Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Challenge Cup

Challenge Cup | 2013-11-26 20:09:06 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna

Hurrikaani wygrywa mecz, ale to Crvena Zvezda gra dalej

W rewanżowym spotkaniu 2. rundy Challenge Cup siatkarze z Loimaa pokonali przed własną publicznością rywali z Belgradu 3-2, jednak nie awansowali do kolejnych gier. Pierwsze starcie zakończyło się wygraną zespołu Crvena Zvezda 3-1 i to ekipa z Serbii nadal zachowuje szansę na sięgnięcie po europejskie trofeum.

Na początku spotkania w ekipie gości dobrze spisywał się Dusan Petkovic, który zanotował na swoim koncie dwa punkty. W odpowiedzi udanie zaprezentowali się Aivars Petrusevics i Vladimir Cedić, którzy szybko wyprowadzili zespół Hurrikaani na niewielkie prowadzenie dzięki mocnym zagrywkom i efektownym zagraniom przy siatce (8:5). Przyjezdni dwukrotnie postraszyli rywali skutecznymi blokami, co nieco zniwelowało dzielący obie drużyny dystans, jednak gospodarze nie pozostali dłużni zbyt długo. Ścianę nie do przejścia dla przeciwników ustawił Tuukka Anttila i to podopieczni trenera Villego Kakko ponownie dyktowali warunki gry. W kolejnych akcjach przewaga wicemistrzów Finlandii rosła, po błędzie Petkovicia w ataku było 12:8. Chwilę później asa serwisowego posłał Anttila, jednak goście nie ustawali w walce o doprowadzenie do remisu. Na drugą przerwę techniczną zespoły schodziły przy stanie 16:14 po zbiciu Petrusevicsa ze środka. W samej końcówce seta na parkiecie pojawił się Patryk Skup, jednak na krótko. Punkt w tej wymianie padł łupem gości, a na boisko powrócił Antti Poikela (24:21). Chwilę później ekipa Hurrikaani zanotowała po swojej stronie dwudzieste piąte "oczko" i tym samym cieszyła się ze zwycięstwa w premierowej partii.

Odsłonę numer dwa lepiej rozpoczęli Serbowie, którzy szybko wyszli na prowadzenie 4:1. Hurrikaani w przeciągu kilku minut zdołało jednak odrobić straty i walka powoli zaczęła nabierać rumieńców. Na parkiecie ponownie pojawił się Patryk Skup, który tym razem zmienił swojego konkurenta do gry w podstawowym składzie, Vladimira Cedicia. Polak tuż po przerwie technicznej popisał się udanym zagraniem i przerwał punktową serię przeciwników, którzy znowu zaczęli wypracowywać sobie przewagę (6:8). Przed dłuższy czas toczył się zacięty pojedynek, kontrolowany jednak przez siatkarzy z Belgradu. Po stronie gospodarzy nadal ważną rolę odgrywał Skup, który co i rusz zdobywał cenne punkty dla swojej drużyny. Kiedy wydawało się, że sytuacja miejscowych staje się beznadziejna, w pole serwisowe powędrował Antti Poikela i posłał asa (13:17). Kolejne zagranie nie było już tak udane, Fin zagrał piłkę w sam środek siatki. Po bloku Skupa dystans zmalał już tylko do czterech punktów, ale to Serbowie byli wciąż w lepszej sytuacji (18:22). Ostatecznie seta mocnym atakiem zakończył Dusan Petkovic (21:25).

Dobra postawa naszego rodaka w poprzedniej partii zaowocowała jego wyjściem po przerwie na boisko w wyjściowej szóstce. Otwarcie seta należało do gospodarzy, którzy po błędzie przeciwników prowadzili 5:4. Kolejne dwa punkty dołożyli Aivars Petrusevics i Petteri Penttinen, którzy popisali się skutecznymi blokami. Na przerwę techniczną zespoły schodziły przy stanie 8:4 po asie serwisowym Aleksiego Kaatrasalo. Po czasie przez ręce rywali nie przedarł się Patryk Skup, a szóste "oczko" bezpośrednio z zagrywki zdobył Maksim Buculjevic. Gospodarze błyskawicznie zażegnali chwilowy kryzys, w czym pomógł im także sam Petković, który dwukrotnie pomylił się w ataku (12:8). Przed drugim time-out'em dwa udane zbicia zanotował Lazar Koprivica, co spowodowało, że na tablicy świetlnej pojawił się wynik 15:14. Podczas samej przerwy minimalnie lepsi byli gracze z Loimaa, którzy wyraźnie złapali wiatr w żagle i zaczęli stopniowo odjeżdżać przeciwnikom. Wygrana 25:19 wyprowadziła żółto-czarnych na prowadzenie 2-1 w całym meczu i pozwalała kibicom nadal wierzyć w awans do następnej rundy.

Po dobrej końcówce poprzedniej odsłony gospodarze fatalnie weszli w kolejną partię. Pięć punktów z rzędu zdobyli gracze z Belgradu i już po kilku minutach gry mogli spokojnie rozgrywać swoje dalsza akcje. Na time-out zespoły zeszły przy stanie 2:8. Chwila oddechu niewiele zmieniła w poczynaniach miejscowych, którzy wciąż musieli gonić wynik, co przychodziło im dużą trudnością. Sytuacja pod siatką zmusiła trenera Villego Kakko do zmian - na parkiecie ponownie pojawił się Vladimir Cedić. Roszady na niewiele się jednak zdały, ogromny dystans pomiędzy ekipami wciąż się utrzymywał (9:16). Do końca seta gospodarzom nie udało się całkowicie odrobić strat, chociaż był moment, w którym gospodarze odzyskali skuteczność i zbliżyli się do Serbów na cztery "oczka" (17:21). Pomimo ambitnej postawy siatkarzy z Loimaa to przyjezdni triumfowali 25:19.

W tie-breaku od pierwszych piłek na boisku obecny był Patryk Skup. Walczący już tylko o wygranie spotkania gospodarze znacznie lepiej otworzyli te odsłonę i wyszli na minimalne prowadzenie (4:2). Tuż przed zmianą stron punktową serię zanotowali przyjezdni i sytuacja całkowicie się odwróciła (6:8). Nie był to jednak ostatni zwrot akcji w tym meczu, bo już po chwili ekipa Hurrikaani odzyskała przewagę, by równie szybko ją stracić. Do samego końca trwał wyrównany bój z którego obronną ręką wyszli gracze z Loimaa. Hurrikaani zwyciężyło 16:14 i całe spotkanie 3-2, jednak to nie wystarczyło, by awansować do dalszych gier w rozgrywkach Challenge Cup.


Hurrikaani Loimaa - Crvena Zvezda Belgrad 3:2 (25:21, 21:25, 25:19, 19:25, 16:14)

Hurrikaani: Penttinen (2), Kaatrasalo (9), Poikela (8), Anttila (15), Cedić (8), Petrusevics (12), Mäntylä (libero) oraz Niskakangas (3), Kössi, Rajala (2), Skup (13);

Crvena Zvezda: Stoilovic (13), Koprivica (14), Milutinovic (8), Petkovic (29), Jovanovic N. (1), Buculjevic (2), Vujic (libero) oraz Okolic (7), Gmitrovic (6), Jovanovic R.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane