Liga Mistrzów | 2015-11-17 18:24:59 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: inf. własna
Rzeszowianie odnoszą drugie zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Dzisiaj siatkarze Asseco Resovii bez starty seta pokonali zespół Tomisu Constanta. Podopieczni trenera Andrzeja Kowala mimo problemów kadrowych wywiązali się ze swojego zadania w 100%. Gospodarze pojedynku wprawdzie momentami nawiązywali wyrównaną walkę, jednak chwile zawahania zaprzepaszczały ich szanse na powalczenie o korzystniejszy wynik.
Spotkanie skutecznym blokiem otwiera Dmytro Pashytskyy. Kolejne trzy akcje w wykonaniu Asseco Resovii również należą do ukraińskiego środkowego (1:4). Gospodarze nie zamierzają łatwo odpuszczać i po kiwce rozgrywającego, Konstantina Mitewa niwelują starty do jednego punktu (4:5). Od tego momentu gra się wyrównała (7:7). Skuteczne obicie rąk rywala przez Bartosza Kurka sprowadza oba zespoły na pierwszą przerwę techniczną (7:8). Po powrocie na boisko zawodnicy nadal walczą punkt za punkt (9:9). Kiedy w ataku myli się Cristian Pavel rzeszowianom udaje się odskoczyć rywalowi na dwa "oczka (9:11). Prowadzenie mistrzów Polski nie trwa jednak długo. Własne błędy sprawiają, że siatkarze Tomisu Constanta doprowadzają do remisu 14:14. W tym momencie o czas poprosił trener Andrzej Kowal. Po drugiej regulaminowej przerwie gracze Asseco Resovii kolejny raz w tym spotkaniu próbują zbudować bezpieczne prowadzenie (15:18, 17:20). Końcówka seta układa się po myśli polskiego zespołu, który wygrywa pewnie 20:25.
Druga partia rozpoczyna się od wyrównanej gry po obu stronach siatki (3:3). Gospodarzom udaje się osiągnąć dwupunktową przewagę, jednak rzeszowianie przed przerwą techniczną odrabiają starty, a następnie wychodzą na prowadzenie 7:8. Po powrocie na boisko mistrzowie Polski z akcji na akcję zaczynają dominować na boisku. Po skutecznej kontrze w wykonaniu Juliena Lyneel'a przewaga Asseco Resovii wynosi cztery punkty (8:12). Jak na razie tempo spotkania nie jest imponujące (12:15). Gospodarze w tym fragmencie seta mają problemy ze skończeniem własnej akcji, co uniemożliwia im odrabianie start (12:18). Trener Martin Stojew chcąc przerwać passę rzeszowian prosi o czas. W decydującej fazie seta w drużynie z Constanty dochodzi do przebudzenia. As serwisowy Stephena Gotch'a sprawia, że na tablicy mamy wynik 17:20. Tym razem o przerwę poprosił Andrzej Kowal. Chwila odpoczynku podziałała pozytywnie na rzeszowian. Punktowe serwisy Lyneel'a dają mistrzom Polski pierwszą piłkę setową (24:19), którą w kolejnej akcji wykorzystuje szczelny blok Asseco Resovii (19:25).
Początek trzeciej odsłony spotkania należy do gospodarzy, którzy obejmują prowadzenie 4:1. Szybko o czas prosi trener Kowal. Chwilową niemoc rzeszowian przerywa Lyneel (2:4). W kontrze skutecznie Nikolay Penchev i mamy remis 4:4. Tym razem czas wykorzystał Martin Stojew. Po powrocie na boisko gra zaczęła się wyrównywać (6:6). Sytuacja uległa zmianie po przerwie technicznej. Od tego momentu gracze Asseco Resovii odskakują rywalowi na dwa "oczka" (8:10, 10:12). Kolejny raz w tym spotkaniu siatkarze Tomisu pokazują, że żadna przewaga nie jest im straszna (12:12). Do drugiego regulaminowego czasu ponownie trwa walka punkt za punkt (15:15). Dzięki błędom zawodników z Constanty mistrzom Polski udaje się wyjść na prowadzenie 17:20. Końcówka to zdecydowana dominacja rzeszowian (19:23). Ostatnie słowo w tym spotkaniu należy do rzeszowskiego bloku, który powstrzymuje Gotch'a. Podopieczni trenera Kowala wygrywają 21:25, a całe spotkanie 0:3.
Tomis Constanta - Asseco Resovia Rzeszów 0:3 (20:25, 19:25, 21:25)
składy zespołów:
Tomis Constanta: Mitew, Ananiew, Ragin, Pavel, Gotch, Stancu, Skundrić (libero)
Asseco Resovia Rzeszów: Drzyzga, Lyneel, Pashytskyy, Kurek, Penchev, Dryja, Wojtaszek (libero) oraz Perłowski
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.