Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Liga Mistrzów

Liga Mistrzów | 2010-04-10 10:12:22 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: reprezentacja.net

Castellani: Skra i Dynamo mają takie same szanse na zwycięstwo

Fot. Grzegorz Grabowski

- Jaki inny kraj w Europie mógłby sprawić, że na finale pojawi się dwanaście czy czternaście tysięcy ludzi? Wydaje mi się, że nie ma takiego. W Polsce siatkówka robi furorę, więc dlaczego tego nie wykorzystać? - mówi o organizacji Final Four przez Skrę trener Daniel Castellani.

Całą siatkarską Polskę ogarnia gorączka rozpoczynającego się już dziś Final Four Ligi Mistrzów. Nie inaczej jest w przypadku szkoleniowca reprezentacji Polski Daniela Castellaniego, który w połowie tygodnia przyleciał do Warszawy, a już dziś i jutro zobaczymy go w Łodzi, gdzie osobiście będzie śledził zmagania najlepszych klubowych drużyn Starego Kontynentu.

W kręgu jego szczególnego zainteresowania będą oczywiście zawodnicy Skry Bełchatów, wśród których jest wielu reprezentantów Polski, ale również Trentino Volley, gdzie na rozegraniu zobaczymy Łukasza Żygadło, który po ponad rocznej nieobecności powraca do kadry narodowej. Argentyńczyka zapytaliśmy o organizację turnieju Final Four, szanse Skry w meczu z Dynamo oraz o plany na nadchodzące tygodnie.

Skra po raz drugi organizuje turniej Final Four Ligi Mistrzów. Pojawia się sporo zarzutów, że dzięki temu nie musiała grać kilku dodatkowych spotkań, nie musiała walczyć, aby trafić do czwórki najlepszych zespołów w Europie. Jakie jest Pańskie zdanie na ten temat?

Daniel Castellani: - Tak jest skonstruowany turniej. Ten, kto organizuje finały, automatycznie bierze w nich udział. Byłoby to czymś niesprawiedliwym gdyby taka sytuacja zdarzyła się tylko jeden raz, akurat w przypadku Skry, ale tak dzieje się każdego roku. Często też pytają mnie, dlaczego Skra po raz kolejny organizuje rozgrywki Final Four, mając tym samym gwarantowany udział w tym turnieju, a nie jest w stanie awansować czysto sportowo. Sądzę, że takie opinie są bardzo krzywdzące dla klubu. W Polsce mamy teraz czas, kiedy siatkówka jest na topie – budzi dużo emocji, interesuje wielu ludzi. Tak było już wcześniej, ale po zdobyciu przez reprezentację mistrzostwa Europy ten „boom” na siatkówkę stał się jeszcze silniejszy. Jaki inny kraj w Europie mógłby sprawić, że na finale pojawi się dwanaście czy czternaście tysięcy ludzi? Wydaje mi się, że nie ma takiego. W Polsce siatkówka robi furorę, więc dlaczego tego nie wykorzystać? Teraz jest najlepszy moment na organizację tego typu turniejów.

Czy nie wydaje się Panu, że na zawodnikach Skry, jak i na całym klubie ciąży duża presja przed tym turniejem? Wszyscy oczekują, że Bełchatów zobaczymy w finale.

- Żadnego meczu nie wygrano jeszcze przed jego rozpoczęciem. Jeżeli ktoś dobrze zna się na sporcie wie, że nie da się w stu procentach przewidzieć wyniku spotkania. Tym bardziej jeżeli mówimy o konfrontacji z takim zespołem, jakim jest Dynamo Moskwa. Jest to bardzo dobra drużyna, która w ostatnim okresie prezentuje się świetnie. Powiedziałbym, że zarówno Skra jak i Dynamo mają takie same szanse na wygranie tego pojedynku. Czy zawodnicy czują presję? Na pewno, ale w wielu przypadkach presja okazuje się być czymś dobrym i może wpłynąć pozytywnie na siatkarzy. Jeżeli zespół chce wygrywać, musi oswoić się z presją, która jest czymś normalnym.

*Z trenerem rozmawiała Iwona Gąsior, więcej w serwisie reprezentacja.net

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane