I Liga Mężczyzn | 2011-02-18 08:09:35 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- Nie wiem czy będzie to zwycięstwo za trzy czy za dwa punkty, ale wierzę, że wygramy. "Swoje" już co prawda zrobiliśmy - mamy już pewne utrzymanie, ale nie zamierzamy "spocząć na laurach" - zapowiada przed meczem z Jadarem Radom, przyjmujący Ślepska Suwałki - Wojciech Dziurkowski.
Gładkim 3:0 - takim rezultatem rozstrzygnęło się wasze ostatnie starcie, czyli spotkanie ze Spałą. Można powiedzieć, że był to dla was mecz-spacerek?
Wojciech Dziurkowski: - Czy "spacerek"? Nie, "spacerek", moim zdaniem, nie. Mimo jednoznacznego wyniku - zwycięstwa 3:0, ten mecz nie był aż tak łatwy - łatwych meczów w pierwszej lidze nie ma. Żeby wygrać, trzeba było się jednak troszkę wysilić. Do meczu ze Spałą podeszliśmy tak, jak do meczu z liderem tabeli. Innymi słowy: nie zlekceważyliśmy tego przeciwnika. Wiadomo - Spała to młody zespół. Jeśli da im się rozegrać, mogą złapać "wiatr w żagle", mogą też "napsuć krwi". Na szczęście, nie zawiodła nas koncentracja. Założenie było zdobyć trzy punkty i udało się. Mecz był pod naszą kontrolą, graliśmy to spotkanie pod nasze dyktando, inicjatywa była po naszej stronie.
O waszej dominacji świadczą chyba najlepiej wyniki poszczególnych partii, w tym druga - wygrana niezwykle wysoko, bo do 14...
- Zgadza się, we wszystkich trzech zwyciężyliśmy zdecydowanie - drugą partię wygraliśmy do 14, a pierwszą i trzecią do 17. Tak właśnie jest, gdy w drużynie nie brakuje tej niezbędnej na boisku koncentracji. W głowach mieliśmy mecz ze Spałą z poprzedniej rundy, w którym były momenty, że grało nam się... ciężko. A grało się tak, bo potraktowaliśmy tamten mecz troszeczkę "luźniej". Z sytuacji, o której mówię, wyciągnęliśmy wnioski - z każdym trzeba grać tak, jak z równym sobie. To podejście zaowocowało. Nie było niepotrzebnych przestojów, spokojnie doprowadziliśmy do zwycięstwa. Nasza siatkówka w tym drugim starciu ze Spałą, wyglądała lepiej, niż w pierwszym meczu, choć oba wygraliśmy takim samym wynikiem.
Na parkiecie zastąpiłeś Sebastiana Wójcika. Powiedz, jak podsumowałbyś swój występ w tym spotkaniu i któremu z kolegów, przyznałbyś za nie statuetkę MVP? Decyzją kibiców otrzymał ją wasz środkowy, Łukasz Rudzewicz...
- Obaj nasi środkowi, czyli zarówno Łukasz Rudzewicz, jak i Sławek Gołębski rozegrali ze Spałą dobre zawody, dlatego, według mnie, nagroda ta w ręce Łukasza powędrowała jak najbardziej zasłużenie. Łukasz, swój równy poziom gry, który zaprezentował w meczu ze Spałą, prezentuje zresztą cały sezon. A jeśli chodzi o mój występ w tym spotkaniu... Tak, to prawda, na boisko wszedłem za Sebę, który trzeba tu powiedzieć - grał tego dnia bardzo dobrze, przyszło mi więc zastąpić naprawdę bardzo dobrego zawodnika. Szansę na grę otrzymałem w trzecim secie i oczywiście - starałem się jak mogłem, by jak najlepiej tę szansę wykorzystać. Wydaje mi się, że nie było tragedii (uśmiech).
Za wami Spała, przed wami Radom. A Jadar to, nie da się ukryć, przeciwnik znacznie bardziej wymagający jak spalska młodzież...
- Tak, Jadar to rywal bardzo wymagający, ale i rywal, z którym to czy to w lidze, czy to w pucharach, w tym sezonie, jak dotąd wygrywaliśmy. Oby ta dobra passa była przez nas kontynuowana. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że Jadar to spadkowicz z PlusLigi, że ma w swych szeregach zawodników z przeszłością w ekstraklasie, że to zespół bardzo doświadczony, dobry pod względem taktyki, jednak... nie damy się, tanio skóry nie sprzedamy. W naszym ostatnim starciu ligowym z nimi, kiedy to przegrywaliśmy 0:2, gdy wszystko "szło" na 0:3, gdy mieli nas już "na widelcu" - potrafiliśmy się podnieść. Z kiepskiej gry nagle "coś" zaskoczyło i pokazaliśmy naszą siłę. A nasza siła tkwi w drużynie. To nasz największy atut - mamy bardzo dobrze poukładany zespół.
Innym atutem, w tym drugim starciu, będzie zapewne wasza hala. Z Jadarem walczyć będziecie wszakże przy wsparciu wiernych sympatyków Ślepska...
- Dokładnie, nasza hala będzie kolejnym naszym atutem. Co cieszy, z meczu na mecz przychodzi coraz więcej kibiców. A kibiców mamy naprawdę świetnych - czuje się klimat tego suwalskiego "kotła". Myślę, że na takim meczu, jak nasz sobotni mecz z Jadarem, będzie ich komplet, tak samo jak był ich komplet, kiedy graliśmy z Gdańskiem. Mimo, że przegraliśmy tamten mecz, kibice byli z nami do samego końca. Bez dwóch zdań, przy pełnych trybunach gra się dużo lepiej, jak na pustej hali. Nam, gra się tym lepiej, że nasza publiczność nie "tylko" siedzi i klaszcze - ona "żyje" każdym meczem, każdą akcją. Tak naprawdę, to taki nasz "siódmy zawodnik", który bardzo nam pomaga.
Jak, twoim zdaniem, zakończy się wasza rewanżowa potyczka z Radomiem?
- Ja wierzę w zwycięstwo. Nie wiem czy będzie to zwycięstwo za trzy czy za dwa punkty, ale wierzę, że wygramy. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do tego starcia. "Swoje" już co prawda zrobiliśmy - mamy już pewne utrzymanie, ale nie zamierzamy "spocząć na laurach"... Pierwszą rundę skończyliśmy na drugim miejscu. To nasz wielki sukces. Gdyby ktoś przed sezonem powiedział, że zajmiemy drugie miejsce, większość popukałaby się w głowę. Teraz, chcemy walczyć o jak najwyższe miejsce po rundzie drugiej. Wiemy, że zaczynają się mecze z trudnymi przeciwnikami, tymi z górnej części tabeli, ale nie boimy się - damy z siebie wszystko. Myślę, że pierwsza czwórka jest dla nas jak najbardziej realna. I zrobimy, co tylko będziemy w stanie, żeby w niej się znaleźć...
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.