Challenge Cup | 2012-01-18 17:03:30 | Nadesłał: Małgorzata Paduch | Źrodlo: inf.własna
Kolejnym rywalem warszawskiej drużyny w Pucharze Challenge będzie zespół rosyjski. Jak przyznał po meczu z Mladostem Marina Kaštela, trener Radosław Panas, już teraz on i jego zespół nie mogą się doczekać spotkania z Dinamem Krasnodar. - Myślę, że warto było powalczyć ze słabszymi przeciwnikami w tych pierwszych rundach, żeby teraz spotkać się z naprawdę mocnym zespołem.
Marcin Nowak (kapitan Politechniki Warszawskiej):
Cieszymy się ze zwycięstwa, bo pokonaliśmy kolejny etap i awansowaliśmy dalej. Mamy nadzieję, że kolejna runda będzie dla nas równie udana, ale na pewno będzie ciężko. To wszystko pokazuje, że ciężka praca na treningach popłaca i gramy teraz coraz lepiej. Będziemy się starali utrzymać tę formę sportową i wygrywać jak najwięcej spotkań, które czekają nas w niedalekiej przyszłości.
Chciałbym pogratulować zespołowi Politechniki Warszawskiej zwycięstwa i awansu do kolejnej rundy. Muszę powiedzieć, że byli zespołem lepszym, ale my mieliśmy bardzo duże problemy z kontuzjami naszych zawodników [red. chorwacki zespół przyjechał do Warszawy w ósemkę] . Poza tym bardzo najważniejsze są dla nas rozgrywki Ligi Środkowoeuropejskiej. Chcemy, żeby nasi kontuzjowani zawodnicy wrócili na kolejne mecze w tych rozgrywkach, ponieważ awansowaliśmy tam do ¼ finału Na koniec jeszcze, życzę Politechnice powodzenia w kolejnym meczu Challenge Cup.
Bardzo dziękuję za gratulacje. Zagraliśmy, tak jak tego chciałem, co prawda były też momenty przestojów w naszej grze. To jest normalne, jeżeli ma się w pamięci wygraną 3:0 w poprzednim spotkaniu, ale chłopaki w odpowiednich momentach zawsze „dokręcali śrubę” i nie pozwoliliśmy przeciwnikowi wyjść z 20 w żadnym z setów, to też o czymś świadczy. Przećwiczyłem także różne ustawienia i chciałem, żeby każdy miał okazję sobie pograć. Nie możemy się już doczekać spotkania z naszym kolejnym przeciwnikiem i „ostrzymy sobie zęby” na mecz kolejnej rundy z mocnym, rosyjskim rywalem, ale na razie jeszcze dwa dni „po-świętujemy”, bo chłopcy wywalczyli sobie kolejny dzień wolny, także spotykamy się dopiero w piątek na treningu. Oni zasługują na to, żeby trochę odpocząć, bo mieliśmy ostatnio napięty kalendarz, w ciągu zaledwie sześciu dni musieliśmy rozegrać trzy spotkania, a do tego podróże, przeloty… Teraz znowu dwa tygodnie przerwy, także ten kalendarz nie jest zbyt korzystny, ale na razie widać, że chłopcy dają sobie radę i jak już przychodzą na trening to patrzy się na nich z przyjemnością.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.