Najnowsze newsy

Żużel » Ligi polskie » Speedway Ekstraliga

Speedway Ekstraliga | 2012-06-24 20:40:51 | Nadesłał: Konrad Cinkowski | Źrodlo: falubaz.com/Tylko Falubaz

Patryk Dudek: Żużel jest głównym tematem

Fot.: Lech Ćmielewski

Zapraszamy do lektury obszernego wywiadu z Patrykiem Dudkiem. Rozmowę z DuZersem znajdziecie również w najnowszym numerze nieregularnika Tylko Falubaz, którego otrzymacie w kasach stadionu lub w Sklepach Kibica w Focus Mall lub Auchan.

Czeka nas rewanżowy mecz z Częstochową. Z czym Ci się kojarzy to miasto, drużyna? Masz z nią jakieś wspomnienia?
– Lubię tor w Częstochowie. Dobrze mi się kojarzy, bo na młodzieżówkach często tam wygrywałem. W zeszłym roku triumfowałem tam, zdobywając po raz drugi w karierze brązowy kask. Ale nie mam w tym zespole bliższych kolegów.

A Grzegorz Zengota, nie kolegujecie się?
– Znamy się głównie z toru, jeździliśmy razem w teamie zielonogórskim. Prywatnie nie jesteśmy bliskimi kolegami, choć parę razy spotkaliśmy się na imprezie.

Z kim ze środowiska żużlowego masz najlepszy kontakt?
– Dobrze trzymam z Kacprem Gomólskim, Maćkiem Janowskim, braćmi Pawlickimi. Lubię też Łukasza Sówkę, który jeździł w Falubazie, a obecnie jest zawodnikiem w Rzeszowie, więc przez odległość trudno nam się spotykać. Z drużyny bliski jest mi Kacper Rogowski.

Właśnie – w sprawie braci Pawlickich... Pojawiała się opinia, że stosunki między Tobą a Przemkiem i Piotrem się pogorszyły. Do tego w Gnieźnie upadł Piotrek Pawlicki...
– Piotrek i Przemek są moimi dobrymi kolegami, a dziennikarze niepotrzebnie napompowali temat. Jak Piotrek złamał rękę w Gnieźnie podczas zawodów mówili, że to przeze mnie, że specjalnie go założyłem. Już to sobie z Piotrkiem wyjaśniłem, ale inni mówili o niezdrowej rywalizacji. Absolutnie nie miałem intencji, żeby Piotrek wtedy upadł. Jesteśmy kolegami poza torem a na torze jest rywalizacja i walka ale w granicach rozsądku.

O czym rozmawiacie z kolegami? Bardziej o sporcie czy o dziewczynach?
– Jak spotykamy się w sezonie, to żużel jest głównym tematem. Opowiadamy sobie o różnych sytuacjach na torze, omawiamy zawody, w których ostatnio braliśmy udział, mówimy o warunkach torowych. A po sezonie, w luźnym czasie mamy wiele innych ciekawych tematów do obgadania.

Młody, przystojny, utalentowany singiel. Odczuwasz powodzenie?
– Nie mam dziewczyny, to prawda. Nie skupiam się też na jej poszukiwaniach. Nie odczuwam specjalnie, że mam powodzenie. Obecnie najważniejszy jest dla mnie żużel, rozwój kariery sportowej i na tym się głównie skupiam. Mam dopiero 20 lat, na poważny związek przyjdzie jeszcze czas.

Jak sobie radzisz w Zielonej Górze z rozpoznawalnością? To miasto żyje żużlem, więc każdy Cię zna...
– Gdziekolwiek nie wyjdę: na zakupy, na dyskotekę czy do restauracji coś zjeść, ludzie mnie rozpoznają. Głośno komentują, pokazują palcami i wydaje im się, że tego nie widzę i nie słyszę. Trochę mi to przeszkadza i krępuje, ale staram się do tego przyzwyczaić i zdystansować. Jeżdżę już pięć lat na żużlu, więc korzystam z życia jak każdy i nie oglądam się na innych.

Początek sezonu w Twoim wykonaniu był fantastyczny, zarówno w Polsce, jak i w Szwecji.
– Tak, w obu ligach idzie mi dobrze. Na torze w Malili czuję się doskonale. On nie ma przede mną tajemnic i dzięki temu łatwo mogę trafić z przełożeniami. Jak jeżdżę na innych szwedzkich torach, to pomagają mi koledzy z innych teamów Falubazu, od AJ-a i Jonasa Davidssona, pozostali zawodnicy także służą radą. W Szwecji panuje całkiem inne podejście do speedwaya. Lubię tam jeździć. Nawet, jak w meczu, np. z Indianerną nie zdobyłem żadnego punktu, dostałem pochwałę od działaczy i trenera za ładną jazdę i walkę na torze. Tam, pomimo że dojechałem ostatni, doceniono mnie za postawę na torze. W Szwecji nie liczy się tylko rezultat punktowy, ale także zachowanie zawodnika podczas jazdy i to jest miłe.

Śledzisz wydarzenia na żużlowych torach?
– Zawsze we wtorek wieczorem sprawdzam wyniki ligi szwedzkiej, a w niedzielę ligi polskiej. Jestem na bieżąco z wynikami żużlowymi, bo nie wyobrażam sobie, żeby nie orientować się w temacie.

Co sadzisz o Grand Prix? Oglądasz mecze?
– Poziom Grand Prix się obniżył. Widać też przepaść pomiędzy dobrymi, startującymi od lat żużlowcami, a słabszymi, którzy nie potrafią przebić się wyżej. Absurdalny regulamin wykluczył z tegorocznych startów wielu ciekawych zawodników, którzy na pewno dodaliby sporo kolorytu turniejowi.

A postawa Tomasza Golloba?
– Tomasz jest bardzo doświadczonym zawodnikiem. Jednak po jego startach w Grand Prix i w meczach ligowych widać, że przechodzi delikatny kryzys w tym sezonie. Ja bym go jednak nie skreślał, nie mówił, że się kończy...Może się jeszcze podniesie w tym roku. A jak nie teraz, to myślę, że w przyszłości się jeszcze odbije. Gollob pokazuje, że ten sport jest nieobliczalny i potknięcia zdarzają się nawet najlepszym.

Będzie medal dla Falubazu w tym sezonie?
– Mam nadzieję. Przy tej dyspozycji, jaką mamy teraz, jest wielka szansa na krążek, ale jakiego koloru, nie wiem. Na pewno wszyscy dołożymy cegiełkę do końcowego wyniku. Podczas każdego meczu dajemy z siebie wszystko, a to z pewnością zaprocentuje.

Jaką rolę odgrywa Sławomir Dudek? Ojciec, mechanik, przyjaciel?
– Tato jest dla mnie wszystkim. W każdej z tych ról jest dobry. Bardo dużo mi pomaga. Chroni mnie przed błędami, jakie on popełniał. To, że był żużlowcem pomaga mu spojrzeć na mnie i tę dyscyplinę z innej strony. Jest moim oparciem, dzieli się ze mną doświadczeniem w tej dziedzinie sportu. Dobrze nam się razem pracuje. Potrafimy też z tatą rozmawiać na inne tematy niż żużel. Poza speedwayem kochamy narty i zimą zawsze rodzinnie wybieramy się w góry. Bardzo lubię te wyjazdy.

Rola mamy też jest ważna...
– Mama to mentor krytyczny naszego teamu. Jest na każdych moich zawodach, filmuje je. Potem wspólnie oglądamy moje starty i analizujemy, jakie popełniam błędy. Komentujemy zawody, wyciągamy wnioski. Mama również jest dla mnie wielkim wsparciem.

Co sądzisz na temat proponowanych zmian regulaminowych w kontekście przyszłorocznego sezonu, m.in. o limicie KSM 4 dla zawodników młodzieżowych?
– Dla mnie jest to kompletnie niezrozumiała sytuacja! Dlaczego mam ponosić konsekwencje swojej niezłej postawy w tegorocznym sezonie? Do tej pory mieliśmy najsilniejszą ligę na świecie. A teraz może dojść do sytuacji, że wielu moich rówieśników z toru w przyszłorocznym sezonie przekroczy barierę 4 punktów KSM i będą zmuszeni szukać startów w niższych ligach. W zamian za to do zawodowej przecież ekstraligi dopuści się nieopierzonych juniorów, którzy niekoniecznie, chociażby ze względu na brak doświadczania mogę sobie w tej lidze poradzić.

Czyli? Locaut wzorem NBA?
– Niewykluczone. Mam nadzieję, że prezesi ekstraligi raz jeszcze zmierzą się z tematem i do takiej sytuacji nie dojdzie. Odbiłoby się to bardzo negatywnym, szerokim echem w środowisku żużlowym, a nie o to przecież chodzi. Skoro mamy najlepszą zawodową ligę żużlową na świecie, szanujmy ją i pielęgnujmy.

Czym byś się zajmował w życiu, gdybyś się nie ścigał?
– Nie wiem. Na pewno wybrałbym sport, ale co dokładnie, nie mam pojęcia. Już od małego wiedziałem, ze żużel będzie moim życiem i szedłem w jego stronę. Nie zakładałem innej opcji, więc nie wiem, co robiłbym, gdyby nie speedway.

Z Patrykiem Dudkiem kojarzy się Bydgoszcz, Toruń...
– Moja babcia mieszka pomiędzy Bydgoszczą a Toruniem. Często tam jeżdżę odpocząć, odwiedzić bliskich. To rodzinne strony mojej mamy. W wiosce, gdzie mieszka babcia, ludzie mnie nie postrzegają jako żużlowca, dlatego mogę spokojnie odpocząć. Te miasta przewijają się w kontekście mojej osoby. Zimą, jak trwały rozmowy i negocjacje pomiędzy mną a klubem pojawiały się plotki, że może będę startował w Toruniu, Bydgoszczy, ale udało nam się porozumieć z prezesem Robertem Dowhanem i jestem tu. Osobiście nie wyobrażam sobie tego klubu bez Roberta Dowhana i cieszę się, że jeżdżę w Zielonej Górze.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane