Liga Mistrzów | 2009-04-07 08:32:33 | Nadesłał: Karolina Burda | Źrodlo: PlusLiga
Choć w turnieju finałowym Ligi Mistrzów zabrakło polskiej drużyny, trzech naszych rodaków - Świderski, Winiarski i Żygadło miało sposobność powalczyć o najcenniejsze europejskie trofeum. Dwóch wyjechało z Pragi ze złotym krążkiem na szyi.
Siatkarskie towarzystwo na praskim turnieju było wręcz doborowe. W czwórce najlepszych drużyn Starego Kontynentu znaleźli się Iraklis Saloniki, Iskra Odincowo, Lube Banca Marche Macerata i Itas Diatec Trentino. Oczy polskich kibiców zwrócone były przede wszystkim na ekipy z Półwyspu Apenińskiego, których czołowymi postaciami są Michał Winiarski i Sebastian Świderski. Zgodnie z regulaminem rozgrywek pucharowych, "polskie” zespoły trafiły na siebie już w półfinale.
- To trochę dziwny przepis i chyba nikomu się nie podoba - komentował Sebastian Świderski zastanawiając się dlaczego przedstawiciele jednego kraju muszą być rozstawieni. - Może chodzi o to, żeby słabsze zespoły również miały szansę zagrać w finale.
Chcąc, nie chcąc, w sobotni wieczór naprzeciw siebie stanęli więc Sebastian Świderski i Michał Winiarski. Obydwaj, jeszcze przed startem turnieju zarzekali się, że próżno szukać w tej konfrontacji jakichkolwiek podtekstów. - Rywalizują ze sobą nasze zespoły, my absolutnie nie - postawił sprawę jasno Winiarski. - Chciałbym, żeby jeszcze więcej Polaków grało w Serie A1 i żebyśmy stworzyli tutaj silną grupę.
- Jest między nami przyjaźń, nie wojna - wtórował mu Świderski. Pół serio dodał jednak, że przed meczem, w hotelu byli do siebie nastawieni trochę "antypatycznie”. - Nie brakowało mocnych żartów, ale wszystko odbyło się na czysto przyjacielskim gruncie.
- Mocne żarty? Nic takiego nie było - ripostował Michał Winiarski. - Powiedziałem tylko, że jak Trento wygra, to spotkamy się wieczorem, a jak nie to raczej nie będziemy siebie oglądać.
Tak Trento, jak i Lube przyjechały do Pragi podbudowane wynikami meczów play off ligi włoskiej. Zadowolony był zwłaszcza Sebastian Świderski, bo jego Macerata w pięknym stylu dwukrotnie pokonała Sisley Treviso. Cóż z tego, kiedy ten najważniejszy pojedynek - o finał Ligi Mistrzów przegrała i to z kretesem.
*więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.