Liga Mistrzów | 2018-03-15 13:51:30 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl
PGE Skra Bełchatów w środę była bliska pokonania Cucine Lube Civitanova w pierwszym meczy fazy play off 12 Ligi Mistrzów. Bełchatowianie prowadzili 2:0, ale przegrali 3:2. 22 marca we Włoszech zostanie rozegrane rewanżowe spotkanie. - Jeśli chcemy grać dalej, musimy wznieść się na jeszcze wyższy poziom - powiedział Marcin Janusz, rozgrywający bełchatowskiej drużyny.
PLUSLIGA.PL.: Prowadziliście z Cucine Lube 2:0 i byliśmy na dobrej drodze do wygranej za trzy punkty. Co stało się z waszą grą od trzeciego seta?
MARCIN JANUSZ: Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że zaczęliśmy grać zupełnie inną siatkówkę niż na początku meczu. To chyba było widać już pod koniec drugiego seta. W końcówce mieliśmy kilka szczęśliwych piłek, dzięki którym udało się nam wygrać. Niestety później Włosi bardzo mocno zagrywali. Nasza gra z kolei kompletnie się posypała i nie daliśmy rady wygrać.
Można było odnieść wrażenie, że siatkarze Cucine Lube w dwóch pierwszych setach byli zaskoczeni tak dobrą waszą grą. Do tego mogła przytłoczyć ich licznie zgromadzona publiczność na trybunach.
- Na pewno przeciwnikom trudno gra się w hali, w której jest bardzo dużo kibiców. Z kolei my też potrafi dobrze grać w łódzkiej Atlas Arenie. Dla nas to nie było żadne zaskoczenie. W mojej ocenie włoski zespół spodziewał się, że kibice tak licznie będą nas dopingować. Poza tym nie tak dawno graliśmy przeciwko sobie w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata. Myślę, że byli przygotowani na ciężki mecz. Naprawdę żałujemy, że nie wykorzystaliśmy naszej szansy, bo mieliśmy okazję wygrać 3:0 z tak silnym zespołem. Szkoda, że o włos przegraliśmy.
* rozmawiała Katarzyna Porębska (plusliga.pl)
** więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.