Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Liga Mistrzów

Liga Mistrzów | 2015-04-01 06:33:58 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Rob Bontje: To było piękne widowisko

Fot.: Sylwia Kuś

- W Max Schmeling Halle udało się stworzyć prawdziwe show, również pod względem oprawy. Wszystko było świetnie zorganizowane - tak pokrótce podsumowuje Final Four Ligi Mistrzów, brązowy medalista tego turnieju, Rob Bontje z Berlin Recycling Volleys. W niedzielnej konfrontacji ze Skrą Bełchatów o miejsce na podium, holenderski środkowy zapisał dla swojej ekipy cennych dziesięć punktów.

Po brązowe krążki sięgnęli siatkarze Marka Lebedewa, pokonując bełchatowską Skrę. Sukces Niemców okupiony był pięciosetowym bojem, w którym ważne role odegrali: Carroll, Touzinsky, Fischer oraz Bontje. Inne, interesujące spotkanie berlińczycy rozegrali dzień wcześniej z Zenitem. Choć w starciu tym ze zwycięstwa cieszyli się Rosjanie, postawa miejscowych zasłużyła na słowa uznania. - Było to naprawdę wspaniałe widowisko. Cały czas czuliśmy wsparcie naszej publiczności, a w naszym pierwszym meczu - nawet i polskich drużyn. W trzech pierwszych setach starcia z Zenitem poziom gry był naprawdę wysoki. Choć nie udało się ostatecznie zwyciężyć, nie można powiedzieć, że nie podjęliśmy ciekawej walki, a to duży pozytyw - mówi Bontje.

Świetną postawą w przeciągu całego turnieju na statuetkę MVP zapracował sobie Wilfredo León. Z decyzją o przyznaniu Kubańczykowi tego tytułu w pełni zgadza się Rob Bontje. - To właśnie ten chłopak - Wilfredo León - zapewnił Zenitowi szalenie ważne punkty - w tym zdobyte za sprawą asów serwisowych. Nasza gra na pewno różniła się od gry Rosjan - zwlekaliśmy nieco w blokach czy też w obronie. Aby wygrać z Kazaniem trzeba było zagrać na granicach własnych możliwości - w innym razie, czekała cię porażka. Mieliśmy swoje szanse, których jednak nie wykorzystaliśmy, tracąc np. kilka punktów z rzędu - wspomina Bontje starcie z późniejszym zwycięzcą turnieju.

W ciepłych słowach Rob Bontje wypowiada się nie tylko o przeciwnikach, ale i organizacji tegorocznego Final Four. Zdaniem gracza, turniej uznać trzeba za wyjątkowo udany. - W Max Schmeling Halle udało się stworzyć prawdziwe show, również pod względem oprawy. W przygotowaniach do Final Four w Berlinie uczestniczyło mnóstwo osób, a każda z nich włożyła w prace nad tym turniejem wiele energii. Nie można zapomnieć także o tworzącej to wydarzenie publiczności i dziennikarzach - wszystko było świetnie zorganizowane - twierdzi holenderski siatkarz, dla którego to dopiero pierwszy sezon w barwach stołecznej ekipy Berlin Recycling Volleys.

W poprzednich latach zawodnik związany był z Jastrzębskim Węglem, który pożegnał się z Ligą Mistrzów 2014/2015 znacznie wcześniej od berlińczyków, a konkretnie - po dwukrotnej porażce z Sir Safety Perugia. Czy urodzony w Grevenbicht środkowy, widzi się jeszcze kiedyś, w przyszłości w koszulce klubu ze Śląska? - Jak dla mnie, nie ma problemu - odpowiada z uśmiechem Holender. - Nie ukrywam, że cenię sobie spędzone w Polsce lata. Postrzegam je jako bardzo dobry dla mnie czas. Mało tego - Jastrzębski Wegiel był to jedyny w mojej siatkarskiej przygodzie klub, w jakim spędziłem aż trzy sezony. Już sam ten fakt, mówi chyba bardzo wiele - kończy Bontje, którego wyróżniono statuetką dla drugiego najlepszego środkowego berlińskiego turnieju.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane