I Liga Mężczyzn | 2010-11-26 06:28:16 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- Nie ukrywam, były to dwa mocne ciosy, ale ciągle walczymy, "nokautu" nie było - mówi po dwóch ostatnich przegranych - z Lotosem Trefl Gdańsk i Rajbudem GTPS Gorzów Wielkopolski, trener Ślepska Suwałki - Adam Aleksandrowicz.
W środę odbył się pierwszy mecz Suwałk z Gorzowem, w ramach kolejnej rundy PP. Pierwszy - i niestety dla Ślepska, przegrany, choć spotkanie rozpoczęło się pomyślnie dla pana drużyny...
Adam Aleksandrowicz: - Tak, jednak trzeba podkreślić, że na pierwszego seta z nami, Gorzów wyszedł w nieco innym składzie, niż grają zazwyczaj w lidze. Ten skład nie był ich składem optymalnym... Po partii tej, zespół Gorzowa został zmieniony praktycznie w stu procentach. O ile do połowy drugiego seta, wszystko nam jeszcze wychodziło, później coś się "zacięło". Gorzów zaczął lepiej zagrywać, lepiej bronić, po prostu... lepiej grać. Rywale byli od nas skuteczniejsi w każdym elemencie. Skład, który zagrał od drugiego seta, powiedzmy sobie szczerze... pokazał nam jak gra się w siatkówkę.
Czego, pana zdaniem, najbardziej zabrakło wam w meczu przeciwko Gorzowowi?
- Nie było przyjęcia i Jacek (Malczewski - przypis red.) nie miał w pewnym momencie pomysłu na grę. Kiedy w drużynie "siada" przyjęcie, rozgrywający jest - delikatnie rzecz ujmując... zagubiony. Na pewno potrzebna była nam zmiana na pozycji rozgrywającego, no ale możliwości, żeby zrobić taką zmianę, nie miałem. A brakowało jej, choć nie ukrywam, że chyba największy kryzys przeżywali w tym meczu nasi skrzydłowi... Bardzo dobrze zagrali natomiast skrzydłowi rywali. W swoim składzie mieli Macieja Kordysza - zawodnika, którego każdy trener w tej lidze chciałby mieć u siebie.
Jak wiadomo, Ślepsk radzić sobie musi chwilowo bez Łukasza Jurkojcia. A trzeba przyznać, że zawodnik ten, to jeden z waszych najmocniejszych atutów...
- Łukasz ma, bez wątpienia, bardzo dobry sezon, na razie nie zawodzi, gra bardzo pewnie. Jego dodatkowy plus, to fakt, że w najcięższych momentach, potrafi poderwać drużynę do walki. Jest jej motywatorem, jednym z liderów, podstawowym zawodnikiem. Trzeba przyznać, że parę meczów wygraliśmy, dzięki jego właśnie, bardzo dobrej postawie. Takim spotkaniem był choćby mecz w Radomiu - te ostatnie trzy sety zagrał tam naprawdę rewelacyjnie. Bardzo chciałbym, żeby wrócił do nas jak najszybciej, ale zobaczymy, kiedy da radę... Na pewno nie będziemy tutaj nic robić na siłę.
"Czasem porażki dają więcej jak wygrane, czasem wygrane są tylko maskami, które kryją prawdziwe oblicze drużyny. Jaka jest drużyna, widać dopiero po przegranych meczach." Poznaje pan, czyje to słowa?
- Tak, poznaję, Łukasz to powiedział...
Dokładnie tak, słowa Łukasza Jurkojcia. Za Ślepskiem dwie przegrane, zapytam więc w nawiązaniu do tych słów, jak przyjęła te przegrane pana drużyna?
- Widać po chłopakach, że są troszeczkę... skołowani. Przegrać można w różnym stylu - my przeszliśmy "obok" tych dwóch meczów i z tego powodu najbardziej chyba przykro. Teraz musimy się odbić od tych porażek, czas znowu zacząć punktować. Myślę, że kiedy znowu zapiszemy jakieś punkty, znowu wrócimy na właściwe tory. To wszystko jeszcze świeże rany, ale mam nadzieję, że przed następnym meczem, już się z tego "otrzepiemy". Nie ukrywam, były to dwa mocne ciosy, ale ciągle walczymy, "nokautu" nie było. Patrząc na tabelę, wszystko przed nami, mamy bardzo dobrą pozycję wyjściową.
I co ważne, nadal pozostajecie liderem. Nadal, mimo wyjątkowo szybkiej, trzysetowej, sobotniej porażki z Lotosem Trefl Gdańsk...
- Tak, to były trzy bardzo krótkie sety. Gdańsk, zagrał dobrze, a my zagraliśmy słabo i dlatego wyglądało to, jak wyglądało. Rywale udowodnili tym meczem, że wracają do gry i myślę, że od teraz zaczną pokazywać, co potrafią. Przeciwnik, w meczu z nami wystąpił w swoim najmocniejszym składzie - z Hiszpanem Enrique de la Fuente, z Kubańczykiem Jorge Luisem Hernandezem Larreinagą... Bardzo dobrze spisywał się także ich rozgrywający. Niestety nie potrafiliśmy wyrządzić im krzywdy zagrywką, a Macionczyk jest doświadczonym zawodnikiem i nie da się ukryć, trochę nas... "porozrzucał". Moim zdaniem, grając tym składem, cały czas będą szli wyłącznie w górę tabeli.
Kolejny mecz gracie z Avią Świdnik, na wyjeździe... I może dobrze, że dla odmiany na wyjeździe?
- Też tak uważam, choć na pewno nie będzie to łatwy mecz - rywale zrobią wszystko, żeby z nami wygrać. Avia to bardzo solidna drużyna, dlatego przyznam, dziwi mnie, że są tak nisko w tabeli. Myślę, że obecna pozycja tej drużyny w klasyfikacji, kompletnie nie odzwierciedla siły tego zespołu. Graliśmy z Avią kilka pojedynków przed sezonem i wszystkie kończyły się w pięciu setach. Jak będzie tym razem? Na pewno będziemy chcieli przywieźć ze Świdnika jakiś punkt i każdy punkt nas ucieszy, choć wiadomo - najbardziej ucieszyłyby trzy (uśmiech). Jedziemy tam podbudować nasze morale i zagrać dobre spotkanie, byśmy mogli znacznie spokojniejsi udać się do Gorzowa. Teraz, jak nigdy naszej drużynie potrzeba dużo spokoju i chłodnej głowy, bo te dwie porażki w ciągu kilku dni mocno nas dotknęły, niemniej trzeba patrzeć w przyszłość, a nie w przeszłość.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.