Liga Mistrzów | 2012-03-21 18:56:59 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna
Faza zasadnicza rozgrywek włoskiej Serie A wchodzi w ostateczną fazę. Zespół Trentino Volley, który broni tytułu zdobytego przed rokiem ma zapewnioną już pierwszą pozycję w tabeli. - Musimy skoncentrować się na tym, aby z mistrzostwem kraju zakończyć sezon - zdradza najistotniejszy cel na najbliższe tygodnie zawodnik włoskiego klubu, Łukasz Żygadło.
Dwa lata temu zdobyliście w Łodzi złoto, tym razem na Waszych szyjach zawisły brązowe medale…
Łukasz Żygadło:- Niestety, ten medal nie smakuje jak złoto, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Przyjechaliśmy do Łodzi w wiadomym celu, aby wygrać turniej. Tym razem ta sztuka nie udała nam się. Nie zawsze się wygrywa. Musimy kontynuować pracę, która rozpoczęliśmy cztery lata temu i skoncentrować się na tym, aby z mistrzostwem kraju zakończyć sezon.
Zaraz po powrocie z Polski będziecie nadrabiać ligową kolejkę. W tabeli macie już sporą przewagę nad drugą Maceratą, zapewnia to większy spokój w waszych szeregach?
- Tak. Podejrzewam, że najbliższe tygodnie poświęcimy na przygotowanie się do play-offów. Właśnie teraz mamy na to szansę, aby spokojnie i we właściwy sposób rozpocząć treningi przed najważniejszymi meczami w sezonie ligowym. Pierwsze miejsce, jakie zapewniliśmy sobie w tabeli na pewno nam to zagwarantuje.
Od tego roku w nowy sposób rozgrywane będą play-offy w Serie A. Mógłbyś przybliżyć zasady walki o Scudetto?
- Jako pierwszy zostanie rozegrany turniej, w którym zagrają trzy drużyny. Potem czeka nas półfinał, w którym walczyć będzie się do trzech zwycięstw. Na koniec o mistrzostwie zadecyduje jeden mecz.
Zastanawiacie się kogo przydzieli wam tabela w pierwszej rundzie rozgrywek play-off? Są jakieś zespoły, z którymi chcielibyście zagrać czy ktoś, kogo wolicie uniknąć?
- Nie, nie zastanawiamy się nad tym. W tym momencie już nic od nas nie zależy. Jedyne co nam zostało, to spokojnie trenować. Naszym rywalem w półfinale może okazać się Lube Banca Marche Macerata...
W tym roku zespół Alberto Giulianiego to wasz stały rywal w rozgrywkach europejskich i najważniejszych imprezach krajowych we Włoszech.
- Jest to zespół, który był budowany, aby walczyć z Trento o mistrzostwo. Z tego co na razie pokazują, udało się im nawiązać z nami bezpośrednią rywalizację w lidze. Na szczęście, to my byliśmy górą w najważniejszych potyczkach. Mam nadzieję, że na sam koniec sezonu ta sytuacja nie ulegnie zmianie i pokonamy ich w ewentualnym półfinale. Byłoby to nawet dla nas łatwiejsze, bo o zwycięstwie w finale decyduje zaledwie jeden mecz. Wiadomo, że dyspozycja dnia może zaprzepaścić pracę dokonaną przez cały sezon. W ewentualnych trzech spotkaniach zawsze można pokusić się o przedłużenie walki.
Podsumowując - jakie rozwiązanie jest lepsze? Pozostanie przy jednym meczu finałowym czy powrót do starej formuły - trzech zwycięstw?
- Z racji, że dyspozycja dnia może wpłynąć na przegraną, ewentualny powrót do formuły trzymeczowej, może okazać się sprawiedliwszy. Przez cały sezon gramy o pierwsze miejsce. Gdybyśmy w finałowym starciu grali na własnej hali, w pewien sposób by nas to podbudowało. A tak - gramy na obcym terenie, gdzie atmosfera jest już zupełnie inna.
W meczu ligowym przeciwko Cuneo zaprezentowałeś mocniejszą zagrywkę z wyskoku, która sprawiała wiele trudności rywalom. Zamierzasz pozostać przy tym sposobie wprowadzania piłki do gry?
- Przygotowuję taką zagrywkę (uśmiech). Generalnie, już w trakcie Pucharu Świata w meczu z USA próbowałem takiego rozwiązania, z dobrym skutkiem. Przy piłce mikasa, jest to trochę trudniejsze, bo inaczej porusza się ona w locie. Trzeba ten element gry potrenować. Mam nadzieję, ze będę coraz częściej używał takiej zagrywki.
* Rozmawiała Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.