Europejskie puchary | 2009-03-05 19:58:29 | Nadesłał: Karolina Burda | Źrodlo: inf. własna
Stosunkowo dobra gra "Mineralnych" nie wystarczyła dzisiaj, by pokonać turecki zespoł, i w tej chwili można się już tylko zastanawiać, czy gdyby Muszyna nie utraciła dwóch punktów w końcówce pierwszego seta, to cały mecz wyglądałby inaczej.
Muszynianka Fakro Muszyna - Eczacibasi Stambuł 1:3
(23:25); (26:24); (26:28); (20:25)
Mecz zapowiadał się dobrze – w secie pierwszym po początkowym błędnym serwisie Bełcik gra Muszyny toczyła się nieźle. Nerwowych zagrań nie brakowało, ale żadnej drużynie nie udało się uzyskać większej niż jeden punkt przewagi, tak więc pierwsza partia polegała przede wszystkim na wymianie ciosów - Frątczak zdobyła oczko bezpośrednio z zagrywki, na co natychmiast odpowiedziały kontrą z szóstej strefy Turczynki. Pierwsza przerwa techniczna była łaskawsza dla drużyny gości – to one zeszły na nią prowadząc 8:7. Trener Serwiński zaapelował do swoich podopiecznych o większy spokój i koncentrację oraz unikanie prostych błędów. Dało to pewien rezultat, bo na drugą przerwę to Muszyna miała oczko więcej na swoim koncie. Bogdan Serwiński nie miał większych uwag do swoich zawodniczek, natomiast trener Turczynek, bardzo podenerwowany, gorączkowo wykrzykiwał w kółko „point, point, point!”. „Mineralne” w dalszej części seta nie zwalniały tempa, doskonałą zagrywką siały spustoszenie w szeregach przeciwnika do chwili, kiedy sędzina pomyliła się i dwukrotnie niesprawiedliwie przyznała punkt siatkarkom Stambułu w kluczowym momencie seta. Zaowocowało to niestety 1:0 dla gości.
Set drugi rozpoczął się podobnie jak pierwszy – wyrównaną walką. Przy zagrywce Pyci udało się zyskać szybko aż dwa punkty, które niestety Muszynianki roztrwoniły jeszcze szybciej. Ósmy punkt dostały zawodniczki Stambułu w prezencie od gospodyń i znów prowadziły na pierwszej przerwie technicznej. Trener Muszyny jeszcze raz poprosił swoje siatkarki o większy spokój i opanowanie. Tym razem jednak nie przyniosło to pożądanych efektów. Przy stanie 13:8 dla gości trener zmuszony był dokonać gruntownej wymiany składu. Przewaga była jednak tak duża, że odrobienie jej wydawało się czymś prawie niemożliwym – ale że siatkówka grą jest nieprzewidywalną, to jakimś sposobem zawodniczkom Muszyny udało się nie tylko zremisować ze Stambułem, ale także wyjść na prowadzenie i w rezultacie, po walce na przewagi, wygrać drugiego seta 26:24!
Trzecia partia spotkania zaczęła się wręcz doskonale dla „Mineralnych” – bo czy można sobie wymarzyć lepszy początek niż 4:0? Wyglądało na to, że drużyna gości nie bardzo wiedziała, jak zatrzymać grającą wręcz koncertowo Muszynę, i przez dłuższy czas (pierwsza przerwa techniczna 8:4, druga 16:12) wyglądało to naprawdę obiecująco. Niestety znów wtrąciła się szczególna właściwość siatkówki – nieprzewidywalność – i tym razem nie zadziałała już na naszą korzyść. Przy wyniku 17:16 Turczynkom udało się zremisować, głownie przez autowy atak jednej z „Mineralnych”. W końcówce Stambuł jeszcze bardziej wysunął się na prowadzenie i wygrał trzeciego seta 28:26
Set czwarty i zarazem ostatni wyglądał najgorzej w wykonaniu gospodyń. Po w miarę dobrym początku gra Muszyny całkiem się załamała. Nadzieja mocno przywiędła przy wyniku 24:15, ożyła nieco w chwilę potem (24:20), lecz to nie wystarczyło, by wygrać tę partię i w rezultacie mecz. Spotkanie skończyło się zwycięstwem drużyny gości 25:20.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.