Liga Mistrzów | 2017-12-06 18:56:53 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: BR Volleys / inf. własna
W Mikołajki (6 grudnia o 20:30) meczem z Jastrzębskim Węglem BR Volleys rozpocznie zmagania w Lidze Mistrzów. Z powodu wielu personalnych powiązań pojedynek przeciwko topowemu polskiemu klubowi będzie szczególną inauguracją prestiżowego turnieju.
- Relacja między Jastrzębskim Węglem i BR Volleys jest bardziej zażyła niż między wieloma innymi europejskimi ekipami, chociaż obie drużyny pochodzą z dwóch różnych krajów – zapowiada Mark Lebedew, najbardziej rozpoznawalny trener nad Sprewą. Zażyły kontakt bazuje na stale rozrastającej się tradycji. Lebedew swoją karierę rozpoczął w 2007 roku w sztabie szkoleniowym Jastrzębskiego Węgla u boku Roberto Santilliego. Australijczyk pracował wówczas jako trener przygotowania atletycznego, jednak już wtedy marzył o posadzie pierwszego szkoleniowca europejskiego zespołu. Taką szansę obecnie 50-letni selekcjoner otrzymał od SG Eschenbacher Etlmann w 2009 roku. To był jego pierwszy przystanek w siatkarskiej Bundeslidze, po którym nastąpił angaż w stołecznym klubie z Berlina. Natomiast kilka lat później Lebedew wrócił do Jastrzębia Zdrój jako trener BR Volleys. Przyjazd był związany z meczem towarzyskim w ramach otwarcia sezonu. Ten był zapowiedzią wielu wspólnych pojedynków przygotowawczych w kolejnych latach.
- Współpraca przetrwała, ponieważ oba miasta leżą względnie blisko siebie i oczywiście jest wiele powiązań personalnych – wyjaśnia Lebedew, który w ostatnich pięciu latach trzykrotnie wygrywał Mistrzostwa Niemiec z BR Volleys. Pod jego wodzą berlińczycy świętowali swoje historyczne trzecie miejsce w Final Four 2015 rozgrywanym u siebie. Po tym kamieniu milowym Lebedew zdecydował się na powrót do Polski i obecnie mija jego trzeci sezon z drużyną z Górnego Śląska.
Tymczasem w drużynie BR Volleys stanowisko trenera sprawuje Luke Reynolds, który w ostatnich dwóch latach pracował w Jastrzębskim Węglu obok Lebedewa jako jego asystent. – Niesamowicie cieszę się, że wrócę tam w środę. Mam wiele wspaniałych wspomnień z zawodnikami i trenerami – mówi Reynolds o swoim pouczającym czasie spędzonym w Polsce. Interesujące jest również to, że Mark Lebedew wciąż jest trenerem reprezentacji Australii, zaś Reynolds jest jego asystentem – a trzech reprezentantów Australii, czyli Paul Carroll, Adam White i Luke Perry, gra pod jego skrzydłami w BR Volleys.
Co dla trenerów oznaczają te szczególne okoliczności nadchodzącego pojedynku? – Przychodzi mi wiele do głowy. Najpierw można wymienić Luke’a i australijską kadrę, z którymi spędziłem lato. Ale oczywiście jest też Robert Kromm, Sebastian Kühner i Egor Bogachev, którzy grali, ewentualnie trenowali, pod moim okiem. Myślę o pięciu latach spędzonych w Berlinie, mieście i jak ja i moja rodzina rozkoszowaliśmy się życiem tam. Mój syn urodził się tam – opowiada Lebedew.
Nie jest jednak to jedyna rzecz, która łączy kluby: jest jeszcze Salvador Hidalgo Oliva. Urodzony w Petersburgu (Rosja) jako syn Kubańczyków ostatnie dziesięć lat spędził w niemieckiej stolicy. W latach 2009-2011 grał w berlińskim klubie. – BR Volleys jest dla mnie niczym rodzina. To wspaniały zespół, w którym dojrzałem jako siatkarz i człowiek. Wciąż doskonale przypominam sobie o wszystkim, co jest z tym związane: kolegach z boiska, współpracownikach, kibicach, hali Maxa Schmelinga i oczywiście o mieście – mówi Oliva. I dodaje: – Berlin otworzył mi wiele drzwi i czułem się tam jak w domu, chociaż urodziłem się w Rosji. Aby wyrazić swoją szczególną więź, wciąż gram z niemieckimi barwami na palcach.
Mimo to w środowy wieczór pozostanie mało miejsca na ewentualne sentymenty. – Gramy o awans do kolejnej rundy, dlatego zostawiamy za sobą sprawy osobiste i kontakty. Może wzrośnie motywacja jednego lub drugiego zawodnika, ale to będzie trudny mecz dwóch równorzędnych drużyn – podejrzewa Lebedew.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.