Challenge Cup | 2012-03-18 12:43:14 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna
W sobotni wieczór wypełniona po brzegi Arena Ursynów oszalała z radości. Siatkarze warszawskiej Politechniki po raz drugi pokonali zespół Tomisu Constanta i awansowali do finału Pucharu Challenge, w którym zmierzą się z Akademikami z Częstochowy. - Na początku chyba nikt się nie spodziewał, że zajdziemy tak daleko - mówił po meczu szczęśliwy Maciej Zajder.
Spodziewaliście się, że zajdziecie tak daleko w rozgrywkach Pucharu Challenge?
Maciej Zajder: - Na początku chyba nikt się tego nie spodziewał, każdy myślał tylko o najbliższych spotkaniach. Z meczu na mecz stawało się to jednak coraz bardziej realne, szczególnie po wyeliminowaniu drużyny z Krasnodaru, która była faworytem tego pojedynku. Po tym spotkaniu naprawdę poznaliśmy swoją wartość, uwierzyliśmy w siebie i dzięki temu zaszliśmy aż tak daleko.
Tomis Constanca także nie był łatwym rywalem, a dodatkowym utrudnieniem okazali się sędziowie. Dzisiejsze zamieszanie przejdzie chyba do historii.
- Tak, dzisiejsze spotkanie było jednym z najtrudniejszych, jakie rozegraliśmy w sezonie. Ta przerwa w pierwszym secie bardzo negatywnie wpłynęła na późniejszy poziom sportowy całego widowiska. Było widać, że minęło sporo czasu zanim większość zawodników się rozgrzała z powrotem. Mięśnie stygną niezwykle szybko i tak długie przerwy wpływają bardzo niekorzystnie. Cieszymy się, że dzisiaj to my lepiej poradziliśmy sobie z takimi warunkami. W Rumunii faktycznie sędziowie liniowi pokazywali wszystkie możliwe piłki na korzyść drużyny gospodarzy. Byliśmy jednak na to przygotowani, w czwartym i piątym secie trzeba było atakować w środek boiska, aby nie było żadnych wątpliwości, kto powinien zdobyć punkt.
Z perspektywy czasu możesz powiedzieć, który rywal był dla Was najtrudniejszy?
- Najwyższy poziom sportowy, przynajmniej na papierze, prezentowała drużyna z Krasnodaru. W pierwszym meczu z nimi, który przegraliśmy 0-3, faktycznie z ich strony wszystko wyglądało bardzo dobrze. W rewanżu zabrakło im prawdopodobnie koncentracji, może nas trochę zlekceważyli i to my wygraliśmy spotkanie, a później "złotego seta". Jeżeli chodzi o dwumecz, to chyba zespoły Tomisu i Lokomotivu Charków stawiały bardzo trudne warunki. Możemy się tylko cieszyć, że udało nam się to przeskoczyć, zagrać jeszcze lepszą siatkówkę i to my jesteśmy w finale.
Zagracie w finale, w którym Waszym przeciwnikiem będzie inna polska drużyna - AZS Częstochowa.
- Kilka rund temu było to tylko w sferze domysłów i prawdopodobnie nikt się tego nie spodziewał. Jesteśmy na to jak najbardziej przygotowani, znamy się bardzo dobrze. Mamy nad nimi psychiczną przewagę, ponieważ dwa spotkania w tym sezonie wygraliśmy, ale nie możemy o tym myśleć. To będą dwa najważniejsze mecze, przystąpimy do nich bardzo skoncentrowani i mam nadzieję, że zwyciężymy.
* rozmawiała Magdalena Kudzia (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.