Liga Mistrzów | 2016-04-17 07:33:33 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna
Po rocznej przerwie zawodnicy z Trento powrócili do rozgrywek Ligi Mistrzów. Po raz kolejny zaprezentowali się w nich wyśmienicie. Dotarli do półfinału, gdzie po imponującym pokazie swojej gry, uzyskali awans do wielkiego finału. - W tym spotkaniu dobrze spisaliśmy się w zagrywce oraz przyjęciu. Jeśli te dwa elementy idą nam dobrze, wtedy wygrywamy - zdradził receptę na zwycięstwo, środkowy Diatec Trentino, pochodzący z Belgii, Simon Van De Voorde.
W drugim półfinałowym starciu zespół prowadzony z ławki trenerskiej przez Radostina Stoytcheva zmierzył się z rywalem, którego bardzo dobrze zna z ligowej rzeczywistości - ekipą Lube Volley. Po 79 minutach spędzonych na parkiecie, ze zwycięstwem schodzili z parkietu siatkarze Trentino Diatec. - To był perfekcyjny mecz w naszym wykonaniu. Wygraliśmy pewnie i stosunkowo łatwo w trzech setach. Możemy być zadowoleni z naszej gry - tak z szerokim uśmiechem na twarzy podsumował półfinałowe starcie gracz zwycięskiej ekipy Simon Van De Voorde.
Zespół z regionu Trentino szybko odrobił straty uzyskane na początku pierwszej partii, po czym nie dał sobiewydrzeć zwycięstwa z rąk. - W tym spotkaniu dobrze spisaliśmy się w zagrywce oraz przyjęciu. Jeśli te dwa elementy idą nam dobrze, wtedy wygrywamy- po chwili dodał środkowy, pytany o klucz do zwycięstwa nad mocnym przeciwnikiem.
Ostatnim krokiem, jaki muszą postawić siatkarze z północy Włoch, aby po raz czwarty sięgnąć po tytuł najlepszej drużyny klubowej w Europie jest zwycięstwo w wielkim finale. - Na pewno chwilę będziemy cieszyli się z wygranej w półfinale, a potem zaczniemy myśleć o ostatnim spotkaniu przeciwko Zenitowi Kazań - zakończył swoją wypowiedź zdobywca pięciu punktów w tym spotkaniu.
* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.