Liga Mistrzów | 2011-03-02 11:44:52 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
PGE Skra Bełchatów i Zenit Kazań ponownie staną po przeciwnych stronach siatki. Czy powtórzy się historia z półfinału Ligi Mistrzów w sezonie 2007/08 i Skra będzie musiała uznać wyższość rywala, czy też ta z Klubowych Mistrzostw Świata rok później i to bełchatowianie będą schodzić z boiska z podniesioną głową?
- Wiemy z kim gramy, jaka to jest drużyna i kogo ma w składzie, ale myślę, że swoją grą pokazujemy, że potrafimy grać w siatkówkę. Chcemy sprawić wiele radości samym sobie, ale również tym wszystkim kibicom. Wierzę, że ten sztab szkoleniowy i ci gracze zrobią wszystko, by ta wspaniała przygoda tego sezonu w Lidze Mistrzów mogła jeszcze trwać, a jak to wyjdzie na boisku, zobaczymy. Na pewno czeka nas jedno z najtrudniejszych spotkań, jakie mieliśmy w tym sezonie do rozegrania - przyznaje prezes Konrad Piechocki, który liczy, że Skrze uda się nawiązać do sukcesów Płomienia Milowice; triumfatora Pucharu Europy, odpowiednika obecnej Ligi Mistrzów.
- Marzymy o tym od wielu lat, by zdobyć cenne trofeum również w Europie, marzą o tym też kibice. Patrząc na polską siatkówkę klubową, wszyscy doskonale wiemy, że już od 1978 roku nic takiego się nie wydarzyło, więc byłoby pięknie, gdybyśmy mogli szczególnie w tak trudnym roku dla polskiej siatkówki - patrząc przez pryzmat wyników reprezentacyjnych, pokazać, że jednak potrafimy grać.
Rywal, który stoi Skrze na drodze do szczęścia jest wyjątkowo wymagający. Lloy Ball, nazywany przez trenera Jacka Nawrockiego "mózgiem" drużyny, William Priddy, Andriej Jegorczew, Siergiej Tietiuchin czy Maksim Michajłow to tylko niektóre nazwiska, które świadczą o sile rosyjskiego giganta. Siatkarze prowadzeni przez Władimira Alekno są aktualnymi mistrzami Rosji, byłymi zdobywcami Pucharu Rosji i triumfatorami Ligi Mistrzów.
- To będzie bardzo trudna rywalizacja, bo przeciwnik jest z najwyższej półki - zapowiada trener Nawrocki, który jednak nie chce oceniać Zenitu na tle innego dominatora - Trentino.
- Mam nadzieję, że w tym roku już ze sobą nie zagrają – przyznaje z uśmiechem. - Natomiast myślę, że bardzo porównywalny zespół, jeżeli chodzi o siłę, ale trochę inny biorąc pod uwagę sposób grania.
Co więc może zdecydować o wygranej w środę? - Jak zwykle w walce z Rosjanami, takie rzeczy jak przyjęcie, zagrywka, uniknięcie bloku, będą działały i na nich musimy się skupiać. Jest to taka lokomotywa rosyjska, która napędzana jest "mózgiem" amerykańskim, który temu zespołowi nadaje innej mentalności i to jest ich duża wartość - ocenia trener.
- Na tym poziomie, trudno mówić o jednym, czy dwóch elementach, które zadecydują o zwycięstwie, czy porażce. Nie możemy mówić o tym, że mają słaby blok, czy przyjęcie, bo mają każdy element na najwyższym poziomie i tutaj absolutnie nie ma słabych stron. Jak w każdej walce w siatkówce, żeby przeciwstawić się takiemu atakującemu jak Mikhailov, trzeba go albo zablokować, albo odrzucić od siatki, albo trzeba mieć jeszcze lepszego atakującego. Będzie decydowała ta wyświechtana dyspozycja dnia i myślę, że kluczowe będą szczegóły.
* więcej w serwisie PlusLiga.pl
** opracowała Patrycja Rzeźniczak
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.