Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Liga Mistrzów

Liga Mistrzów | 2016-03-16 19:58:19 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: inf. własna

LM: Skra nie zawiodła, Zenit pokonany!

Fot.: Magdalena Gajek

Siatkarze PGE Skry w dzisiejszym spotkaniu z Zenitem Kazań pokazali się z jak najlepszej strony i udowodnili, że zasługują na wielki finał Ligi Mistrzów. Po ciężkich dwóch partiach wygranych przez rywali, nastąpiła zmiana w nastawieniu do gry bełchatowian, dzięki czemu byli w stanie pokazać na boisku wszelkie swoje umiejętności. Najlepszy dorobek punktowy wśród graczy Skry w meczu z Zenitem należał do Facundo Conte.

Spotkanie nie rozpoczęło się po myśli bełchatowian, polski zespół szybko stracił kilka punktów pod rząd. Pierwsze "oczko" zdobył dla Skry Lisinac, (4:1). W kolejnych akcjach Bełchatów niwelował różnicę punktową, aż doprowadził do remisu, jednak niebawem inicjatywa znów należała do Kazania, bowiem do dalszego działania, poderwał swoją ekipę Leon. W ślady Kubańczyka chwilę później poszedł także Anderson i zaskoczył naszych siatkarzy świetną kontrą ze skrzydła, (10:7). Wraz z czasem, bełchatowianie przegrywali już pięcioma "oczkami", a dobra dyspozycja Zenitu tylko przyprawiała gości o dodatkowe kłopoty, (18:13). Wysokie prowadzenie rywali starał się zniwelować środkowy Bełchatowa, Karol Kłos, który swoimi zagrywkami mocno utrudnił przyjęcie Rosjanom i zmniejszył ich przewagę. Mimo iż zaledwie "oczko" dzieliło bełchatowian od rywali w końcówce seta, Skra uległa w nim, bowiem ostatnią akcję skutecznie wykorzystali siatkarze z Kazania, (25:23).

Druga odsłona toczyła się wyrównanie, (4:4). Ekipy sporo myliły się w polu serwisowym, nie mogąc przełamać trudnych momentów swoich zawodników na zagrywce. Dobrą pracę goście wykonywali za to w elemencie w ataku. Za sprawą skończonych akcji Mariusza Wlazłego, który szalał na skrzydle i motywował swoich kolegów do zainkasowania możliwie jak największej przewagi, Skra wyszła na prowadzenie (11:15). Niestety, po osiągnięciu takiego stanu punktowego, Bełchatów nagle stanął w miejscu. Rosjanie szybko nadgonili wynik i po chwili znowu był remis, (16:16). Podopieczni Falaski z ogromnymi problemami powrócili na boisko, bowiem w poprzednich akcjach pogubili gdzieś swój rytm gry. Skra starała się jeszcze bronić przed niekorzystnym wynikiem - udało się zablokować jej atak Leona, (23:20). W decydujących akcjach nie doszło do niespodzianki, ostatnie słowo w tej partii należało do Rosjan, (25:21).

Kolejną odsłonę Skra rozpoczęła pewnie, dążąc do utrzymania dobrego wyniku, jednak Zenit, z pomocą m.in. Andersona, nie zamierzał zdecydowanie ułatwiać bełchatowianom tego zadania. Gospodarze skutecznie spisywali się na środku, dominując także w udanych kontrach. Tym samym, ekipa z Rosji wypracowała sobie stosunkowo solidną przewagę, (9:6). Niezrażona Skra walczyła dalej o pozostanie w tej rywalizacji i doprowadzenie do kolejnego seta, jeszcze przed drugą przerwą techniczną, doprowadzając różnorodnością swoich akcji do bardzo istotnego wyrównania, (12:12). Partia ta, aż do samego końca, była niezwykle emocjonująca, gdyż raz jedna, raz druga drużyna przechylała szalę zwycięstwa na swoją stronę, (20:20). Ostatecznie to Skra pokazała w końcówce wysoki poziom swoich możliwości i to na jej koncie zapisano wygraną w tejże odsłonie, po ataku z prawego skrzydła Mariusza Wlazłego, (23:25).

Skra z podniesioną głową rozpoczęła zmagania w następnym secie. Dobrze rozgrywane piłki dały prowadzenie naszym siatkarzom, (6:8). Ekipa z Polski zdecydowanie przodowała w ataku, łatwiej zdobywała ona "oczka" w tym elemencie. Duże kłopoty z przyjęciem miał przez to Zenit, co przełożyło się oczywiście na wynik. Leon ewidentnie nie radził sobie w tej partii z zagrywką bełchatowskich zawodników, którzy nie wstrzymywali ręki wędrując w pole serwisowe. Mimo determinacji drużyny Skry, w jej szeregi wkradła się nerwowość i Kazaniowi udało się odrobić straty, (15:15). W polu gry trwał niezwykle zacięty bój - żadna z drużyn nie chciała oddać rywalom zwycięstwa, zatem publiczność mogła cieszyć się ciekawymi zwrotami akcji. Atak Michajłowa przyniósł miejscowym punkt na nowe wyrównanie, tym razem wynikiem 20:20. Set ten rozstrzygnął się dopiero po grze na przewagi, w której Zenit musiał uznać wyższość Skry wynikiem 25:27.

Od skutecznej akcji rozpoczęli tie-break’a siatkarze Zenitu. Leon zaskoczył bełchatowską ekipę z lewego skrzydła i zdobył drugie „oczko” dla Rosjan. Chwilę później w podobny sposób wykorzystał nieuwagę naszych zawodników, a piłka wpadła w ostatni metr boiska. Zagrywka, której autorem był Nicolas Uriarte, dała stan 4:4. Błędy po stronie gospodarzy sprawiły, że tuż przed przerwą techniczną Skra wyszła na prowadzenie, (7:8). Po czasie toczyła się gra „punkt za punkt”, oba zespoły świetnie spisywały się na środku, a blokujący dobrze przewidywali zagrania przeciwników. Facundo Conte, trafiając w końcową linię boiska, zapewnił kolejny remis i było już 12:12. Piłkę meczową dla bełchatowian wywalczył na siatce Karol Kłos, jednak Anderson uratował z opresji swoich kolegów i znów na tablicy widniał remis. W niezwykle ważnym momencie dla Bełchatowa, Mariusz Wlazły zyskał punkt bezpośrednio z zagrywki. Po emocjonującej wymianie Skra ostatecznie zdobyła upragnione „oczko” i wygrała partię, (16:18), jak również całe dzisiejsze spotkanie.


Zenit Kazań – PGE Skra Bełchatów 2:3
(25:23, 25:21, 23:25, 25:27, 16:18)

Składy zespołów:

Zenit:
Anderson, Butko, Diemakow, Leon, Gucaluk, Michajłow, Salparow (libero) oraz Aszczew, Poletajew, Kobzar i Werbow

Skra: Lisinac, Wlazły, Conte, Wrona, Uriarte, Marechal, Milczarek (libero) oraz Piechocki (libero), Kłos, Janusz, Stanković, Gromadowski i Rodriguez

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane