Liga Mistrzów | 2009-03-05 18:20:11 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: reprezentacja.net
- Bardzo chcieliśmy. Staraliśmy się, jak tylko mogliśmy walczyć o każdą piłkę - przekonywał po meczu z Trentino Łukasz Wiśniewski. - Zdaję sobie sprawę, że z boku być może nie było tego widać, ale naprawdę w środku, w naszym zespole, była ogromna motywacja.
Dobre chęci to jednak nie wszystko. Częstochowianie nie potrafili wczoraj przełożyć swojej motywacji i dobrych chęci na grę. Pełno było niedomówień, wzajemnych pretensji, gra po prostu się nie kleiła. Zarówno przed jak i po meczu zawodnicy zgodnie podkreślali, że bardzo chcą pokazać się przed własną publicznością. Być może to właśnie presja sprawiła, że na parkiecie nie mogli się porozumieć? Być może jednak podopieczni trenera Panasa po wygranym dwumeczu z Piacenzą poczuli się na tyle pewnie, że uwierzyli iż spotkanie z Trento również wygra się samo?
- W pierwszym secie wszystko wychodziło nam fajnie, mieliśmy przyjęcie, odrzuciliśmy rywali od siatki, co umożliwiło nam ustawienie szczelnego i dokładnego bloku - wylicza Łukasz Wiśniewski. - Później niestety Włosi zaczęli ryzykować zagrywką i ustrzelili nas. Myślę, że nad przyjęciem musimy popracować, żeby w rewanżu wyszło nam lepiej
* Z zawodnikiem rozmawiał Tomasz Kowalik, więcej w serwisie reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.