CEV Cup | 2008-11-13 19:25:32 | Nadesłał: Kinga Popiołek | Źrodlo: reprezentacja.net
Po trzech setach wydawało się to niemożliwe, a jednak - Resovia przegrała złotego seta i odpadła z rywalizacji w Pucharze CEV. - Nie mieliśmy nic, czym moglibyśmy się im przeciwstawić w decydującej partii - przyznał w rozmowie z serwisem reprezentacja.net libero rzeszowian.
Wszyscy zadają sobie jedno pytanie: co stało się z Resovią w "złotym secie"?
Krzysztof Ignaczak:- Myślę, że na dokładną analizę tego, co się wydarzyło, na pewno przyjdzie jeszcze czas. To była krótka chwila naszej nieuwagi, która w tie-breaku okrutnie się na nas zemściła. Piąty set charakteryzuje się tym, że wygrywa go ten, kto popełnia mniej błędów. Metallurg zaczął grać bardzo skutecznie w ostatniej partii, zaryzykowali, zaczęli wybierać tzw. opcje w bloku i to ryzyko im się opłaciło.
Bardziej szkoda wam przegranej w "złotym secie" czy w poprzednim meczu na Białorusi?
- Wydaje mi się, że wczoraj w pierwszych trzech setach zaprezentowaliśmy dobry poziom i dobrą siatkówkę. Moment nieuwagi zadecydował o tym, że przegraliśmy kluczową czwartą partię. Uważam, że w całym dwumeczu byliśmy drużyną lepszą, natomiast Metallurg zaskoczył nas trochę swoją grą. Nie mieliśmy w ogóle wiadomości na temat tego, co oni prezentują. Mecz na Białorusi po prostu nam nie wyszedł, choć byliśmy blisko. Oni wygrali na własnym terenie 3:0, a nam zabrakło jednego seta, którego mieliśmy szansę wygrać. To nasza porażka zadecydowała o awansie zespołu z Białorusi do dalszej fazy rozgrywek Pucharu CEV.
Czy to prawda, że przed pierwszą potyczką nie mieliście kompletnie żadnych materiałów dotyczących gry waszych rywali?
- Niestety tak czasami bywa. Liga białoruska nie jest specjalnie atrakcyjna i ciężko jest zdobyć materiały na temat zespołów tam grających. To jednak w żaden sposób nas nie usprawiedliwia. Myślę, że wczoraj wyszliśmy już bardzo dobrze przygotowani technicznie, co było widać na parkiecie i co znalazło odzwierciedlenie w wyniku. Natomiast w decydującej partii nie ustrzegliśmy się błędów, ale taki jest sport – raz się wygrywa, raz przegrywa. Zamykamy za sobą rozdział pod tytułem „rozgrywki europejskie” i koncentrujemy się wyłącznie na polskiej lidze i na Pucharze Polski. Jeden cel, na który bardzo mocno stawialiśmy, odpadł nam, ale nie spuszczamy głowy. Jeszcze pokażemy, na co nas stać. Mecz pucharowy nam nie wyszedł, ale wierzę w to, że nasza praca wykonywana podczas treningów w końcu zaprocentuje.
* Z Krzysztofem Ignaczakiem rozmawiała Joanna Majtyka
** Więcej w serwisie reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.