Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Challenge Cup

Challenge Cup | 2009-02-12 11:07:19 | Nadesłał: Alicja Chrabańska | Źrodlo: Reprezentacja.net

W pewnym momencie gra "siadła"

Fot.: Anna Gumowska

- Przez trzy i pół seta graliśmy naprawdę dobrze, konsekwentnie taktycznie, z małą ilością błędów. Ale od połowy czwartej partii nasze proste błędy złamały nam grę - ocenia wczorajsze spotkanie w 1/4 pucharu Challenge Cup Robert Prygiel.

Reprezentacja.net

Urwanie dwóch setów Treviso to wszystko, na co było was stać we wczorajszym meczu?

Robert Prygiel, kapitan Jastrzębskiego Węgla:


- Sisley to bardzo dobra drużyna, ale mogliśmy ich pokonać 3:0 albo 3:1, niestety. Przez trzy i pół seta graliśmy naprawdę dobrze, konsekwentnie taktycznie, z małą ilością błędów. Ale od połowy czwartej partii nasze proste błędy złamały nam grę, Sisley nas wypunktował. Pozostał wielki niedosyt, bo ten mecz można było wygrać, a wówczas jadąc na rewanż do Włoch byłoby nam znacznie łatwiej. Nie powiedzieliśmy jeszcze jednak ostatniego słowa. Nasze szanse zmalały, ale wszystko jest jeszcze możliwe.

Jakie błędy zadecydowały o przegranej w czwartym secie?

- Nie jestem od oceniania naszej gry, mogę więc powiedzieć tylko, że ona po prostu "siadła". Przez trzy sety nieźle zagrywaliśmy, mało serwisów psuliśmy i udało nam się odrzucić rywali od siatki. Ricardo miał naprawdę spore problemy, żeby nawet z dobrego przyjęcia wystawić taką piłkę, która mogłaby zgubić nasz blok. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani taktycznie do tego meczu. Alessandro Fei poza początkiem spotkania, kiedy skończył parę piłek, miał bardzo niską skuteczność. Często był blokowany, dużo go podbijaliśmy, mylił się w ataku. Wszystko to potwierdzało tylko, że taktycznie byliśmy przygotowani do tego meczu świetnie. Później trener Sisleya zaczął wprowadzać zmiany. Zdjął z boiska Ricardo, Fei oraz zmienił libero, który miał przeogromne problemy z przyjęciem naszej zagrywki, głównie tej szybującej. Wtedy przestali popełniać błędy, zaczęli zagrywać agresywniej. W naszym zespole kilku zawodnikom zaczęło brakować sił i role się odwróciły. Ale wiara ciągle jest w każdym z nas i wydaje mi się, że za tydzień we Włoszech,może być powtórka z poprzedniego sezonu. Zwłaszcza, że jest to drużyna zdecydowanie do ogrania. Mają świetnych siatkarzy, ale w dzisiejszym meczu nie było widać dużej różnicy między naszymi zespołami.

Przed meczem dużo mówiło się o tym, że nie możecie przestraszyć się Sisleya. Strachu w was chyba nie było?

- Nie, na pewno nie. Mam jednak wrażenie, że przestraszyliśmy się trochę tego, że możemy ich pokonać 3:1, bo naprawdę była ku temu okazja. Zaczęliśmy popełniać proste, niewymuszone błędy, kiedy na przykład dwa czy trzy razy bronimy piłkę, a nie możemy jej dobrze wystawić czy skończyć. Bądź kiedy piłka wpada nam trochę nieszczęśliwie, zostając rozgrywającemu w rękach - taki zespół jak Sisley bardzo szybko wykorzystuje tego typu niuanse. Podaliśmy im rękę, a oni to wykorzystali. Jestem przekonany, że gdybyśmy dalej grali swoją grę to spotkanie potoczyłoby się zupełnie inaczej.

*całość w serwisie Reprezentacja.net
** Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane