I Liga Mężczyzn | 2010-10-12 00:06:08 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- Łatwo nie było, ale najważniejsze, że mamy te dwa punkty i że nadal jesteśmy liderem tabeli - stwierdził po niezwykle emocjonującym, pięciosetowym pojedynku z AZS-em Stalą Nysa, środkowy Ślepska Suwałki, Łukasz Rudzewicz.
Wasz ostatni, sobotni mecz, jak sam z pewnością przyznasz, wszystkim przybyłym, dostarczył nie lada emocji...
Łukasz Rudzewicz: - Tak, to prawda, emocji nie brakowało - dało się je odczuć i na boisku, i na ławce trenerskiej, i na trybunach. Mimo, że dwa pierwsze sety wygraliśmy, jak okazało się, zwyciężyć jeszcze jedną partię, wcale nie było łatwo. Po przeciwnej stronie siatki stali doświadczeni zawodnicy, którzy postawili nam wysoko poprzeczkę. Dowodem na to był trzeci set. Padł on łupem naszych przeciwników z Nysy, którzy wyraźnie wzmocnili zagrywkę i mieliśmy problemy z jej przyjęciem. Oprócz tych problemów, pojawiły się kłopoty z atakiem, zepsuliśmy także kilka serwisów. Rywale grali coraz lepiej, a my coraz słabiej. Popełnialiśmy bardzo dużo niepotrzebnych zupełnie błędów własnych i to właśnie spowodowało przegraną w tym trzecim i czwartym secie...
Trener Aleksandrowicz stwierdził, że w tę ostatnią, decydującą partię włożyliście naprawdę sporo serca... Było tak faktycznie? Jak dokładnie wyglądał ten set z Twojej perspektywy?
- Tie-breaka zaczęliśmy bardzo źle, od 0:3. Wtedy właśnie o czas poprosił nasz trener i po nim, wynik zmienił się na... 4:3 dla nas. Trzeba powiedzieć, że świetnie spisał się Kamil Skrzypkowski. To jego asowe zagrywki i ataki kończące przyczyniły się do zwycięstwa naszej drużyny. Cieszymy się, że udało się wygrać ten mecz, bo tak jak powiedziałem, łatwo nie było, ale najważniejsze, że mamy te dwa punkty i że nadal jesteśmy liderem tabeli. A czy wygraliśmy ten mecz "sercem"? Na pewno walczyliśmy i bardzo chcieliśmy wygrać. W związku z tym, że się udało, nasza hala ciągle pozostaje niezdobyta. Jak dotąd, wszystkie mecze ligowe, które tu gramy - wygrywamy, oby tak dalej...
No właśnie, na czym, Twoim zdaniem, polega sekret suwalskiej hali?
- My sami go nie znamy, ale mam nadzieję, że to, że nie przegraliśmy tu jeszcze, nie zmieni się (uśmiech). Na nasze mecze przychodzi zawsze duża liczba kibiców i przyznam, że bardzo nam to pomaga. Kiedy słyszymy ich doping, koncentrujemy się podwójnie mocno, próbujemy dawać z siebie wszystko, bo chcemy, żeby przychodzili na następne mecze. Na dzień dzisiejszy, nasza hala liczy 460 miejsc, plus dostawianych krzesełek ma być jeszcze 140... Choć na razie nie było jeszcze konieczności, żeby je dostawiać, widać już, że w porównaniu do pierwszego meczu w tym sezonie, na tym z Nysą było znacznie więcej kibiców. Być może powodem tego jest fakt, że utrzymujemy pozycję lidera, grając z mocnymi rywalami. Wydaje mi się, że przyciąga to na halę.
Podsumowując jeszcze mecz z Nysą, powiedz kto według Ciebie, w tym spotkaniu był najlepszym zawodnikiem Ślepska, a kto najlepszym w szeregach rywali?
- Naszym kluczowym zawodnikiem był wspomniany wcześniej - Kamil Skrzypkowski. Myślę, że bez niego, bez takiej jego dyspozycji, jaką w sobotę zaprezentował, ciężko byłoby nam pokonać przeciwników. To dzięki niemu, w sporej mierze, mamy wynik jaki mamy i zapisaliśmy kolejne punkty w tabeli. A co do Stali Nysa... Moim zdaniem najlepiej zaprezentowali się jej najbardziej doświadczeni zawodnicy. Dobry mecz zagrał i Stancelewski, i Szczurowski, ale także Kozioł, Zając... To oni "pociągnęli" grę i myślę, że jeszcze w wielu meczach udowodnią, że Stal będzie się liczyć w tym sezonie.
W zeszłym sezonie przyszło Wam walczyć w barażach, obecnie, trzecią już kolejkę liderujecie w tabeli... Czemu to przypisać?
- Tak, w zeszłym sezonie, ani na chwilę nie byliśmy na pierwszym miejscu, można powiedzieć, że było odwrotnie, cały czas okupowaliśmy ostatnie miejsce... Na szczęście, udało nam się wygrać baraże, pozostaliśmy w lidze, no i prezesi postanowili troszeczkę przebudować skład. Zmiany, jak widać, wyszły nam na dobre. Trzy pierwsze mecze i od razu trzy zwycięstwa, a co z tym związane, pierwsze miejsce w tabeli. Czemu to przypisać? Cóż, można byłoby szukać wielu przyczyn, ale tak naprawdę... nie wiadomo. Może po prostu nasz zespół nabrał doświadczenia, może bardziej poznaliśmy naszych ligowych przeciwników, wiemy jak mogą zagrać, czym zaskoczyć, jakie mają słabe punkty. Być może to właśnie ma wpływ na to, że jest tak dobrze, jak jest.
W drużynie Ślepska, jesteś już weteranem - to kolejny Twój sezon w tym zespole... Co sprawia, że nie decydujesz się na zmianę klubu, albo inaczej - co takiego w sobie ma Ślepsk?
- Na pewno to, że cały czas dostaję szansę na rozwój, szansę na grę. W Ślepsku grałem, kiedy był w trzeciej lidze, później w drugiej, teraz drugi sezon reprezentuję jego barwy w pierwszej lidze. Dobrze dogaduję się zarówno z trenerami, jak i prezesami, tak więc nie odczuwam potrzeby szukania nowego klubu, wyjeżdżania stąd. Tutaj, krótko mówiąc, czuję się jak w domu... Mam tu rodzinę, dziewczynę, tutaj chodzę do szkoły i póki będę mógł, póki zdrowie na to pozwoli, będę chciał grać w Suwałkach.
Już w środę rywalem Suwałk w trzeciej rundzie Pucharu Polski, będzie Wasz dobry znajomy z przeróżnych sparingów, Pekpol Ostrołęka... Jak oceniasz szanse Ślepska w tym starciu?
- Pekpol to zespół niedoceniany, skreślany przed pierwszymi meczami ligowymi jako beniaminek, a tymczasem trzeba pamiętać, że to zespół odmieniony, kompletnie inny od tego, który występował w drugiej lidze. Zapowiada się, że w tym sezonie będzie to mocna drużyna, a widać to choćby po dotychczasowych wynikach (Ostrołęka po trzech kolejkach ma obecnie sześć punktów - przypis S.K.). Faktycznie, Pekpol jest nam dobrze znany, ale niekoniecznie musi nam to pomóc, bo tak samo można powiedzieć, że rywale dobrze nas znają... Będzie to bardzo trudny mecz. Każdy z nas będzie chciał coś udowodnić, pokazać rywalowi - "to my jesteśmy lepsi"... Mecz rozgrywany będzie w Ostrołęce, a więc na ich terenie, ale wierzymy, że spotkanie to rozstrzygnie się pomyślnie dla nas.
Po spotkaniu z Pekpolem Ostrołęka, przyjdzie czas na krótki "urlop"... W czwartej kolejce pauzujecie, będzie zatem chwila przerwy od ligowych zmagań, ale czy również od treningów?
- Nie, nie, idziemy normalnym trybem treningowym. Wolne, po porannym, piątkowym treningu przewidziane mamy tylko na weekend, a że dawno wolnego weekendu nie mieliśmy, więc każdemu na pewno się przyda. Nasi zawodnicy będą mogli odwiedzić swoje rodziny, pozałatwiać różne prywatne sprawy, a już w poniedziałek wracamy na halę, do treningów i będziemy się przygotowywać pod zespół z Jaworzna. Czeka nas oglądanie taśm z jego meczami, szukanie słabych stron, analizowanie na co konkretnie zwrócić uwagę. Mam nadzieję, że po tym meczu, na naszym koncie zapiszą się kolejne punkty.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.