CEV Cup | 2014-06-04 20:10:41 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: atomtrefl.pl
W poniedzialkowy wieczór z Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej napłynęły informacje, że żaden z polskich klubów żeńskich i męskich nie otrzymał tzw. "dzikiej karty", która uprawniałaby je do występu na najwyższym szczeblu siatkówki klubowej na Starym Kontynencie. ATOM Trefl Sopot nie składa jednak broni i zapowiada walkę o drugi najwazniejszy tytuł w Europie, choć na niektórych rywali trzeba będzie bardzo uważać.
- W poprzednich sezonach graliśmy trzykrotnie w Lidze Mistrzyń, w minionych rozgrywkach znów doszliśmy do fazy Top 12. Na początku tygodnia dostaliśmy informację, że w nadchodzącym sezonie zabraknie nas w Lidze Mistrzyń, ponieważ nie otrzymamy dzikiej karty, która była przyznawana trzeciemu zespołowi ORLEN Ligi- wyjaśniał sytuację podczas konferencji prasowej klubu prezes Roman Szczepan Kniter. - W tym roku organizator tych rozgrywek zmniejszył liczbę biorących w nich udział zespołów i z tego względu będziemy rywalizowali z innymi druzynami o Puchar CEV.
Wspomniane trofeum padło w 2013 roku łupem Muszynianki. Z kibicowskiego punktu widzenia rywalizacja w Pucharze CEV jest dużo bardziej dynamiczna, poniewaz od samego początku obowiązuje w niej tzw. system pucharowy. To oznacza, że nie ma rozgrywek grupowych, a zespołu od początku rozgrywają ze sobą dwa mecze, a lepszy z pary przechodzi do dalszej fazy rywalizacji. Patrząc na te rozgrywki od strony czysto sportowej można oczywiście trafić na egzotycznego rywala, ale dwukrotny zwycięzca Ligi Mistrzyń, a obecny już szkoleniowiec ATOMu Trefla Sopot Lorenzo Micelli zdecydowanie przestrzega przed zbyt dużym hurraoptymizmem.
- W Pucharze CEV grają dobre drużyny z Rosji, Turcji czy Azerbejdżanu. W zasadzie wszystkie kluby z tych krajów są mocne i to, że nie grają w Lidze Mistrzyń, nie oznacza, że są dużo słabsze od ich ligowych rywali. Możemy się zatem zmierzyć w tym sezonie z naprawdę świetnymi europejskimi drużynami. Z tego też względu nie można moim zdaniem powiedzieć, ze Puchar CEV jest jednoznacznie na niższym poziomie niż wspomniana Liga Mistrzyń. W dalszej części rozgrywek na kluby z najsilniejszych europejskich lig, o których wspomniałem na poczatku, trzeba będzie naprawdę mocno uważać, bo mogą okazać się po prostu za silne i reprezentować bardzo wysoki poziom niezaleznie od tego, jak nazywają się rozgrywki, w których przychodzi im rywalizować - podsumował Micelli.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.