CEV Cup | 2008-11-13 23:44:12 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: inf. własna
Pełen emocji i woli walki mecz pomiędzy Jastrzębskim Węglem i Olympiakosem Pireus zakończył się wygraną greckich siatkarzy 3:1. Gospodarze walczyli dzielnie o każdy punkt, jednak to nie wystarczyło, aby pokonać rywali i ostatecznie zawodnicy ze Śląska pożegnali się z dalszą walką w Pucharze CEV.
Inauguracyjna partia rozpoczęła się od wyrównanej walki obu zespołów. Żadna drużyna nie chciała oddać inicjatywy rywalom. Po bloku na Robercie Pryglu oraz złym przyjęciu zagrywki przez Pawła Ruska, goście prowadzili już 7:9. Jastrzębianie popełniali wiele błędów w ataku, nie dając szansy pomylić się rywalom. Przy stanie 10:12 Robert Prygiel zaatakował w antenkę, a chwilę później Ivan Miljkovic popisał się asem serwisowym. Tym samym trener gospodarzy zmuszony był poprosić o czas dla swojego zespołu. Nawet chwila przerwy nie przyniósł rezultatu, gospodarze nadal mylili się w ataku, co pozwoliło zawodnikom z Grecji objąć prowadzenie 12:16. W końcowej partii tego seta, znakomitymi atakami popisał się Jose Rivera, dzięki któremu Olympiakos prowadził już pięcioma punktami, 17:22. Mimo, że trener drużyny jastrzębskiego węgla próbował zmieniać taktykę i pomóc tym swoim podopiecznym, przeciwnicy, którzy pewnie czuli się na boisku szybko się do niej przystosowywali i w końcówce seta wypracowali jeszcze wyższe prowadzenie. Pojedyncze ataki Rafy i Prygla na niewiele się zdały. Pierwszą partię zakończył Samica, psując zagrywkę, 20:25.
Na drugą odsłonę spotkania obie drużyny wyszły całkowicie skoncentrowane. Znów mogliśmy obserwować wyrównaną walkę. Po skutecznych atakach Urnaua, goście schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 7:8. Tuż po niej nasz atakujący został po raz kolejny zablokowany, nie dając szansy pomylić się rywalom. Po kolejnych błędach naszych przyjmujących, niezadowolony Roberto Santilli z postawy swoich zawodników, zmuszony był poprosić o pierwszą przerwę dla zespołu. Niestety, chwila wytchnienia nie pomogła graczom Jastrzębskiego Węgla. Wielkim mankamentem w grze gospodarzy było kończenie ataków oraz przyjęcie, czego nie dało się powiedzieć o gości. Przy stanie 14:21 Jastrzębski Węgiel zaczął odrabiać powoli straty, lecz końcówka tego seta należała do przyjezdnych. Mocne ataki Miljkovica spowodowały spustoszenie w szeregach gospodarzy. Skuteczna kontra Rivery zakończyła drugą partię i tym samym gospodarze przegrali seta 25:16.
Jastrzębski Węgiel musiał wygrać trzecią partię, aby zostać w grze i zagrać w tie-breaku. Polacy pewniej zaczęli się poruszać na boisku, dzięki czemu gra była spokojniejsza. Po bloku Wojciecha Jurkiewicza na Ivanie Marquez oraz autowych atakach Tzouritsa, jastrzębscy zawodnicy wysunęli się na prowadzenie 5:1. Goście popełniali masę błędów, dzięki czemu przewaga gospodarzy wciąż rosła. Autowa zagrywka Rivery oraz as serwisowy Samicy spowodowały, że grecki trener musiał poprosić o czas dla swojego zespołu. Minuta przerwy pozwoliła odetchnąć przyjezdnym i kolejne dwa punkty należały do nich. Jednak po wielu zepsutych zagrywkach gości oraz skutecznych kontrach Hardego, gospodarze uzyskali siedmiopunktową przewagę i to oni schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 16:9. Tuż po niej Samica zaatakował z drugiej linii, co zwiększyło różnicę punktów pomiędzy zespołami. W końcowej partii tego seta znakomitymi atakami popisywali się Czarnowski, Prygiel oraz Rafa, dzięki którym gospodarze mieli pierwszą piłkę setową, a chwilę później ku radości miejscowych kibiców Brazylijczyk wykorzystał piłkę przechodzącą, atakując w szósty metr boiska, 25:18.
Początek czwartej partii i jak się potem okazało ostatniej, to tradycyjnie już gra punkt za punkt, dopiero przy stanie 3:6 dla gości, Tzouits popisał się asem serwisowym, pozwalając odskoczyć swojej drużynie na 4 punkty. Trener Santilli był zmuszony poprosić o czas dla swojego zespołu. Nie zmieniło to jednak obrazu gry jego podopiecznych, bo przechodzącą piłkę wykorzystał Tzouits atakując w trzeci metr boiska. Dobra gra przyjezdnych i nerwowość w szeregach gospodarzy zaowocowała wysokim prowadzeniem zawodników z Grecji. Na drugiej przewie technicznej przyjezdni prowadzili 16:11 grając pewnie i wykorzystując wszystkie potknięcia i niepewność w grze zawodników z Jastrzębia. 17 „oczko” dla swojego zespołu zdobył z lewego skrzydła Igor Yudin, który w końcówce tego seta nieco „pociągnął” grę jastrzębian w ataku. Grecy byli w tej partii bezsprzecznie drużyna lepszą, a 19 punktów, to było wszystko, na co było stać, chwilami niemal „sparaliżowanych” siatkarzy Roberta Santilliego w tym secie, przegrywając czwartą partię oraz całe spotkanie 1:3.
Dzisiejszym zwycięstwem Olympiakos Pireus przypieczętował awans do dalszej rundy Pucharu CEV.
Jastrzębski Węgiel - Olympiakos Pireus 1:3
(20:25, 16:25, 25:18, 19:25)
Składy zespołów:
Jastrzębski Węgiel: Freriks, Jurkiewicz, Czarnowski, Prygiel, Samica, Rafa, Rusek(libero) oraz Nowik, Łomacz, Yudin, Grygiel, Hardy.
Olympiakos Pireus: Rivera, Koyrnetas, Tzourits, Marquez, Miljkovic, Urnau, Papadimitriou(libero) oraz Roumeliotis, Soultanopoulos, Tsergas, Karipidis.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.