prawdą jest jednak, że jak powiedziałem już - lepiej dla promocji turnieju byłoby, gdyby nie wygrał go faworyt - Wieczorek/Popek, a powiedzmy: Okuń z Łukasikiem. Nie ukrywam, że organizujemy ten turniej w ramach promocji naszego klubu. Chcemy pokazać, że promujemy siatkówkę w Krakowie, że cały czas myślimy o siatkówce. Nie interesuje nas zatrzymanie się w miejscu, chcemy iść cały czas coraz dalej, chcemy by krakowska siatkówka była na wysokim poziomie. Po pracy Tomasza Klocka włożonej w rozwój w Elitesek, po naszej pracy w Wandzie, teraz także Wisła chce walczyć o swoje cele. Siatkówka jest tak piękną dyscypliną, tak popularną, że w takim mieście jak Kraków starczy na nią miejsca dla wszystkich, trzeba tylko wkładać w to, co się robi całe serce.

Już niebawem Wanda przenosi się do byłej hali Hutnika...

- Jest to obiekt, który spełnia wymogi PlusLigi. Co prawda, hala wymaga "retuszu" przed sezonem i remontu w ciągu roku, dwóch następnych, niemniej jednak to obiekt, który jest prawdziwą ikoną siatkówki. Zawsze mawiałem, że to taki Kościół Mariacki dla sportu w Krakowie. Wychowała się na nim praktycznie cała Nowa Huta, wychowali się mieszkańcy Krakowa. Jesteśmy już "po słowie" z Asseco Resovią Rzeszów - zespół ten przyjedzie rozegrać z nami pokazowy mecz w ramach otwarcia naszej nowej hali.

Ile widzów pomieścić może była hala Hutnika, czyli nowa hala Wandy?

- Hala jest duża. Dokładnie nie umiem powiedzieć ile osób pomieści, ale pamiętam, że kiedy Hutnik grał z Modeną, przyszło ponad 2500 widzów, z każdej strony były podokładane krzesełka. Chcielibyśmy na pewno, aby na mecz z Resovią przyszło jak najwięcej kibiców. W zeszłym sezonie, na początku na mecze Elitesek przychodziło mało ludzi, z czasem więcej, aż na meczach z Organiką były praktycznie pełne trybuny... Żadnego kibica, który przybędzie na nasz mecz z Resovią, nie wyprosimy, co więcej, zapraszamy na niego już dziś. Zapraszamy całymi rodzinami. Bilety będą za symboliczną kwotę 5 zł. Nie zależy nam na zysku, chcemy, by było nas jak najwięcej. Chcemy godnie przyjąć Resovię, dziękując serdecznie, że zechciała tu przyjechać.

Kiedy dokładnie odbędzie się spotkanie z Resovią?

- Spotkanie to zaplanowane jest na 7 września, na godz. 18. Nie każdy zespół w Polsce może gościć takiego przeciwnika. Resovia to trzecia siła polskiej siatkówki. Chwała wszystkim tym, którzy pomagają zorganizować to spotkanie. Szczególne podziękowania dla Andrzeja Lemka, który walnie przyczynił się, byśmy mogli gościć rzeszowian. Na pewno nie "położymy się" w tym meczu... Vis a vis naszego "Bomby" (Mateusz Mrozowski - przypis red.) stanie Ignaczak. O większego "walczaka" byłoby już ciężko. Obaj, i "Bomba", i "Igła", są wielkimi fighterami. Tylko tacy ludzie, w tym, co robią, mogą być najlepsi.

Jest szansa, że wzorem Ignaczaka, na którego koszulce widnieje igła, Mrozowski przywdzieje na ten mecz specjalną koszulkę z... bombą?

- Tego nie wiem (uśmiech). Na temat koszulek dla zawodników naszego klubu, rozmawiamy z firmą Zina, która chce być naszym operatorem technicznym. Krakowskie Grand Prix pokazało, że to firma z wielkimi możliwościami. Zawodnicy bardzo chwalili sobie koszulki, które na ten turniej były przygotowane właśnie przez Zinę. My też - Wanda Kraków, będziemy ubierani w przyszłym sezonie przez tę firmę. To polska firma o wysokiej jakości produktach, a my cenimy sobie produkty polskie. Jak to miał w zwyczaju mówić Nikoś Dyzma: "tylko po polskiej wódce nie boli głowa".

Czy wraz z nowym sezonem barwy klubu lub jego logo, ulegną zmianie?

- Ja jestem bardzo konserwatywny. Był co prawda pomysł, byśmy zmienili logo, ale logo się nie zmieni. Jedyna zmiana, jaką przewidujemy to jeszcze lepsza gra Wandy w wyższej lidze, w nowym obiekcie... Barwy naszych strojów pozostają królewskie - biało-niebieskie. Nasz główny sponsor Instal też jest w barwach niebieskich, tak jak Krakowska Akademia, z którą chcemy dalej współpracować. Jednym słowem - wszystko pasuje. Z Krakowską Akademią trwają rozmowy, by była z nami także w przyszłym sezonie.

Do kiedy dokładnie obowiązuje umowa klubu z Krakowską Akademią?

- Nasza roczna umowa kończy się 30 czerwca. W planach mamy awans do finałów Akademickich Mistrzostw Polski i walkę o tytuł najlepszej uczelni w kraju. W tym roku zdobyliśmy tytuł najlepszej uczelni niepublicznej, ale to dla nas mało. Na pewno chcielibyśmy by Krakowska Akademia wspierała nas nadal. Siatkówka zawsze oparta była o jakąś uczelnię i zależy nam by było tak dalej... Jesteśmy drużyną, która cały czas chce zwyciężać. Mój charakter nie pozwala na to, aby przegrywać. Dwie porażki w zeszłym sezonie odbiły swoje piętno. Ostatnią przegraną - z Lubinem, pamiętam do dziś, niemniej jestem przekonany, że "odbiję" sobie tamto spotkanie.

Przygotowania do nowego sezonu startują wraz z sierpniem?

- Tak, na halę wracamy w sierpniu, choć teraz - wakacji w sensie stricte wakacji, nasi zawodnicy bynajmniej nie mają. Muszą chodzić na siłownię, cały czas o siebie dbać... Jakub Blachura - nasza podpora na środku, nasza "wieża", jest cały czas z nami, pracuje na naszych obiektach, nie puściłem go domu. Jak tylko tam jedzie, tyje parę kilo. Teraz nie dość, że nie przytył, to jeszcze schudł, wygląda bardziej mężnie... "Blaszka" to jeden z niewielu zawodników, który w hali Wandy "robił" sufit - piłka po jego ataku, odbijała się od parkietu i uderzała o sufit. Obiecał, że dokona tego także w hali Hutnika, choć sufit tam jest wyżej... "Blaszka" to człowiek, który ma w sobie mnóstwo siły. Jak to mawiam, kiedy był mały, wpadł razem z Obelixem do kotła (uśmiech). Jego wrodzona siła plus praca na treningach, pozwala wierzyć, że piłka znów "lecieć" będzie w okolice sufitu.

Co pokaże Wanda w nowym sezonie? Chęci, by zawojować pierwszą ligę zapewne nie brakuje.

- Trzeba tylko pamiętać, że oprócz chęci, oprócz umiejętności trzeba mieć też wymierny budżet, pieniążki, które są niezbędne. W tym miejscu prosimy wszystkich, którym dobro siatkówki leży na sercu, aby się do nas zgłaszali. Nie da się ubrać zawodników w "byle co", nie trenować, nie wyjeżdżać na obozy i próbować grać. Do tego dochodzą odżywki, odnowa biologiczna i tysiące innych rzeczy, które składają się na ostateczny sukces... Treningi rozpoczynamy 1 sierpnia, grać zaczynamy 1 października. Będziemy trenować dwa miesiące, wylejemy sporo potu, aby dobrze zaprezentować się w meczu z Wieluniem. Mogę już dziś obiecać, że będziemy się starać, że będziemy robić wszystko co tylko możliwe, żeby iść do przodu, byśmy grali na jeszcze wyższym poziomie.

Wspomniany przez pana Wieluń, jeszcze niedawno występował na parkietach PlusLigi...

- Różnica pomiędzy pierwszą ligą a PlusLigą jest duża. Doskonale widać to na przykładzie właśnie tego zespołu - Wielunia, którego zawodnicy zmieniają klub, po tym jak drużyna ta spadła. Różnica jest też w zarobkach - tych zawodników, którzy stoją choćby tylko w kwadracie w PlusLidze, a tych, z klubów pierwszoligowych. Między tymi zarobkami jest prawdziwa przepaść... Generalnie, jeżeli "wyleci" się z zespołu PlusLigowego, często w zawodniku wytwarza się strach, że może odejść w niepamięć. Ja akurat uważam, że lepiej grać, niż być dwunastym zawodnikiem w PlusLidze, bo czy to taka nobilitacja? No, nie wiem. Ja wolałbym "trząść" zespołem w pierwszej lidze.

Skład Wandy nie jest jeszcze ostatecznie domknięty?

- Nie jest, mamy jeszcze luki, bo nie wiemy jeszcze do końca na co nas stać, czekamy też na ruchy innych zespołów. Zobaczymy co się wydarzy. Cały czas otrzymuję miłe telefony, tzn. telefony od zawodników, którzy pytają mnie o sytuację w klubie. Niektórzy z tych zawodników, mogliby u nas grać, bo ich wymagania finansowe nie są nierealne, ale nie chcielibyśmy "przegrzać koniunktury". Nasze "klocki" staraliśmy się jak dotąd układać zawsze w miarę rozsądnie. Myślę, że w tym roku też nam się to uda.

Dotychczasowe sukcesy Wandy dają prawo patrzeć z nadzieją w przyszłość...

- Mamy takich zawodników, którzy nie poddadzą się z kimkolwiek by nie walczyli. Najlepszy przykład to nasz mecz pucharowy z Bielskiem. Gdyby nie parę zmian, gdyby nie wejście Leszczawskiego i Kalembki i niesamowity Vlk, to Bielsko pojechałoby do domu, my natomiast byśmy świętowali. Prawda jest taka, że byliśmy wtedy w fazie zgrywania, mieliśmy nowego rozgrywającego, Mariusza Sygułę, który teraz już nie jest nowy. Teraz mamy już trzon zespołu i myślę, że tym razem w Pucharze Polski będzie już lepiej. Chcemy zajść jak najdalej, promować krakowską siatkówkę.

A ta pnie się coraz wyżej, wracając na siatkarskie salony.

- Kraków to dość specyficzne miasto - albo jest się tu bardzo dobrym i jest się wtedy zauważalnym, albo prezentuje się mierny poziom sportowy i wtedy nikt nie chce pomagać, żaden sponsor... Przypomnę - Wanda nie jest sponsorowana przez Urząd Miasta. Nie mnie to osądzać, niemniej jednak wszystkie pieniążki jakie mamy w budżecie, są to pieniądze od naszych sponsorów. A żaden nie da nam ani złotówki, jeżeli nie będziemy go godnie reprezentować i przeciwnie - jeśli będziemy prezentować wysoki poziom, nie będzie szczędził złotówki. Nie mamy wyjścia - chcemy i musimy promować się poprzez zwycięstwa, wygrywać w zbliżającym się nowym sezonie jak najwięcej meczów.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane