Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2011-04-12 05:38:22 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Kusaj: Spodziewaliśmy się po tym sezonie czegoś więcej

fot.: Anna Gumowska

- Miejscem, które by nas satysfakcjonowało po tym sezonie było miejsce w pierwszej czwórce, a nie poza nią. Chcieliśmy dłużej powalczyć w play-offach, powalczyć o wyższe lokaty - nie ukrywa w rozmowie z naszym portalem Maciej Kusaj, rozgrywający pierwszoligowego BBTS-u Bielsko-Biała.

Fazę zasadniczą zakończyliście na ósmym miejscu. W kolejnej fazie - play-offach, odpadliście bardzo szybko, już po pierwszej rundzie. Jesteście rozczarowani?

Maciej Kusaj: - Na pewno spodziewaliśmy się po tym sezonie czegoś więcej. Po pierwszej rundzie fazy zasadniczej byliśmy ex aequo na pierwszym miejscu - trzy drużyny miały bodajże po 25 punktów. Ciężko powiedzieć co było potem przyczyną spadku formy, powodem, że przegrywaliśmy z dołem tabeli. Ogólnie rzecz ujmując - w tym sezonie często wygrywaliśmy z górą tabeli, a przegrywaliśmy właśnie z dołem...

Miejsce poza pierwszą czwórką trudno uznać chyba za satysfakcjonujące?

- Zgadza się. Nie da się ukryć, że miejscem, które by nas satysfakcjonowało po tym sezonie było miejsce w pierwszej czwórce, a nie poza nią. Chcieliśmy dłużej powalczyć w play-offach, powalczyć o wyższe lokaty, wygrywać kolejne spotkania. Szkoda, że się nie udało. Ten sezon nie był dla nas udany. Takie jest moje zdanie.

Sezon 2009/2010 spędziłeś w Olsztynie. Twoi koledzy z AZS-u - Artur Jacyszyn i Tomasz Stańczuk, zdecydowali się zasilić po nim Pekpol Ostrołękę, mając w ten sposób szansę kontynuować studia w Olsztynie. Ty "postawiłeś" na BBTS.

- Rzeczywiście, Artur Jacyszyn i Tomek Stańczuk zdecydowali się na Pekpol ze względu na studia. Studiują dość specyficzny kierunek - geodezję, nie na każdej uczelni mogliby ją kontynuować. Nie jest to często spotykany kierunek, dlatego właśnie chłopaki chcieli znaleźć klub gdzieś niedaleko Olsztyna. Kierunek, który ja studiuję - zarządzanie, jest popularny, więc w Olsztynie nic mnie nie trzymało, tak jak nie trzyma mnie generalnie w żadnym mieście. Wystarczy, że się spakuję i mogę podróżować po Polsce (uśmiech).

BBTS nie był dla Ciebie nowym klubem, grałeś tam już wcześniej. Dlaczego zdecydowałeś się ponownie reprezentować barwy Bielska?

- Tak, wcześniej w BBTS-ie grałem dwa sezony. W pierwszym walczyliśmy o utrzymanie, w drugim o awans - ze skrajności w skrajność. W tym sezonie znów chcieliśmy stanąć przed szansą zagrania o najwyższe cele. Jak już powiedziałem, to niestety się nie udało, czegoś zabrakło. A dlaczego Bielsko? Była to najkonkretniejsza oferta, dlatego ją przyjąłem.

Choć nie znamy jeszcze klasyfikacji końcowej, powoli można pokusić się już o pierwsze podsumowania. Jak Ty mógłbyś ten rok podsumować?

- W tym roku było osiem drużyn, które miały bardzo wyrównane składy. Do zajęcia po fazie zasadniczej piątego miejsca, zabrakło nam tylko trzech punktów. O tym, że uplasowaliśmy się na ósmym, zadecydował więc jeden mecz - wystarczyło wygrać jeden mecz więcej... Do siódmej w tabeli Nysy zabrakło nam jednego punktu, do szóstego - Pekpolu dwóch. Była więc szansa, byśmy w play-offach zmierzyli się z kimś innym jak z Jadarem.

A Jadar to rywal bardzo wymagający. Wychodząc na parkiet czuliście respekt? Bądź co bądź to zespół, który jeszcze w zeszłym sezonie występował na parkietach PlusLigi...

- Czy czuliśmy respekt? Wiadomo, przeciwnik to przeciwnik, trzeba go szanować, ale mieliśmy świadomość, że raz już w tym sezonie z Jadarem wygraliśmy (BBTS w fazie zasadniczej pokonał u siebie radomian 3:2 - przypis red.). W związku z tym wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie znów z nimi wygrać. I może wygralibyśmy, gdybyśmy zachowali trochę więcej zimnej krwi? Dwa mecze z Jadarem zagraliśmy naprawdę dobrze. Myślę, że spokojnie mogliśmy przedłużyć jeszcze tę rywalizację.

W finale o awans do PlusLigi powalczą ekipy Jadaru i Trefla. Faworytem wielu osób, w tej parze jest Trefl. Twoim także?

- Ja akurat nie uważam wcale Trefla za faworyta. W meczach przeciwko nam nie zagrali wcale dobrych spotkań. My natomiast zagraliśmy bardzo dobrze, dwa razy z nimi wygraliśmy. Na podstawie naszych meczów z Treflem i naszych meczów z Jadarem, uważam, że Radom nie stoi wcale na straconej pozycji. Obie drużyny mają naprawdę równe szanse, kto wygra - to takie 50/50.

Cofając się jeszcze w czasie - w połowie sezonu z ligi "odleciał" Orzeł Międzyrzecz. Jak skomentowałbyś ten fakt? Kłopoty finansowe to zdaje się zmora pierwszoligowych klubów?

- W tym roku jest rzeczywiście kilka zespołów, które stoją bardzo słabo finansowo. Międzyrzecz niestety musiał wycofać się - klub nie miał pieniędzy, by utrzymać drużynę, by chłopaki mogli jeździć na mecze. Według mnie, nie powinno dochodzić do takich sytuacji, ale... to już nie ode mnie zależy. My, zawodnicy trenujemy, gramy jak tylko najlepiej możemy, kwestią klubu jest natomiast zapewnienie wynagrodzenia za tę pracę.

W walce o utrzymanie spotkały się ze sobą drużyny Energetyka i Avii. Myślisz, że faktycznie były to dwie najsłabsze drużyny? Jaworzno do końca próbowało prześcignąć Będzin... Nie udało się.

- Tak jak nam by uplasować się wyżej nie wystarczyła dobra pierwsza runda, tak ekipie z Jaworzna nie wystarczył dobry finisz rundy drugiej. Cały sezon trzeba grać dobrze. Według tabeli to faktycznie Świdnik, Jaworzno i Będzin okazały się najsłabszymi w tym sezonie drużynami, a zadecydowały o tym ich wyniki. To one zawsze wszystko weryfikują. Tak już jest - drużynę ocenia się nie po grze, a właśnie po wynikach.

Z tego co wiem, walkę Avii i Energetyka śledzisz na bieżąco? Rywalizację tych drużyn miałeś szansę poobserwować w tę sobotę z trybun...

- Tak, miałem akurat wolny weekend, a z Bielska do Jaworzna jest niedaleko, dlatego podjechałem (uśmiech). Było to na pewno nerwowe spotkanie, obie drużyny odczuwają presję, że są to jednak mecze o utrzymanie. Takie mecze ciężko się gra, wkrada się wspomniana nerwowość, wkradają się błędy. W sobotnim meczu, o wygranej Jaworzna zadecydował trzeci set. Wygrali w nim dużo szczęśliwych piłek, co uskrzydliło ich w czwartym secie, a Świdnik jakby... przestał grał, stanął.

Zespół Jaworzna to zespół bardzo, bardzo młody. Twoim zdaniem, uzasadnione były obawy, że zespół psychicznie może nie sprostać tym meczom o utrzymanie?

- Tu nie ma reguły. Świdnik to doświadczony zespół, a jak widać, też nie wyszedł na parkiet ze spokojem. U każdego pojawiają się nerwy, bo każdy wie o co gra. Problemu z presją psychiczną nie mają zresztą tylko młodzi zawodnicy Jaworzna... Spójrzmy choćby na boiska PlusLigi, mówię tu np. o ostatnich starciach Olsztyna z Kielcami. Tam także widać było tę nerwowość, a z drugiej strony jak bardzo i jedna, i druga drużyna chciała wygrać. Bardzo przyjemnie patrzyło się na to zaangażowanie, na tę walkę.

W dniach 16-17 kwietnia czeka Was turniej o miejsca 5-8. Jak kondycyjnie czujecie się przed tym turniejem? Zapowiada się intensywny weekend...

- Mieliśmy co prawda tydzień przerwy, ale wróciliśmy już do treningów, tak więc kondycyjnie nie będzie na pewno żadnych problemów. Generalnie, ten turniej będą to już zawody bardziej... na luzie, dla przyjemności - taka gra bez stresu, napięć. Będzie to szansa, by zaprezentować swoją spokojną grę. Czas, by pokazać, co każdy z nas potrafi.

Twoim zdaniem, jest w ogóle sens rozgrywania tych spotkań? Sezon - dla Was, de facto już się zakończył. Uda Wam się wykrzesać z siebie motywację?

- Skoro zapadła decyzja, że turniej ma być organizowany, trudno mieć do Polskiego Związku Piłki Siatkowej pretensje. Nasz zawód polega na tym, że mamy wyjść na boisko i grać, tak więc będziemy dawać z siebie wszystko, żeby wygrać. Oczywiście, ciężko będzie w tych meczach o motywację taką, jaką mieliśmy na play-offy, jednak na pewno nikt z nas się nie położy. W każdym meczu będziemy starali się walczyć o zwycięstwo.

Gdzie zamierzasz spędzać wakacje? Masz już jakieś konkretne plany?

- Nie, konkretnych jeszcze nie mam, choć na początku odpoczywał będę pewnie w moim rodzinnym domu, w Częstochowie. Później prawdopodobnie pojadę gdzieś nad morze. Nie wiem, do Grecji? Do Egiptu? Nie mam pojęcia, gdzieś nad morze, gdzieś gdzie będzie gwarancja pogody, gdzie będzie ciepło, gdzie przez tydzień nie zobaczę chmury (uśmiech). Wiadomo, każdemu potrzeba trochę odpoczynku i każdemu się ten odpoczynek należy.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladigowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane