Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2011-05-10 10:54:16 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Kwapisiewicz: Nadzieja umiera ostatnia

- Kolejny mecz, kolejna szansa już w środę. Nadzieja umiera ostatnia. Wierzę, że przynajmniej jedno spotkanie u nas, jesteśmy w stanie zwyciężyć - mówi trener radomskiego Jadaru - Dominik Kwapisiewicz. Na dzień dzisiejszy, stan barażowej rywalizacji radomian z kielczanami to 2:0 dla "Farciarzy".

Dwa mecze i dwie porażki. Bilans dotychczasowych starć z Kielcami nie jest dla was korzystny. Co zawiodło w pierwszej z dwóch konfrontacji?

Dominik Kwapisiewicz: - Moim zdaniem, te sety, które przegraliśmy tak wyraźnie (do 15 i 14 - przypis red.), przegraliśmy na skutek bardzo dobrej gry Farta na zagrywce. Mieliśmy z nią sporo problemów. Kiedy sobie z nią radziliśmy, walka z rywalem była przez nas nawiązana - i to nawiązana w stu procentach. Niewiele zabrakło, a wygralibyśmy końcówkę czwartego seta i doprowadzili do tie-breaka. A tie-break - wiadomo, to już zupełnie inna gra, gra do 15 punktów, byłaby szansa pokusić się o niespodziankę.

W drugim meczu z Fartem, nie udało się ugrać choćby seta - ulegliście 0:3.

- Popełniliśmy w tym meczu za dużo błędów własnych. Grając z takim rywalem jak Fart, rywalem z "półki wyżej", przy tylu błędach, jak by się nie grało, nie ma się prawa wygrać. Do tego doszła duża liczba zepsutych przez nas zagrywek, zwłaszcza zagrywek typu flot. To wszystko nawarstwiło się i tym sposobem to ponownie Fart mógł się cieszyć ze zwycięstwa. Kolejny mecz, kolejna szansa już w środę. Nadzieja umiera ostatnia. Ja wierzę, że przynajmniej jedno spotkanie u nas, jesteśmy w stanie zwyciężyć.

Porównując ekipę kielczan z siatkarzami z Gdańska - która z tych drużyn jest twoim zdaniem bardziej wymagającym przeciwnikiem?

- Moim zdaniem trochę trudniejszym przeciwnikiem są jednak kielczanie. To drużyna z PlusLigi, a nie ma co ukrywać - już od lat zespołowi pierwszoligowemu w starciu z drużyną, która gra szczebel wyżej, nie udało się wywalczyć awansu. Fart Kielce ma generalnie kilku bardzo wartościowych graczy. Prym wiedzie u nich Xavier Kapfer. Ten zawodnik, tak naprawdę, wykonuje 40 procent roboty całej drużyny.

Fart, w walce z wami pozostał bez swojej gwiazdy - Richarda Lambourne'a...

- Tak, ale ja akurat nie doszukiwałbym się w braku Richa jakiegoś wielkiego osłabienia kielczan. Lambourne jest chimerycznym zawodnikiem. Nie uważam, żeby po jego dołączeniu do zespołu, Fart grał lepiej... Naprawdę, nie widzę na tej pozycji - na libero, żadnej luki. Adam Swaczyna to młody, ambitny chłopak, który chce pracować. Gdyby Lambourne w każdym meczu przyjmował na poziomie 70-80 procent, a Swaczyna na poziomie 20 - byłaby przepaść. Jeśli ta różnica sięga 5 czy 8 procent, to praktycznie żadna różnica. Adaś daje radę i pokazuje, że warto dawać mu szansę.

Wiadomo - rywalizacja ciągle trwa, jednak powoli podsumowując już sezon 2010/2011, macie chyba powody do zadowolenia? Był to dla was dobry rok.

- Jak najbardziej tak. Rozmawialiśmy na ten temat z prezesem Kupidurą i stwierdziliśmy, że ten sezon był naprawdę udany, a że jeszcze się nie skończył - może być tylko jeszcze bardziej udany. Trefl - swój zespół od początku budował skład z myślą tylko i wyłącznie o awansie. Nasz zespół nie był budowany po to, aby awansować, lecz by spokojnie znaleźć się w górnej części tabeli. Był budowany w nietypowych okolicznościach, nie było wiadomo kto będzie szkoleniowcem... Władze i zarząd klubu postawiły ostatecznie na moją osobę, z czego bardzo się cieszę i za co bardzo dziękuję. Myślę, że udowodniłem, że warto stawiać na młodych, polskich trenerów, którzy chcą się uczyć, chcą pogłębiać swoją wiedzę.

Ostatnio, ciekawą propozycję z Olsztyna otrzymał Piotr Poskrobko. To kolejny młody, zdolny polski szkoleniowiec, który ma szansę "wypłynąć"...

- O tej propozycji rozmawiałem nawet niedawno z Piotrem przez telefon, bo utrzymujemy ze sobą kontakt. Bardzo lubię i jego, i Adama Aleksandrowicza... A wracając do oferty olsztyńskiego AZS-u - ja, na jego miejscu na pewno nie zastanawiałbym się nawet jednego dnia, przyjąłbym tę ofertę. Przy takim szkoleniowcu jak Totolo można się wiele nauczyć. Można wyłapać i wynieść z takiej pracy dużo ciekawych niuansów.

W poprzednim sezonie byłeś asystentem trenera Sucha. W tym, przejąłeś stery radomskiego okrętu. Odczułeś ten "przeskok"?

- Tak, kiedy współpracowałem z trenerem Suchem, to on był odpowiedzialny za przygotowanie drużyny, za wyniki, ja mu tylko pomagałem. W tym roku jest inaczej, ja ponoszę za wszystko odpowiedzialność. Po porażce zawsze to ja najdłużej zastanawiam się "dlaczego?", zastanawiam się jakie błędy mogłem popełnić ja, a dopiero później rozliczam pracę poszczególnych zawodników. Wiem, że sporo trenerów robi inaczej - wyłącznie rozlicza zawodników, u siebie nie widzą winy.

Do niedawna sam byłeś zawodnikiem. Nie ciągnie cię już na parkiet? Bycie trenerem - to, to czemu chcesz się poświęcić w kolejnych latach?

- Na pewno życzyłbym sobie jak najdłużej pracować w tym zawodzie. Siatkówka to moja pasja, moje życie. Jeszcze rok, półtora roku temu bardzo mnie ciągnęło na parkiet, teraz już trochę mniej... Bez treningu, sami chęciami nic nie da się osiągnąć, trzeba byłoby popracować, a moje "rozstanie" piłką trwa już za długo, by móc na poważnie pomóc chłopakom na boisku. To oni codziennie trenują, to oni wylewają z siebie pot, niech oni więc grają. Ja, staram się pomagać, jak tylko mogę, z boku.

Jak oceniasz wasze relacje na linii trener-drużyna, jak układa wam się współpraca? Myślisz, że pod twoim skrzydłami, chłopcy "poszli" do przodu?

- Cieszę się, że jesteśmy z chłopakami na stopie trener-zawodnik, ale także na stopie kolega-kolega. Dogadujemy się ze sobą bardzo dobrze. Tylko pokazywać ciągle palcem, za wszystko ich obarczać - to nie tędy droga. Na treningu ciężko pracują, każdy wie, co jest wymagane, ale poza boiskiem, poza treningiem mamy ze sobą ciepłe, dobre relacje. A czy "poszli" do przodu? Myślę, że w paru aspektach, tak. Zadowolony, jako z zawodnika jestem np. z Kuby Radomskiego. Z czasem, w drugiej części sezonu prezentował się znacznie lepiej, niż na początku. W PlusLidze nie miał za bardzo szansy grania, cały czas praktycznie siedział na ławce. Tutaj, w Jadarze - zaczął pokazywać, co potrafi.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane