Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Challenge Cup

Challenge Cup | 2012-03-29 12:11:35 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: pzps.pl

Łukasz Wiśniewski: Liczyłem na powołanie

Fot.: Paweł Piotrowski

Ostatnie miesiące są bardzo pozytywne w karierze młodego środkowego z Częstochowy, Łukasza Wiśniewskiego. W grudniu w Japonii grał z reprezentacją w Pucharze Świata, a teraz z Tytanem AZS jest na dobrej drodze do zdobycia Challenge Cup.

Co zadecydowało o tym, że pokonaliście gospodarzy w pierwszym spotkaniu?

Łukasz Wiśniewski: - Myślę, że determinacja z naszej strony. Naprawdę chcieliśmy wygrać to spotkanie, podjąć prawdziwą walkę i postawić się warszawskiemu zespołowi. Naszym celem było zaprezentowanie się z jak najlepszej strony, żeby pokazać przeciwnikom, że spotkanie rewanżowe będzie dla nich równie ciężkie. I to się udało. Można stwierdzić, że mecz był bardzo wyrównany. Paweł Mikołajczak udowodnił, że na zagrywce może być bardzo niebezpieczny ale chwała naszym chłopakom za to, że przetrzymali jego serwis i udało się wygrać.

AZS Politechnika może wydawać się mało wygodnym rywalem. Czy liczyliście, że finał Pucharu Challenge będzie wewnętrzną sprawą polskich klubów?

- Szczerze mówiąc na ten temat rozmawialiśmy dopiero będąc w półfinale kiedy wiedzieliśmy, że być może zmierzymy się z warszawą lub rumuńskim zespołem. Dla nas to było bez znaczenia. Wiadomo, że dwie polskie drużyny w finale pokazują, że posiadamy silne zespoły. Mam nadzieję, że Asseco Resovia Rzeszów zdobędzie Puchar CEV czego im bardzo serdecznie życzę i trzymam za nich kciuki. Pokazaliśmy chyba, że potrafimy walczyć. Każdy ma opinię taką jaką chce i może te rozgrywki nazywać „pucharem trzeciej kategorii lub śmieciowym”. Nas kosztowało to bardzo dużo walki i zdrowia.

W domu gra się zupełnie inaczej ale tutaj również kibice Was nie zawiedli. Doping pomaga?

- Na naszych kibiców możemy liczyć zawsze. Dziękujemy im za to, że trzymają za nas kciuki i dopingują nas. To nam bardzo pomaga i mobilizuje do walki na boisku. W rewanżowym spotkaniu kibice na pewno pokażą na co ich stać.

Trener Andrea Anastasi powołał Pana do kadry. Czy był Pan tym zaskoczony?

- Nie ukrywam, ze liczyłem na powołanie i bardzo się cieszę, że znalazłem w gronie wybrańców naszego szkoleniowca. Będzie to kolejne znakomite dla mnie doświadczenie. Nie ma się co oszukiwać, nie będę w kadrze zawodnikiem pierwszoplanowym. Ja ma tam się uczyć i zdobywać doświadczenie.

Jakie są Pańskie plany na przyszłość? Zamierza Pan pozostać w Częstochowie?

- Na chwilę obecną nie powiem jeszcze nic na ten temat, ponieważ nie zastanawiam się nad tym. Liczy się dla mnie sobotni mecz i na tym muszę się skupić.

Obiecuje Pan zwycięstwo w rewanżowym spotkaniu?

- Nie mogę obiecać bo rywale pokazali się z naprawdę dobrej strony i na pewno nie odpuszczą, a jeżeli puszczą rękę na zagrywce, to może być ciężko. Jeśli seriami nie popełniają błędów to są ciężkim przeciwnikiem. Mam nadzieję, że przy naszej publiczności nie będzie im tak łatwo i wygramy.


* rozmawiała Anna Hołub (PZPS.pl)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane