Liga Mistrzów | 2012-02-07 18:27:33 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: zaksa.pl
Drużyna z Kędzierzyna-Koźla jest w trudnej sytuacji przed rewanżowym meczem pierwszej rundy play off Ligi Mistrzów. Po porażce w hali „Azoty” zespół Krzysztofa Stelmacha, jeśli myśli o awansie, to nie dość, że musi pokonać Arkas Izmir na jego parkiecie, to potem jeszcze wygrać „złotego seta”.
W ubiegłą środę zdziesiątkowana kontuzjami ZAKSA przegrała z Turkami 1:3. Mało tego. Podczas rozgrzewki urazu doznał Paweł Zagumny. Rozgrywający naciągnął mięsień strzałkowy. Kontuzja wykluczyła go z meczu ligowego w Rzeszowie. Teraz nasz kapitan będzie mógł już zagrać. Dużym problem dla trenera Krzysztofa Stelmacha jest brak w składzie trzech środkowych. Najszybciej gotowy do gry miał być Patryk Czarnowski.
- Patryk poleciał do Izmiru, ale raczej po to, żebyśmy nie dostali kary za brak meczowej dwunastki - wyjaśnia dyrektor klubu Wanda Pietrzyk.
Nasz zespół dziś o szóstej rano wyruszył w podróż do Izmiru. Wieczorem odbędzie jeszcze trening w hali, gdzie jutro o godz. 18.30 (polskiego czasu) rozegra mecz. Gospodarzy zagrzewać do boju będą setki fanatycznych kibiców. Jednak ani ich, ani zawodników Arkasu obawiają się siatkarze z Kędzierzyna-Koźla.
- Spodziewamy się, że w tym meczu mogą dziać się prawdziwe cuda. Gdy graliśmy w Izmirze dwa lata temu, to w pięciosetowym meczu sędziowie zabrali nam 15 punktów. Nie możemy dopuścić do gry na przewagi, to wtedy może uda się wygrać - twierdzi rozgrywający wicemistrzów Polski, Grzegorz Pilarz.
- Musimy wszystko postawić na jedna kartę. Trzeba wygrać mecz i doprowadzić do „złotego seta”. Mimo osłabień jesteśmy w stanie to zrobić - uważa atakujący ZAKSY Dominik Witczak, który z konieczności w trzech ostatnich meczach grał na pozycji środkowego.
* autorem tekstu jest Grzegorz Łabaj (zaksa.pl)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.