Liga Mistrzów | 2015-03-27 18:04:11 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: skra.pl
Już tylko godziny dzielą nas od pierwszego pojedynku PGE Skry Bełchatów w Final Four Ligi Mistrzów. W sobotę o godz. 20 bełchatowianie zagrają z Asseco Resovią Rzeszów. Tego meczu nie można przegapić!
To będzie wyjątkowy pojedynek. Po raz pierwszy w historii tych rozgrywek dwie polskie drużyny zagrają w finałowym turnieju Ligi Mistrzów. Ligowy klasyk wyłoni drużynę, która zagra o złoto ze zwycięzcą pary Recycling Volleys Berlin - Zenit Kazań. Powiedzieć, że czeka nas emocjonujący mecz to... jak nic nie powiedzieć. Już na krajowym podwórku spotkania pomiędzy tymi drużynami wzbudzają ogromne zainteresowanie. Teraz powalczą o wielki finał FF, o prestiż, o wielki sukces dla polskiej siatkówki klubowej. Kibice będą śledzić ten pojedynek z zapartym tchem. Nieważne, czy w berlińskiej hali, czy przed telewizorem. To starcie elektryzuje nawet najbardziej wymagających fanów tej dyscypliny. Święto siatkówki przez duże "Ś".
- Dla mnie to będzie ogromna radość móc zagrać w takim meczu. To już jest na wyciągnięcie dłoni i nie mogę się doczekać tego meczu, który dla mnie jest z gatunku tych, dla których się gra i trenuje. Przed sezonem udział w takim turnieju każdy wziąłby w ciemno. Dla nas wszystkich jest to bardzo duże wydarzenie - nie ukrywa Karol Kłos.
Jak zaprezentuje się PGE Skra? Takie pytanie zadają sobie nie tylko kibice, ale również eksperci. W ostatnich tygodniach lepsze wrażenie sprawiali rzeszowianie. Podopieczni Miguela Falski grali w kratkę. Brakowało błysku i powtarzalności. Nie brakowało też głosów, że drużyna jest zmęczona. Ale... to było ponad tydzień temu. W tym czasie bełchatowianie mogli nieco odetchnąć i na spokojnie przygotować się do berlińskiego turnieju. Trudno w to uwierzyć, ale od początku października PGE Skra dopiero drugi raz miała szansę popracować w takich warunkach. Są więc powody do optymizmu, co potwierdza sam szkoleniowiec PGE Skry.
- Jesteśmy gotowi do walki. Mam nadzieję, że zaprezentujemy dobrą siatkówkę. Musimy dołożyć wszelkich starań, aby pokonać Rzeszów. Podczas przygotowań do Final Four mieliśmy okazję poćwiczyć wiele elementów. Wprawdzie nie w pełnym składzie, bo nie mógł trenować Michał Winiarski, ale z resztą mogliśmy spokojnie popracować. Z każdym treningiem było widać poprawę, ta gra wyglądała coraz lepiej. Zyskaliśmy wiele energii, która w Berlinie pozwoli nam zagrać lepszą siatkówkę - mówi Miguel Falasca.
Co może być kluczem do sukcesu podczas półfinałowego starcia? Oba zespoły znają się na wylot, zagrały ze sobą mnóstwo pojedynków. Siatkarze nie mają wątpliwości, że zadecydują niuanse. Każda piłka może być na wagę złota. Chłodna głowa, żelazne nerwy i maksymalna koncentracja to podstawa.
- Na pewno tanio skóry nie sprzedamy! Zobaczymy, kto jest silniejszy - dodaje środkowy bełchatowian, dla którego będzie to drugi finałowy turniej w karierze. Porażki z Zenitem w 2012 roku nie wspomina miło, ale ma nadzieję, że tym razem PGE Skra zakończy Final Four w zdecydowanie lepszym nastroju.
Polskie drużyny zagrają w Berlinie, ale będą mogły liczyć na wsparcie swoich fanów, którzy licznie stawią się w Max Schmeling Halle. Ale nieobecność w stolicy Niemiec nie oznacza, że ominą nas wielkie emocje. Wystarczy wygodnie rozsiąść się w fotelu i włączyć Polsat Sport. Spotkanie będzie można też zobaczyć w internecie na stronie www.laola1.tv. Pierwszy gwizdek sędziego o 20.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.