Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2010-12-10 09:44:26 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Krzysiek: Naszym celem zwycięstwo

Fot.: Magdalena Kudzia

- Chcielibyśmy zdobyć trzy punkty, aczkolwiek z wygranej rezultatem 3:2, także będziemy jak najbardziej zadowoleni. Jeżeli zagramy to, co umiemy, myślę, że spokojnie wygramy ten pojedynek - mówi przed sobotnią konfrontacją z pilskim Jokerem, atakujący Ślepska Suwałki - Bartosz Krzysiek.

W środę pożegnaliście się z rozgrywkami PP - awans wywalczyli sobie gorzowianie. Powiedz, z jakimi założeniami wyszliście na to spotkanie?

Bartosz Krzysiek: - Po sobotniej wygranej z Gorzowem, nasz wstępny plan zakładał, że rozpoczynamy ten środowy mecz pucharowy, takim samym składem jak ostatni mecz. Wyszło inaczej - musieliśmy zagrać w tym spotkaniu bez Tomka Łuczki. Zaczęliśmy z Sebastianem Wójcikiem na libero i Andrew Pinkiem na przyjęciu. W pierwszym secie wygrywaliśmy, wszystko szło dobrze, aż w pewnym momencie przytrafiło się parę niewykorzystanych kontrataków i rywale dogonili nas i... przegonili...

A w międzyczasie przydarzył Ci się mały "wypadek" pod siatką, który w konsekwencji wykluczył Cię tamtego dnia z dalszej gry...

- Tak, przy ataku Pawła Maciejewicza, doznałem urazu kolana. W przerwie, między setami, zmroziłem je i wróciłem, jednak ból był silniejszy i na boisko wszedł za mnie Łukasz Kaczorowski. Resztę meczu obejrzałem już z ławki, z okładem z lodu na nodze. Drugiego i trzeciego seta wygraliśmy - trzeciego nawet dużą przewagą, więc była ciągle szansa awansu, ale nie udało się z niej skorzystać - przegraliśmy 2:3.

Wejście Kaczorowskiego, nie było jedyną zmianą w tym meczu...

- Faktycznie, nie było jedyną... W czwartym secie za Jonasa Rakickasa wszedł Sławek Gołębski, natomiast za Kamila Skrzypkowskiego, Wojtek Dziurkowski. Obaj pozostali już do końca. Inna zmiana wymuszona została urazem palców, jakiego "nabawił się" Jacek Malczewski. Na boisku zastąpił go Łukasz Jurkojć, który wcześniej odbył tylko jeden trening po tym, jak do nas wrócił... Jeden pełny trening - na drugim "opatrywał" wspomnianego już Tomka Łuczkę, któremu akurat przytrafił się uraz.

Myślisz, że brak Łuczki w składzie, przełożył się na taki a nie inny wynik?

- Tomek, gdyby był z nami, na pewno wniósłby swoją dobrą grę, jednak trzeba przyznać - Sebastian Wójcik, jak mógł - trzymał wysoki poziom przez całe spotkanie. Oczywiście - nie zmienia to faktu, ze wolimy jednak kiedy Seba gra na przyjęciu. Jako przyjmujący pomaga nam jeszcze w ataku, dokłada do tego zagrywkę. Bez wątpienia, kontuzja ta, w jakiś sposób, odbiła się na naszej grze w tej konfrontacji.

Wracając jeszcze do kontuzji Malczewskiego... Co dokładnie się wydarzyło?

- Jacek doznał kontuzji w podobny sposób, jak w zeszłym sezonie, kiedy akurat dostał "siłą rażenia" ataku Łukasza Kaczorowskiego, który występował wówczas w zespole z Piły. Wtedy Jacek "stracił" bodajże cztery palce, tym razem, po ataku Krzysztofa Grzesiowskiego "tylko" dwa. Czy Jacek będzie mógł wystąpić w meczu przeciwko Pile, okaże się niebawem, bo już na naszym piątkowym treningu.

Jeśli nie, mecz rozpoczniecie z wracającym do gry Łukaszem Jurkojciem... Powiedz, jak radził sobie na gorzowskim parkiecie po ponad dwutygodniowym, przymusowym "urlopie" od siatkówki?

- Łukasz, przed meczem przeszedł z nami normalną rozgrzewkę, a w trakcie spotkania z Gorzowem, decyzją trenera pojawiał się na zagrywkę. Po kontuzji Jacka Malczewskiego, Łukasz musiał "wyskoczyć" z kwadratu i pozostać na parkiecie już do końca tego spotkania. To, że sobie poradził - pokazało, że nie "wypadł" bynajmniej z formy. Gubił blok, cały czas grał konsekwentnie i nadrobił nam parę punktów.

Mimo porażki, nie można odmówić Wam walki - pokazaliście charakter...

- Tak, to prawda... Nawet kiedy "nie ma" już o co grać, gramy po to... żeby wygrywać. Tak czy inaczej, ta porażka 2:3, aż tak nie boli. Wiemy, że zachowaliśmy twarz, mimo, że zostaliśmy w pewnym momencie "zdziesiątkowani". Pokazaliśmy, że potrafimy grać z najlepszymi zespołami w lidze, nieważne w jakim zestawieniu znajdujemy się akurat na boisku. Każdy z zawodników, który wszedł, mógł pokazać co potrafi.

Przychylasz się do opinii, że prawo do gry w kolejnej rundzie straciliście przez przegraną u siebie, w Suwałkach? Gdyby tam wynik był inny...

- Tak zgodnie twierdzą nasi trenerzy i faktycznie - to w Suwałkach powinniśmy przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, jednak... nie ma co wracać do tego, co było. Teraz znów skupiamy się na lidze. Myślę, że te dwie porażki w pucharze, nie będą zbyt długo rozpamiętywane. Oczywiście, chcieliśmy grać dalej, przede wszystkim czuliśmy, że możemy wygrać ten drugi mecz, że da się to zrobić, no ale... odpadliśmy. Pozostało się cieszyć z odniesionego w sobotę, zwycięstwa ligowego.

A w dalszej rundzie, z Kielcami zagra Gorzów... Jak myślisz, na co stać każdą z tych ekip? Która wyjdzie z tej konfrontacji jako zwycięzca?

- Wiadomo, Fart Kielce jest zespołem z ekstraklasy... Jak na beniaminka, nieźle sobie radzą. Dwa sezony temu, byli jeszcze w drugiej lidze, więc doskonale znają realia tych niższych lig. Większość zespołu została zresztą z pierwszoligowego składu, choć jest również paru doświadczonych zawodników. Krótko mówiąc: są mocni... Z drugiej strony, myślę, że Gorzów - skoro doszedł tak daleko, będzie bardzo zmobilizowany. Muszą jednak na pewno zagrać lepiej, jak w tych ostatnich dwóch meczach z nami.

To, co nie udało Wam się w środę, w meczu pucharowym, jak już wspomniałeś, udało Wam się parę dni wcześniej. W lidze, zwyciężyliście z Gorzowem 3:1...

- Myślę, że bardzo dobrze ułożyło się, że ten mecz był przed meczem pucharowym, a nie odwrotnie. Spotkanie to od początku przebiegało po naszej myśli. Nasza gra była dobra praktycznie w każdym elemencie - w bloku, w przyjęciu, w ataku, na zagrywce... Ciężko nawet wymienić jakiś jeden konkretny element, który zapewnił nam zwycięstwo. Po prostu: wróciliśmy do "naszej" gry, do naszej solidnej gry.

Wasza dobra gra to jedno, ale przyznasz chyba, że rywale w tym meczu nie zachwycili...

- Tak to już jest, jeśli się wplata pomiędzy rozgrywki ligowe, Puchar Polski... Zespoły mają wtedy zazwyczaj dwa oblicza - jedno pucharowe, drugie ligowe. Ciężko gra się i tutaj, i tutaj w optymalnej dyspozycji. My, z naszych ostatnich ligowych porażek, które nam się przytrafiły - jak widać, wyciągnęliśmy wnioski, czegoś nas nauczyły. Znowu gramy w tej lidze tak, jak chcielibyśmy grać. Zobaczymy, jak będzie w meczu z Piłą. Nie wiem w jakim składzie wystąpimy, ale motywacji nam na pewno nie zabraknie.

Przeciwnicy z Piły, jak rozumiem, już rozpracowani? Wiecie, czego możecie się spodziewać?

- Łukasz Jurkojć swoje obserwacje już nam przekazał... ("Jurij", przed dołączeniem do Ślepska Suwałki występował właśnie w Pile - przypis red.). Taktykę będziemy mieć bardzo dobrze przygotowaną - trzeba będzie tylko to zrealizować. Piła ma w swym składzie wartościowych zawodników, nie jest to zespół z dołu tabeli, nie są to słabi przeciwnicy. Są ze sobą coraz lepiej zgrani, dzięki czemu, także ich gra wygląda coraz lepiej.

Waszym celem będzie komplet punktów, czy po prostu... zwycięstwo?

- Przede wszystkim naszym celem będzie zwycięstwo. Chcielibyśmy zdobyć trzy punkty, aczkolwiek z wygranej rezultatem 3:2, także będziemy jak najbardziej zadowoleni. Mamy nadzieję zagrać jak najlepszy mecz. Jeżeli zagramy to, co umiemy, myślę, że spokojnie wygramy ten pojedynek. Póki co czekamy jak wyjaśni się sprawa z naszym zdrowiem - kto będzie mógł zagrać w tym sobotnim meczu z Piłą, a kto nie.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane