I Liga Mężczyzn | 2010-11-23 09:05:56 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- W czwartym secie przez moment była szansa, żeby wygrać to spotkanie za trzy punkty, ale cieszymy się także z tego jednego punktu. Nie mogę mieć pretensji o brak zaangażowania, determinacji i woli walki, bo niczego takiego nie brakowało - powiedział po meczu z Jadarem Radom, trener zespołu Energetyka Jaworzno, Sławomir Gerymski.
Po meczu z Jadarem, Energetyk dopisał do konta kolejny, cenny punkt. I można chyba powiedzieć - tylko punkt...
Sławomir Gerymski: - Oczywiście, można żałować wyniku końcowego, bo w czwartym secie przez moment była szansa, żeby wygrać to spotkanie za trzy punkty, ale cieszymy się także z tego jednego punktu. Nasi chłopcy nie mają kompleksów, są młodzi, śliczni, tak więc nie mają się czego obawiać, idą odważnie przez życie (uśmiech). Nie mogę mieć do nich pretensji o brak zaangażowania, determinacji i woli walki, bo niczego takiego nie brakowało. Niestety, jesteśmy słabszym zespołem od Radomia, ale mamy jeszcze rewanż i w tym rewanżu będziemy chcieli zagrać lepiej. Na pewno wiedzieliśmy doskonale, z kim walczymy. Wielu siatkarzy ze składu Radomia, przeszło przez PlusLigę. Moi zawodnicy mieli się od kogo w tym meczu uczyć.
No właśnie... Zespół z Jaworzna, to - nie da się ukryć, zespół bardzo młody, oparty na zawodnikach, którzy dopiero poznają tajniki siatkarskiego rzemiosła...
- W naszej drużynie na pewno ciężko szukać jakichś gwiazd, nie mamy gwiazd, ale jeśli ma się w składzie pięciu 19-latków, czterech 20-latków, jeśli najstarszym zawodnikiem jest człowiek, który skończył 25 lat, to nic w tym dziwnego. Niektórzy trenerzy widząc nasz skład pytają mnie: co to za ludzie, niemniej wydaje mi się, że jeśli ci chłopcy dalej będą pracować tak, jak do tej pory, jeżeli prezesi i klub pozwolą im na rozwój, to na pewno o niektórych tych nazwiskach wszyscy jeszcze usłyszą. Wszyscy będą chcieli widzieć tych siatkarzy w swoich zespołach. Ci chłopcy z miesiąca na miesiąc chcą być lepszymi zawodnikami. Pracując razem, chcemy, by wszystko to, co robimy na treningach sprawiało nam przyjemność, a wychodząc na mecz, chcemy jak najlepiej to sprzedać.
W czym doszukuje się pan szansy na kolejne punkty? Jak na razie, po dziesięciu kolejkach, Energetyk zgromadził ich dziewięć.
- Mówiąc tak delikatnie, musimy niestety czekać troszeczkę na słabsze momenty przeciwników i starać się je wykorzystywać. Jeżeli będziemy grali bez żadnych pretensji: "to moja, to twoja", jeżeli będziemy dalej wzajemnie pomagali sobie na boisku, a widać u nas tę wzajemną pomoc, to musi to kiedyś zaprocentować. Powiem więcej, to już procentuje, bo czwarty mecz z rzędu punktujemy. Wcześniej o te punkty było nam bardzo trudno. Kibice może tego nie zauważają, bo wiadomo - kibice czekają na zwycięstwa, ale ja inaczej na to patrzę. Jestem dla tej drużyny troszeczkę bardziej pobłażliwy. Cieszę się, że od czterech kolejek mamy zawsze punkcik. To dla nas bardzo ważne, a oczywiście, czekam na ten piękny dzień, kiedy moi chłopcy zaczną wygrywać za trzy punkty i kiedyś on na pewno nadejdzie. Jeśli nie w tym roku, to za rok, a jeśli nie za rok, to za pięć lat. Ja jestem bardzo cierpliwym człowiekiem (uśmiech).
Czy z tegorocznego składu Energetyka, wyłonił się jakiś lider? Z czyjej postawy, jak dotąd jest pan najbardziej zadowolony?
- Wśród tak młodych ludzi, ciężko szukać lidera, ale naprawdę bardzo cieszę się z postawy Kamila Kwasowskiego, który jak na swoje młode lata, rozgrywa całkiem fajnie. Jego zmiennik, Mateusz Jędryczka, 19-latek, w tamtym roku grał jeszcze w trzeciej lidze, teraz, przez te pięć miesięcy, poszedł do przodu. Wielkie papiery na granie ma Igor Kozłowski... Mógłbym wymieniać tutaj wszystkich po kolei. Z naszego libero, powoli robi się już najlepszy libero w naszej lidze i boję się, że za chwilę wszyscy zaczną sięgać po niego ręce. Grają u nas bardzo utalentowani chłopcy. A rolą trenera nie jest tylko odnosić sukcesy z drużyną, jego rolą jest także wyszukiwać talenty i dawać młodym chłopcom szansę, bo gdzieś muszą ją dostać. W naszym klubie otrzymali ją nasi wychowankowie, których jest aktualnie siedmiu, jak i zawodnicy z "Polski" - Damian Sobczak, Rafał Sokołowski...
Proszę powiedzieć, które miejsce marzy się pana drużynie pod koniec sezonu i których z rywali, pan osobiście, widzi w pierwszej czwórce?
- Wiadomo, marzy nam się ósme, dziewiąte miejsce, ale na razie plasujemy się na dziesiątym, jedenastym miejscu. Gra o utrzymanie w play-outach jest naprawdę ciężka psychologicznie i boję, że się mój młody zespół może temu nie sprostać. Na razie mamy dopiero pierwszą rundę, jeszcze cała druga runda przed nami, a w niej mogą się różne rzeczy wydarzyć, niektóre zespoły mogą mieć słabszy dzień... Ja wiem, że nasi chłopcy nie będą mieli słabszego dnia, oni co miesiąc będą lepsi, co miesiąc będą szli do przodu. A co do szans innych drużyn... Na pewno szansę na czwórkę mają Suwałki, Radom, również Gdańsk, który "sprawdzimy" już w naszym następnym meczu, no i Gorzów... Poza tym jest jeszcze Bielsko i Będzin. To też są zespoły, które mogą znaleźć się w tej czwórce. Bardzo fajną drużynę ma także Ostrołęka. Mają potencjał i chłopaków, którzy mogą wygrać z każdym. U nas w lidze jest naprawdę dziesięć bardzo wyrównanych zespołów, ale to bardzo wyrównanych i ciężko przewidzieć kto w danym meczu wygra. Nawet atut własnej hali, w tej lidze praktycznie nie istnieje.
Po dotychczasowych kolejkach, liderem tabeli pozostaje niezmiennie Ślepsk Suwałki. Mało kto spodziewał się, że suwalczanie radzić sobie będą w tegorocznych rozgrywkach tak fenomenalnie...
- To prawda, chociaż przyznam, że dla mnie akurat nie jest to żadna niespodzianka. Zespół wzbogacił się o takich zawodników jak Jurkojć, jak Kaczorowski i ja akurat od początku ligi wiedziałem, że będzie to groźny przeciwnik dla wszystkich. Nie pomyliłem się, a to znaczy, że się na tym znam. Grają tam naprawdę bardzo fajne chłopaki, mają dobrą atmosferę, bardzo fajnie współpracują z trenerami, mają świetny sztab szkoleniowy - Adama Aleksandrowicza i Piotra Poskrobko. To wszystko daje rezultat, poza tym w Suwałkach jest rewelacyjna atmosfera do siatkówki. Ja niestety do Suwałk jeżdżę wyłącznie na ryby, ale chętnie pojadę tam na rewanż. U nas polegliśmy z nimi 0:3, ale mamy świadomość, że przegraliśmy z zespołem, który prezentuje w tym sezonie, jak dotąd najlepszą dyspozycję. Tak jak mówię, Suwałki to zespół bardzo dobrze poukładany. Zawodnicy potrafią sprzedać taktycznie to, o co proszą ich trenerzy. Znam Piotrka Poskrobko, wiem mniej więcej jak się przygotowują do meczów i naprawdę widać, że ten zespół się "słucha". Przy warunkach fizycznych, grających tam zawodników, przy ich bloku, każdy musi się ich bać.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.