Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2010-09-18 21:35:47 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Wiszniewski: Zmiany były, są i będą

Fot.: Sylwia Kuś

- Wiemy doskonale, że nie da się ciągle grać tym samym zespołem. Jedni dobrze znoszą progres drużyny, potrafią się dostosować, innych trzeba niestety zmienić - mówi prezes Ślepska Suwałki, Michał Wiszniewski. Do suwalskiej ekipy, na nowy sezon, pozyskano pięciu nowych zawodników.

Kiedyś Ślepsk Augustów, dziś Ślepsk Suwałki... W ostatnich latach ewoluowała nie tylko nazwa klubu, ale i sam klub...

Michał Wiszniewski: - Tak, a wszystko zaczęło się w 2004 roku, kiedy to zarejestrowaliśmy klub pod nazwą Ślepsk Augustów - była to trzecia liga. Na początku skład stanowili gracze głównie z Augustowa. Wiadomo - nie działaliśmy wówczas jeszcze super profesjonalnie, zaczynaliśmy dopiero "bawić się" w siatkówkę. Ja zostałem prezesem, Piotr Krasko moim zastępcą, mój tata - właściciel firmy Ślepsk - głównym sponsorem. Założyliśmy ten klub, bo ja i moja rodzina od zawsze byliśmy sympatykami piłki siatkowej. Wszyscy - mój tata, ciocie, wujkowie... Był pomysł, były jakieś pieniążki, więc postawiliśmy się tego podjąć. Grali u nas głównie ci, którzy chcieli, którzy mieli jakieś pojęcie o siatkówce. Było ciężko, ale po dwóch latach wzmocniliśmy się i trzeba było myśleć o drugiej lidze. Kiedy udało się do niej dostać, zaczęliśmy nieco zmieniać naszą drużynę, zaczęliśmy się wspierać zawodnikami spoza Augustowa.

I wtedy właśnie pojawił się pomysł, by sięgnąć wyżej - sięgnąć po pierwszą ligę?

- Zawsze, po jakimś czasie chce się czegoś więcej i my także chcieliśmy czegoś więcej, chcieliśmy nowej jakości zespołu. Zatrudniliśmy trenera i libero w jednej osobie - pana Adama Aleksandrowicza, który do dzisiaj jest u nas trenerem. Mieliśmy wzloty i upadki, mieliśmy nawet taki krytyczny moment, że chciał on zrezygnować, ale stanęło na tym, że zrezygnował z gry, a pozostał wyłącznie na stanowisku trenera. To odmieniło nam troszeczkę sytuację - zatrudniliśmy innego libero, Jakuba Bokuniewicza. Cały czas funkcjonowaliśmy pod nazwą Ślepsk Augustów. Po awansie do pierwszej ligi udaliśmy się do władz miasta Augustowa, z prośbą o pomoc organizacyjną i finansową, ale nie spotkało się to z takim odzewem, jakiego się spodziewaliśmy i mieliśmy naprawdę mało czasu na decyzję co robimy - czy z powodu braku pieniędzy sprzedajemy miejsce i zostajemy w drugiej lidze, w której już graliśmy, czy szukamy jakichś innych wyjść, by zapewnić sobie jednak ten budżet. Szczęśliwie dogadaliśmy się z prezydentem Suwałk. Suwałki były blisko, było to duże miasto, które rozwijało się, miało w swoim zarządzie ludzi chętnych do działania, do pracy. Już po pierwszej rozmowie okazało się, że udzielona nam zostanie pomoc i drużyna będzie nazywać się od teraz Ślepsk Suwałki. Teraz nasz klub ma już siedem lat i wszyscy z boku mówią, że wygląda naprawdę fajnie.

Mimo wszystko, w zeszłym sezonie, o utrzymanie w pierwszej lidze, Pana drużyna walczyć musiała w rozgrywkach barażowych...

- To prawda, ale zrzucę to na barki tego, że wszyscy jesteśmy bardzo młodzi. Młody jest i zarząd, i trenerzy, w związku z czym nie mamy jeszcze takiego doświadczenia jak ci, którzy zjedli na tym zęby, pracują już piętnasty czy dwudziesty rok. My wierzyliśmy, że pierwsza liga to troszkę wyższy poziom, a w rzeczywistości, był to poziom dużo, dużo wyższy, różniły się także znacznie wymagania finansowe, organizacyjne, jak i po prostu, sportowe. Przeciwnicy w lidze "natarli nam uszu", dodatkowo nasze wzmocnienia, nie odniosły spodziewanego sukcesu. Nasz libero - Tomasz Knasiecki, bardzo szybko doznał kontuzji, która wyeliminowała go do końca sezonu, a drugi zawodnik, przyjmujący - Marek Wawrzyniak - jakoś nie do końca dogadywał się z trenerami i ta współpraca nie wyglądała, tak jak powinna. Za porozumieniem stron, rozstaliśmy się. Na miejsce tych dwóch zawodników ściągnęliśmy nowych, zatrudniliśmy też drugiego trenera, pana Piotra Poskrobko, z którego jesteśmy bardzo zadowoleni. Od tej pory zaczęło iść dobrze, ale było już późno, za późno. Tak naprawdę zabrakło nam jednego punktu, żeby utrzymać się bez konieczności występów w barażach, ale życie daje nauczkę, musieliśmy rozegrać wszystkie te mecze. Ku naszej radości udało się pozostać w lidze, daliśmy radę i teraz nowy sezon na pewno będzie już dla nas dużo lepszy. Nie popełnimy już takich błędów, jakie popełniliśmy w tamtym sezonie, oby tylko mijały nas kontuzje.

Jak personalnie prezentuje się aktualny skład Ślepska? Kto w nowym sezonie 2010/2011 stanowić będzie o sile drużyny z Suwałk?

- Nowych zawodników mamy pięciu - jest nowy rozgrywający, Łukasz Jurkojć, nowy atakujący - Łukasz Kaczorowski, nowy libero - Tomasz Łuczka, środek został bez zmian, a na przyjęcie pozyskaliśmy jeszcze Sebastiana Wójcika, no i Andrew Pinka. Wiemy doskonale, że nie da się ciągle grać tym samym zespołem. Jedni dobrze znoszą progres drużyny, potrafią się dostosować, tak jak Łukasz Rudzewicz, który jest z nami od początku, innych trzeba niestety zmienić. Różnie to się układa, no, ale tak to już jest - zmiany po prostu były, są i będą, w każdej lidze, czy to pierwsza liga, czy to PlusLiga.

Co więcej może Pan powiedzieć o najciekawszym chyba transferze - Anglika Andrew Pinka? Jak wyglądały rozmowy na temat jego dołączenia do składu i czy Pana zdaniem, ma szansę stać się liderem zespołu?

- Z propozycją dołączenia do nas Pinka, zadzwonił do nas jego menedżer. Porozmawialiśmy kilka razy, powiedział, że słyszał dużo dobrego o Ślepsku, szukał miejsca dla Andrew, a my akurat szukaliśmy przyjmującego, ostatniego zawodnika do drużyny. Andrew przyszedł do nas całkiem niedawno i chociaż nie pokazuje jeszcze wszystkiego, co potrafi, na pewno ma potencjał, umie grać i myślę, że będzie naszym sporym wzmocnieniem. Czy będzie liderem naszej drużyny, ciężko powiedzieć. Mamy teraz taki skład, że może nim być każdy. Każdy chce walczyć, każdy chce wygrywać, każdy chce zdobywać nagrody na najlepszego gracza. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, potrzeba będzie więcej czasu.

W dniach 11-12 września drużyna z Suwałk wystąpiła w roli gospodarza na Memoriale Gajewskiego. Jak skomentowałby Pan frekwencję publiczności na tym turnieju, porównując ją do tej, z ligowych spotkań z udziałem Ślepska?

- Turnieje mają to do siebie, że ludzie podchodzą do nich na zasadzie, że to "jakieś tam granie", że emocje są inne, że zawodnicy nie dają z siebie stu procent. Memoriał Józefa Gajewskiego był naprawdę udany, bo drużyny grały z sercem i kibicom to się podobało. A frekwencja? W porównaniu z innymi tego typu turniejami, moim zdaniem nie wypadła źle - szczególnie na naszych meczach było sporo osób. Na mecze ligowe w tamtym sezonie - na początku, kiedy nie wszyscy wiedzieli jeszcze jak gramy, nie wiedzieli co to za liga, przychodziło może po 200, 300 osób. Na ostatnie dwa miesiące przed końcem rozgrywek, już o godz. 17.45, czyli 15 minut przed rozpoczęciem meczu, musieliśmy zamykać drzwi przed kibicami i niestety nie wpuszczać ich, bo takie są wymogi ochrony hali, że można wpuścić tylko tylu kibiców, ile na hali jest miejsc. Aktualnie w planach mamy rozstawienie dodatkowej trybuny, przybędzie więc ponad 170 krzesełek.

Na turnieju o Puchar Burmistrza Ostrołęki i turnieju o Puchar Burmistrza Hajnówki, Ślepsk nie miał sobie równych. W Suwałkach, wspomnianego wcześniej Memoriału wygrać niestety się nie udało, dlaczego?

- Obsada Memoriału była na pewno mocniejsza, jak turniejów w Ostrołęce i Hajnówce. Kolejny powód to może to, nasi chłopcy zagrali pierwszy raz po trzech miesiącach przed własną publicznością - pojawiło się troszeczkę stresu, troszeczkę presji. Trzeba też brać po uwagę, że mamy nowych zawodników, którzy potrzebują czasu, żeby się zgrać. To nie jest tak, że kupuje się kilku dobrych siatkarzy, stawia się ich razem i... mają grać. Tu trzeba czasu, trzeba, żeby popracowali ze sobą. Myślę, że ten turniej był ciekawy. Trefl - faworyt, zajął pierwsze miejsce, Ostrołęka - drugie, Jadar - trzecie. My, gdybyśmy zwyciężyli z Ostrołęką najprawdopodobniej wygralibyśmy cały turniej, a tak zakończyliśmy go na ostatnim miejscu. No cóż, takie jest życie, trenerzy wybrali opcję, ze damy pograć wszystkim. Kibice, wiadomo, chcieliby, żeby każdy sparing, każdy turniej, każdy mecz ligowy, kończył się naszym zwycięstwem, ale potrzebne są także i takie mecze, jak ten nasz ostatni Memoriału, z Ostrołęką, bo i one przynoszą trenerom wiedzę.

Jak duże, według Pana, jest zainteresowanie siatkówką w Suwałkach? Co zrobić, by o Ślepsku coraz więcej mówiono także poza regionem?

- Ja myślę, że każdy kibic, każdy, kogo ciekawi choć trochę siatkówka, niezależnie gdzie mieszka, wie co to Ślepsk Suwałki. A co zrobić, by utrzymać to zainteresowanie? Z meczów ligowych, które odbywają się na naszej hali - na stronie internetowej klubu mamy relacje na żywo, mamy też relacje radiowe z meczów wyjazdowych. Od mojego zastępcy, Piotra Krasko wiem, że wejść na stronę Ślepska w pierwszy dzień Memoriału Gajewskiego było 9 tysięcy - i to nie tak, że wchodzili ludzie tylko z Suwałk. Wchodzą ludzie z całej Polski, a nawet nie tylko. Jeżeli grane są mecze, powiedzmy Nysy ze Ślepskiem, to wiadomo, że zainteresowani nimi są i kibice Ślepska, i kibice Nysy, a także kibice innych zespołów pierwszoligowych. Zainteresowanie drużyną jest naprawdę duże.

Na oficjalnym forum Ślepska przeczytać można o ciekawej akcji pod hasłem: "puszka na Winnika"... Kibice marzą, by Wojciech Winnik - człowiek "stąd", z Suwałk, występował w barwach ich klubu. Co na to zarząd?

- Wiadomo, kibice, bardzo by chcieli, ale realia są inne. Wojtek jest cały czas w pełni sił, jest w wysokiej formie i stać go na to, żeby grać w PlusLidze, tam zresztą nie ukrywajmy - znacznie lepiej się zarabia. My na razie nie możemy spełnić jego oczekiwań - bo powiem, że były kiedyś rozmowy między nami na temat, nie stać nas było, żeby pozwolić sobie na Wojtka, chociaż i tak warunki - ze względu na fakt, że Suwałki to jego miasto, dawał nam lepsze, niż proponował innym klubom. Zobaczymy, jak to będzie... Na razie Wojtek ma swoje miejsce w drużynie z Olsztyna. Może za jakiś czas, w trzecim sezonie naszych występów w pierwszej lidze, będziemy mogli mieć Wojtka u siebie, w Ślepsku.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane