Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » CEV Cup

CEV Cup | 2011-03-12 23:09:19 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: zaksa.pl

Puchar CEV 2010/2011 dla Sisley Treviso

Fot.: Magdalena Kudzia

Drużyna ZAKSY Kędzierzyn-Koźle nie wykorzystała atutu własnej hali i przegrała z Sisleyem Treviso 1:3 (25:19, 21:25, 20:25, 19:25) w rewanżowym meczu finału Pucharu CEV. Pierwsze spotkanie wygrał polski zespół 3:2 i o tytule zadecydował „złoty set”. Włosi wygrali go 15:11 i zdobyli trofeum.

Takich tłumów i takiej atmosfery nie było jeszcze w hali „Azoty”. Nadkomplet publiczności szalał z radości, gdy na początku pierwszej partii gospodarze wprost roznieśli rywali. Przy kąśliwych serwisach Wojciecha Kaźmierczaka ZAKSA momentalnie objęła prowadzenie 8:2. Włosi sprawiali wrażenie zaskoczonych. Popełniali dużo błędów i stąd wzięła się przewaga miejscowych. Jednak wraz z rozwojem tej partii gracze Sisleya ochłonęli i zaczęli odrabiać straty, jednak podopieczni Krzysztofa Stelmacha nie dali sobie wydrzeć wygranej.

- Przyjeżdżając do Polski wymazaliśmy z pamięci przegrany mecz u nas. Niestety w pierwszej partii popełnialiśmy koszmarne błędy. Wytrzymaliśmy jednak napór gospodarzy i później zaczęliśmy grać swoją siatkówkę - stwierdził szkoleniowiec Sisleya Treviso Roberto Piazza.

Słowa włoskiego trenera idealnie oddają to, co działo się w kolejnych partiach. Zespół Sisleya nagle zaczął grać zupełnie inną siatkówkę. Mocne zagrywki sprawiały sporo problemów naszym przyjmującym. Włosi o wiele lepiej prezentowali się też na siatce, a dynamiczne ataki Alessandro Fei i Roberta Horstinka przynosiły im punkty. W drugim secie szybko odskoczyli na pięć oczek (10:5) i nie oddali prowadzenia już do końca.

Identyczny przebieg miała trzecia odsłona. Przyjezdni bardzo dobrze przyjmowali, a w tej sytuacji Dante Boninfante mógł na rozegraniu robić z piłką to, co chciał. Często uruchamiał obu środkowych, a ci nie mylili się. Trener Krzysztof Stelmach wprowadzał zmiany, ale miał ograniczone pole manewru. Kontuzję kręgosłupa ma Patryk Czarnowski, Tine Urnaut wyszedł na rozgrzewkę z gorączką po zatruciu jelitowym, a Sebastian Świderski wciąż nie jest gotowy do gry, po ciężkiej kontuzji.

W czwartej partii siatkarze z Kędzierzyna-Koźla dotrzymywali kroku Włochom tylko do stanu 10:11. Później goście systematycznie powiększali przewagę i wygrali mecz.

„Złotego seta” kibice oglądali na stojąco, ale pomimo gorącego dopingu obraz gry nie uległ zmianie. Siatkarze Sisleya szybko objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca i po dwóch godzinach gry mogli cieszyć się ze zdobycia trofeum.

- Rywal był od nas mocniejszy we wszystkich elementach. Można z nim walczyć, co pokazaliśmy w pierwszym meczu, ale dziś byli wyraźnie lepsi. Teraz jesteśmy smutni po porażce, ale za kilka dni pewnie ochłoniemy i nasz udział w tegorocznych pucharach ocenimy pozytywnie - stwierdził trener ZAKSY Krzysztof Stelmach.

ZAKSA: Zagumny, Idi, Ruciak, Kaźmierczak, Gladyr, Jarosz, Gacek (l) - Pilarz, Witczak, Wójtowicz, Urnaut

Sisley: Boninfante, Kovar, Maruotti, Bontje, Bjelica, Fei, Farina (l) - Horstink, Papi, Elgarten, De Togni

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane