Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Liga Mistrzów

Liga Mistrzów | 2010-12-08 22:26:47 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: inf. własna

LM, gr. C: Zła passa Jastrzębskiego Węgla wciąż trwa

Fot.: Magdalena Kudzia

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla już po raz trzeci zeszli z parkietu pokonani w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Tym razem lepszy okazał się zespół Budvanska Rivijera Budva, który na własnym terenie po zaciętym i emocjonującym spotkaniu pokonał podopiecznych trenera Palguta 3:2.

Mecz z drużyną z Czarnogóry pokazał jak wiele sił stracili jastrzębianie podczas ostatnich konfrontacji. Podopieczni Palguta pomimo tego, że pokazali dużo walki w dzisiejszym spotkaniu to jednak nie byli w stanie skutecznie przeciwstawić się nieźle radzącym sobie na swoim parkiecie zawodnikom Budvanskiej Rivijery Budva.

Kiedy w pierwszym secie przyjezdni zaczęli od prowadzenia 2:0, a rywale popełniali sporo błędów, wydawało się, że Jastrzębski Węgiel wrócił z dalekiej podróży i jest w stanie przełamać złą passę. Tymczasem trener Budvanskiej wziął czas, zaczęły się problemy z przyjęciem u podopiecznych trenera Palguta. Polacy zabrali się do roboty w ataku i bloku doprowadzając do stanu 8:7 dla gospodarzy. Walka cały czas była wyrównana i "na styku" obie drużyny dograły do stanu 11:11. Wtedy inicjatywę przejął zespół z Czarnogóry, który starał się skończyć wszystkie kontrataki. Zawodnicy Jastrzębskiego Węgla po raz kolejny byli bezradni wobec dobrze dysponowanych siatkarzy Budvanskiej, którzy pewnie kontrolując grę, tracili punkty niemal tylko po własnych błędach. Od tego momentu polski zespół próbując coś zmienić w swojej grze tylko tracił wiarę w zwycięstwo i punkty. Gospodarze rozstrzygnęli seta do 20 po błędach w ataku Gaspiraniego i objęli prowadzenie w meczu 1:0.

Początek drugiego seta pokazał, że będzie ciężko o szybkie zwycięstwo dla obu drużyn. Nikt nie odpuszczał żadnej z akcji, gdy jastrzębianie zdołali nadrobić kilka punktów nad przeciwnikiem, to od razu podopieczni trenera Budvanskiej włączali drugi bieg i szybko doganiali rywala. Tak jak to było od stanu 5:8, kiedy to w polu serwisowym pojawił się atakujący gospodarzy i serwował na tyle skutecznie, by doprowadzić do remisu, a później świetną grą blokiem wyjść na minimalne prowadzenie. Te prowadzenie było wyraźnym sygnałem dla jastrzębian, by nieco zdenerwowanych na dobrą grę rywali, przycisnąć i doprowadzić do wyrównania w setach. I właśnie tak śląski zespół zrobił. Swoją skuteczną zagrywką nękał raz, po raz Ben Hardy, 20:23. Dalsze losy tej partii przypominają do złudzenia początek seta i drużyna z Czarnogóry ponownie doprowadziła do remisu, by później sukcesywnie skutecznie powiększając przewagę i wygrywając ostatecznie stanem 28:26.

Gospodarze swój festiwal próbowali kontynuować w następnej odsłonie, gdzie od początku wypracowali sobie wysokie czteropunktowe prowadzenie 5:1. Mimo dużej straty jastrzębianie w późniejszej fazie seta na parkiecie prezentowali się bardzo dobrze i co rusz nękali faworyzowanych rywali fantastycznymi atakami ze skrzydła. Polska drużyna za sprawą świetnie serwującego Hardy'ego uzyskali dużo cennych punktów, doganiając rywali, 16:15. Trener Budvanskiej brał przerwy, lecz na niewiele się to zdało, jego podopieczni wciąż nie byli w stanie odskoczyć przeciwnikom. O końcowej fazie seta zawodnicy z Czarnogóry chcieliby chyba jak najszybciej zapomnieć. Goście nie składali broni i dzięki fantastycznym obronom Pawła Ruska prowadzili wyrównaną walkę z rywalami. Mimo ambitnej postawy gospodarzy, jastrzębianie zmobilizowali się i przewagi nie oddali już do końca partii, wygrywając trzeciego seta 23:25.

Czwarta partia to prawdziwy horror dla obu drużyn. Walka od pierwszych piłek toczyła się punkt za punkt. Dopiero po pierwszej przerwie technicznej jastrzębianie zwiększyli swoją przewagę do czterech punktów - to zmusiło trenera gospodarzy do poproszenia o czas dla swojego zespołu. Przerwa pomogła o tyle, że gracze z Czarnogóry zmniejszyli przewagę do dwóch punktów. Po potężnym ataku rywali Jastrzębskiego węgla przy stanie 23:22 gospodarze mieli pierwszą piłkę setową, ale zepsuta zagrywka oraz atak z przechodzącej piłki w wykonaniu Divisa sprawiły, że na tablicy pojawił się wynik remisowy. Wojnę nerwów w końcówce seta lepiej wytrzymali siatkarze trenera Palguta, zwyciężając w tym secie 24:26.

Oba zespoły chciały wygrać, co było widoczne na boisku od pierwszej piłki. Gra punkt za punkt toczyła się aż do zmiany stron, gdzie na jednopunktowe prowadzenie wyszli przyjezdni. Po niej dwukrotnie gospodarze wykorzystali kontrę. Chwilę później punkt rywalom oddał Divis posyłając piłkę w aut. W końcówce więcej zimnej krwi pokazali zawodnicy Budvanskiej, którzy popełniali mniej błędów własnych niż ekipa Jastrzębskiego Węgla. Taka gra okazała się skuteczna i ostatecznie przyniosła zwycięstwo oraz dwa cenne punkty w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów drużynie z Czarnogóry.

Budvanska Rivijera - Jastrzębski Węgiel 3:2
(25:20, 28:26, 23:25, 24:26, 16:14)

Składy zespołów:
Budvanska
: Velijko Petković, Milan Marković, Francesco Biribanti, Alexander Szafranowicz, Milan Jurisić, Konstantin Cupković, Sebastijan Skorc (libero).
Jastrzębski: Grzegorz Łomacz, Mitja Gasparini, Bartosz Gawryszewski, Adam Nowik, Lukas Diviś, Ben Hardy, Paweł Rusek (libero) oraz Maciej Pawliński, Igor Yudin, Marcin Wika.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane