Liga Mistrzów | 2011-10-27 13:13:12 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: pzps.pl
Bełchatowianie rozpoczęli tegoroczny sezon PlusLigi poniżej własnych oczekiwań. Inauguracja rozgrywek Ligi Mistrzów okazała się w ich wykonaniu zdecydowanie lepsza. Pewnie pokonali Tours VB - wicemistrzów Francji, objęli prowadzenie w grupie F i przekonują, że o kryzysie w ich ekipie nie ma mowy. - Bardzo się cieszymy, ze zwycięstwa i że udało nam się przełamać z takim zespołem, bo jednak nasza gra ostatnio faluje - mówi Daniel Pliński.
- Absolutnie. Trzeba oddać naszym przeciwnikom, że są coraz mocniejsi. My nie mamy jeszcze takiego rytmu, jaki powinien być. Uważam, że w Warszawie pokazaliśmy niezłą siatkówkę, wygraliśmy tam wprawdzie 3:2, ale trzeba oddać Politechnice, że zagrała bardzo dobre zawody. Wszystko jest w porządku. Jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu – zapewnia jeden z bohaterów środowego spotkania Daniel Pliński.
- Bardzo się cieszymy ze zwycięstwa i że udało nam się przełamać z takim zespołem, bo jednak nasza gra ostatnio faluje. Gramy bardzo dobrze, a za chwilę popełniamy mnóstwo błędów, taki mecz jak ten może nam bardzo pomóc – uważa środkowy, który zdobył 17 punktów i był najlepiej punktującym zawodnikiem żółto-czarnych obok Bartosza Kurka (20).
- Przede wszystkim cieszymy się ze stylu. Kolejne trzy punktu stawiają nas w dobrym położeniu. W Tours są zawodnicy na europejskim poziomie. Znamy tych chłopaków, może niekoniecznie z rozgrywek klubowych, ale z występów międzynarodowych już tak. Redwitz występował w PlusLidze, wiec nie było problemów. Nie zaskoczyli nas niczym. Tak jak się spodziewaliśmy postawili na mocną zagrywkę. Na szczęście przyjęcie nam „siedziało” i nie odrzucili nas od siatki, może poza tym trzecim setem, gdzie naprawdę mocno serwowali – ocenia Kurek.
Skra z kompletem punktów jest liderem grupy F. W drugim meczu tej kolejki ACH Volley Lublana pokonał po tie-breaku Budvanską Rivijerę Budvę 3:2. Wszystko wskazuje jednak na to, że walka o pierwsze miejsce rozegra się między Skrą, a Tours.
- Trzeba wyjść z grupy. Czy zajmiemy pierwsze, czy drugie miejsce - nie ma to większego znaczenia. Rok temu wygraliśmy „grupę śmierci”, a potem w ćwierćfinale trafiliśmy na Zenit Kazań, czyli najmocniejszą drużynę z możliwych - wspomina środkowy, który zdążył zatęsknić za występami przed wielotysięczną widownią. - Tak, tak. Ciągnie wilka do lasu i jestem szczęśliwy, że mogę grać w siatkówkę przed tak wspaniałą publicznością.
* autorką tekstu jest Patrycja Rzeźniczak, więcej w serwisie pzps.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.