Liga Mistrzów | 2016-04-17 06:41:33 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna
Jeden z najlepszych zawodników, lider zespołów, których barwy reprezentuje - Matey Kaziyski, obserwował półfinałową rywalizację w Tauron Arenie Kraków. - Rzeszów od początku nałożył dużą presję na zespół z Kazania. To właśnie dzięki takiej postawie udało mu się tę partię zakończyć swoim zwycięstwem. Gdyby gospodarze w ten sposób kontynuowali swoją grę, z pewnością ten mecz mógłby się rozstrzygnąć ich zwycięstwem - tak podsumował walkę Rosjan z Polakami o wielki finał Ligi Mistrzów.
Obserwowałeś pierwszy mecz półfinałowy pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów z Zenitem Kazań. Jakie są twoje spostrzeżenia po tym starciu?
Matey Kaziyski: - Bardzo podobał mi się ten mecz, przede wszystkim stał na wysokim poziomie. Niestety polski zespół w tej parze poniósł porażkę, jednak wydaje mi się, że miał spore szanse na pokonanie mocnego rywala. Po zwycięstwie w pierwszej partii, w drugiej odsłonie Rzeszów nie skończył kilku ważnych piłek. Wtedy właśnie sytuacja zmieniła się na korzyść Zenitu. Goście z Rosji stali się mocniejszą ekipą na boisku. Wywierali presję na rywalu z pola serwisowego oraz w ataku, co jest ich naturalnym stylem gry. W tym właśnie momencie zadecydował się wynik całego spotkania.
W pierwszej, przegranej dla siebie partii, to Zenit zaprezentował się słabo, czy Asseco Resovia wywarła presję na drużynie przeciwnika?
- Rzeszów od początku nałożył dużą presję na zespół z Kazania. To właśnie dzięki takiej postawie udało mu się tę partię zakończyć swoim zwycięstwem. Gdyby gospodarze w ten sposób kontynuowali swoją grę, z pewnością ten mecz mógłby się rozstrzygnąć ich zwycięstwem.
W drugim półfinale Trentino Diatec zmierzyło się z Lube Volley.
- Wydaje mi się, że kluczem do wygranej w tym spotkaniu była agresywna i ofensywa gra ze strony Trento. Siatkarze z Maceraty uzyskali niewielką przewagę, jednak ich rywal skutecznie uniemożliwił im pokazanie swojego stylu gry w tym starciu. Trentino od samego początku nałożyło presję w polu serwisowym na rywala, po czym dodali trochę ryzyka w akcjach z kontry.
W tym spotkaniu zmierzyły się dwa zespoły, które w półfinałach Serie A przegrały po dwa mecze. Czy miało to wpływ na motywację u graczy poszczególnych ekip?
- Nie sądzę, żeby którakolwiek z tych drużyn myślała o ligowej rzeczywistości tutaj, w Krakowie. Zwycięstwo w Lidze Mistrzów to wspaniałe trofeum i ma swój niepowtarzalny smak. Wydaje mi się, że oba zespoły teraz koncentrują się na swoim występie w tej pucharowej rywalizacji.
Gdzie Macerata może szukać swoich mocnych stron przed walką o 3. miejsce?
- Mają niezwykle mocnych atakujących: Ivana Milijkovicia oraz byłego siatkarza Trentino: Osmaniego Juantorenę. Ważną cechą tych dwóch graczy jest to, że potrafią zdobyć punkt nawet w najtrudniejszej akcji.
* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com).
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.