Liga Mistrzów | 2015-03-31 12:34:10 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl
Wicemistrzowie Polski, siatkarze Asseco Resovii nie sprostali w finale Ligi Mistrzów Zenitowi Kazań, przegrywając 0:3. Rzeszowianie powtórzyli wynik z 1973 roku i ponownie odebrali srebrne medale.
- Rywale zagrali bardzo dobry mecz – mówi Nikołaj Penczew, bułgarski przyjmujący Asseco Resovii. - Moim zdaniem, my też nie zagraliśmy źle, ale żeby z nimi walczyć trzeba odrzucić ich od siatki, a oni bardzo dobrze przyjmowali, bardzo dobrze zagrywali, a my nie potrafiliśmy grać tak samo. Cieszymy się jednak bardzo, to duży sukces dla naszej drużyny, dla kibiców, dla Rzeszowa i to jest najważniejsze – mówi Penczew, który przyznaje, że srebrny medal LM przed sezonem wziąłby w ciemno.
- Jak graliśmy z Nowosybirskiem niewielu ludzi wierzyło w to, że możemy zagrać w Final Four. A później jak wygraliśmy i awansowaliśmy do tego turnieju sami zaczęliśmy wierzyć w siebie, że możemy to zrobić, że możemy osiągnąć wielki sukces. Najważniejszy był sobotni mecz z Bełchatowem, tam pokazaliśmy naszą grę. W finale graliśmy dobrze, ale taki zespół jak Kazań jest naprawdę najlepszy na świecie. Grają bardzo dobrze, mają bardzo dobrych zawodników. Ale srebro też jest rewelacyjnym sukcesem – mówi Bułgar, który nie podjął jeszcze decyzji czy zostanie na kolejny sezon w Asseco Resovii.
- Rozmawiam z klubem, ale zobaczymy. Polska dla mnie najlepsze miejsce do gry, to najlepsza liga. Siatkówka jest bardzo popularna, zresztą to widać było w Berlinie, gdzie nasi kibice byli najlepsi. Chciałbym zostać w Rzeszowie, ale dopiero po sezonie będzie wiadomo co będzie dalej – kończy Nikołaj Penczew.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.