Liga Mistrzów | 2011-03-24 13:38:59 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
- Bardzo cieszę się, że jastrzębianie awansowali do Final Four Ligi Mistrzów – to świetny wynik całego zespołu i uważam, że ten klub zasłużył sobie na taki sukces – mówi Paweł Abramow, który w ubiegłym sezonie bronił barw Jastrzębskiego Węgla, ale po roku w Polsce powrócił do Rosji i obecnie występuje w Iskrze Odincowo.
PlusLiga: Jak dotąd nie miałeś zbyt wielu okazji do gry w Iskrze Odincowo w tym sezonie. Leczenie kontuzji kolana okazało się dużo bardziej czasochłonne niż wcześniej zakładano. Jak czujesz się w tym momencie? Czy możesz już trenować na pełnych obrotach?
Paweł Abramow: - Trenuję na 100 procent od stycznia tego roku, a pierwszy mecz na swojej nominalnej pozycji zagrałem, jak dobrze pamiętam, 30 stycznia. Bardzo cieszę się, że znów mogę grać w siatkówkę po tak długiej przerwie, bo nie sądziłem, że powrót po kontuzji zajmie mi tyle czasu. Wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej. Przed nami play-offy, a moja dyspozycja idzie w górę i mam nadzieję, że w tej najważniejszej fazie pokażę swoją najlepszą grę.
Jak do tej pory Twojemu zespołowi bardzo dobrze wiodło się w Superlidze. Zakończyliście rundę zasadniczą na pierwszej pozycji. To chyba duży sukces?
- Wszyscy bardzo cieszymy się, że udało nam się zająć pierwsze miejsce w tabeli po sezonie regularnym. Najważniejsze jednak będą play-offy, bo to tam wszystko się rozstrzygnie.
Wielokrotnie wspominałeś, że w minionym sezonie w Jastrzębiu atmosfera w drużynie była świetna. Często powtarzałeś, że zawodnicy tworzyli jedną wielką rodzinę. Czy w Iskrze Odincowo jest podobnie?
- Jastrzębski Węgiel i Iskra Odincowo to zupełnie inne zespoły – bardzo trudno jest je porównywać. Jastrzębski był bardzo bliski mojemu sercu. Klub z Odincowa natomiast ma bardzo rozbudowaną strukturę (dwie drużyny i mnóstwo ludzi pracujących w administracji), ale mimo to relacje, które panują pomiędzy wszystkimi osobami związanymi z Iskrą są bardzo bliskie tym, które miały miejsce w Jastrzębiu. To zasługa zawodników i sztabu szkoleniowego. Czasem „łapię się” na tym, że czuję się bardzo szczęśliwy gdy wchodzę do szatni, a potem rozpoczynam trening.
* rozmawiała Iwona Gąsior
** więcej w serwisie PlusLiga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.