I Liga Mężczyzn | 2011-01-28 08:27:23 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- Przed nami ciężkie zadanie, ale jedziemy do Będzina po punkty. Skoro raz już z nimi wygraliśmy - dlaczego znów by nie wygrać? - pyta retorycznie libero Ślepska Suwałki, Tomasz Łuczka. Po pokonaniu "Energetyków" z Jaworzna, już jutro suwalczanie zmierzą się na wyjeździe z Będzinem.
"Mecz błędów - po jednej i po drugiej stronie" - tak zgodnie podsumowali sobotni mecz Ślepska z Energetykiem, trenerzy obu zespołów... Ty też, podpisałbyś się pod tymi słowami?
Tomasz Łuczka: - Tak, był to mecz błędów. A skąd te błędy? Bo nasza gra była nerwowa. W ostatnim, trzecim secie było już 24:21 dla nas i z tego wyniku, zrobiło się 24:23. Być może wkradło się jakieś rozprężenie - wygrana była blisko i chcieliśmy jak najszybciej zapisać te trzy punkty. Na szczęście, "ostatnią szansę" już wykorzystaliśmy i udało się skończyć - 25:23. Może i styl w jakim wygraliśmy, nie był najlepszy, ale ważne, że sięgnęliśmy po pełną pulę. Mieliśmy dwutygodniową przerwę i wiadomo - trudno było wrócić do rytmu meczowego. Samym treningiem się tego nie nadrobi, trzeba grać.
Przeciwko Energetykowi wystąpiliście bez Sławomira Gołębskiego...
- Niestety, Sławka dopadła grypa, miał 40 stopni gorączki. Z tego co wiem, mieli go brać nawet do szpitala... Oczywiście, nie trenował z nami przed meczem z Jaworznem, dostał wolne z pracy. Teraz, sytuacja się w miarę unormowała, w tym tygodniu jest już z nami. Może nie czuje się jeszcze rewelacyjnie, ale jest z nim zdecydowanie lepiej, niż było. Czy zagra z Będzinem, ciężko powiedzieć. Ta decyzja zależeć będzie od trenera.
W meczu z Jaworznem powróciłeś do gry po dłuższej nieobecności, spowodowanej kontuzją. Jak długo byłeś poza składem?
- Jeżeli dobrze pamiętam, nie grałem od 4 grudnia, a więc nie da się ukryć - od dawna... Co prawda, w międzyczasie wszedłem w Bielsku na jednego seta, ale generalnie nie było mnie w składzie dość długo. A wiadomo - ile można patrzeć na wszystko z boku, chciało się już wrócić. Z tym Bielskiem akurat może trochę się pośpieszyłem i dlatego wyszło, jak wyszło - szybko zszedłem z boiska i za dużo się nie nagrałem. Z Piłą, kiedy przyjechała do nas, do Suwałk, nie grałem, na turnieju noworocznym w Siedlcach też nie, tak jak i z Nysą...
Ciężko było Ci się odnaleźć na parkiecie po tym przymusowym urlopie?
- Bez wątpienia, ciężko jest wrócić, kiedy tyle czasu nie było się w składzie, zwłaszcza jeśli ma się wciąż średni komfort jeśli chodzi o tę kontuzjowaną nogę. Ogólnie jednak, jest już dobrze. Czasem jeszcze pobolewa, ale gram w stabilizatorze. "Debiut" po tym dłuższym urlopie miałem przed własną publicznością. Cieszę się, że graliśmy akurat u siebie, bo publiczność zawsze dodaje nam sił i motywacji. Bardzo brakowało mi już grania.
Waszym kolejnym rywalem będzie teraz Będzin. Co mógłbyś powiedzieć o tym zespole?
- Będzin to, w mojej opinii, dobrze ułożona drużyna. Jak wiadomo, awansowali z drugiej ligi do pierwszej, w której występują - z tego co się orientuję, mniej więcej w podobnym składzie. To nie jest nowy zespół - są ze sobą zgrani. Mecz gramy u nich, a na własnym parkiecie każdy zawsze jest groźniejszy, trzeba będzie więc uważać. W pierwszej rundzie wygraliśmy z nimi co prawda 3:1, ale były to pierwsze mecze, początek sezonu. Nikt nie grał wtedy jeszcze na "pełnym gazie", oni też pewnie nie.
W swoim ostatnim meczu Będzin pokonał nyską Stal. Wynik - co najmniej lekko zaskakujący...
- Faktycznie - pokazali tym, że są zespołem, który może wygrać z każdym. My przegraliśmy z Nysą niedawno 0:3... No cóż, ciężkie zadanie przed nami, ale jedziemy do Będzina po punkty. Skoro raz już z nimi wygraliśmy, bynajmniej nie stoimy na straconej pozycji - dlaczego znów by nie wygrać? Dlaczego tego nie zrobić? Trzeba tylko dobrze zagrać. Na pewno, po wspomnianej wygranej z Nysą rywale są obecnie "na fali", ale powalczymy. Zapewniam, że nie jedziemy tam po to, aby przegrać.
Na dzień dzisiejszy, Ślepsk zajmuje czwartą lokatę w tabeli. Wynik, w twoich oczach, satysfakcjonujący?
- Myślę, że bardzo satysfakcjonujący. Jest to dla mnie pierwszy sezon w pierwszej lidze, tym bardziej cieszę się, że jesteśmy, na chwilę obecną w tej pierwszej czwórce, choć oczywiście, to jeszcze nic nie znaczy. Do końca rundy pozostało jeszcze osiem spotkań i w każdym z nich trzeba będzie powalczyć o te punkty. W play-offach zawsze lepiej startować z wyższego miejsca, jak z niższego. Na razie jesteśmy na wysokiej pozycji, ale układ tabeli potrafi szybko się zmieniać - jedna przegrana bądź wygrana, może bardzo dużo "poprzestawiać". Nie mamy jakiejś wielkiej przewagi nad piątym i szóstym miejscem, tak jak i nie mamy wielkiej straty do trzeciej w tabeli drużyny. Póki co, jest bardzo dobrze.
Na zakończenie, zostawiając już na boku siatkówkę. Z tego, co wiem, śledzisz ostatnio poczynania piłkarzy ręcznych na MŚ... To prawda? Której z drużyn "wróżysz" złoto?
- Tak, to prawda, na ile mogę, na tyle rzeczywiście śledzę te rozgrywki. Fajnie ogląda się pojedynki z udziałem naszej kadry. Teraz, jak wiadomo, chłopaków czeka mecz o siódme miejsce. Na pewno zarówno im, jak i kibicom marzyło się, żebyśmy zagrali o coś więcej, ale z drugiej strony, nie powinniśmy chyba narzekać? Jesteśmy praktycznie w tej ścisłej czołówce, na tę chwilę najważniejsze tylko wywalczyć sobie to siódme miejsce, by zapewnić sobie prawo gry w turnieju eliminacyjnym do Igrzysk Olimpijskich. A kto zwycięży te Mistrzostwa? Ciężko wyrokować - wszystkie drużyny są bardzo mocne, a co z tym związane, szanse wyrównane. Może zadecydować jedna bramka, dwie...
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.