Liga Mistrzów | 2011-02-10 11:24:24 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
O siatkówce, stresie związanym w „złotym secie” i przeprowadzce do Pałacu Sportu, opowiadał po meczu z Knack Randstad Roeselare środkowy PGE Skry Bełchatów – Daniel Pliński. Najlepszy polski zespół awansował do II rundy play off Ligi Mistrzów.
PlusLiga: Schodzi Pan z boiska, jako ostatni. Dużo czasu poświęca Pan kibicom, wzorowa postawa.
Daniel Pliński: - Dzień jak zawsze (uśmiech). Taka nasza rola, gramy dla kibiców i dla nich też jesteśmy. Trzeba trochę czasu zawsze im poświęcić i jest to bardzo miłe.
Nie kryliście radości po ostatnim zdobytym punkcie. Najpierw wygraliście w „regulaminowym” spotkaniu, a potem - w decydującym o awansie „złotym secie” również okazaliście się lepsi i jesteście w kolejnej rundzie.
- Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to ciężki mecz, a w „złotym secie” duży stres. Już w sobotę mówiłem, że na pewno wygramy spotkanie, a rozstrzygnięcie „złotego seta” będzie kwestią tego, jak go wytrzymamy. Wytrzymaliśmy i się udało.
Dużo było nerwów przed meczem?
- Przed meczem nie, ale przed tym „złotym setem” stres się troszkę zwiększył. Czekaliśmy na tego seta cały czas, aż w końcu przyszła pora, trzeba było wyjść i grać.
Nie jest Pan zwolennikiem tego systemu…
- Dzisiaj wynik jest taki, że drużyna średnio zdobywała z nami 18 punktów w partii. Tam przegraliśmy 1:3, prawie wszystko rozgrywało się na przewagi. Już powinniśmy być w następnej rundzie, a tu każą nam grać „złotego seta”. Ale regulamin został ustalony wcześniej. Myślę, że jest on nie do końca uczciwy, ale takie życie. My mamy grać i nie narzekać.
Gdyby w Lidze Mistrzów przyznawano nagrody MVP, to dziś Mariusz Wlazły takową chyba by otrzymał. Fantastyczna gra waszego kapitana.
- Absolutnie! Mariusz jest naszym liderem, pokazał po raz kolejny, że gdy przychodzi ważny moment, to gra na najwyższym poziomie. Chwała mu za to i cieszymy się, że mamy takiego zawodnika w drużynie.
Znów potwierdziło się, że Skrę można pokonać, ale w pojedynczym spotkaniu. Jeśli o awansie decyduje dwumecz, to bardzo trudno jest was wyeliminować.
- Powiem szczerze, że my na takie rzeczy nie zwracamy uwagi, to bardziej dziennikarze i kibice. Nie zastanawiamy się nad tym, bo wiemy, jaki jest sport, jaka jest siatkówka. To kochana, a zarazem wredna dyscyplina. Dlatego w playoffach może być różnie, musimy być cały czas skoncentrowani, żeby się nie obudzić z ręka w nocniku.
Przeprowadziliście się z Atlas Areny do Pałacu Sportu. Wróciliście tutaj po dwuletniej przerwie, jak wrażenia po powrocie?
- Jest inna atmosfera. Tutaj mam takie wrażenie, że kibice są z nami na boisku. Tam jednak fani są troszkę dalej, choć ja osobiście nie narzekam na Atlas Arenę, gdzie też grało się nam bardzo fajnie. Tu wraca się z sentymentem, bo trochę lat się w tej hali pograło.
* rozmawiała Patrycja Rzeźniczak
** więcej w serwisie PlusLiga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.