Najnowsze newsy

Żużel » Ligi polskie » 1. liga

1. liga | 2009-09-30 10:43:07 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: TŻ Start Gniezno

Jabłoński: Ambicja tych ludzi bardzo dobrze wróży

Fot.: Lech Ćmielewski

Krzysztof Jabłoński przed rozpoczęciem sezonu zdecydował się powrócić do zespołu Startu Gniezno. Wychowanek czerwono-czarnych wówczas nie krył żalu do działaczy gdańskiego Lotosu, którzy pominęli go przy tworzeniu składu beniaminka Speedway Ekstraligi.

"Jabłko" po zakończeniu sezonu bardzo pozytywnie ocenia współpracę z rodzimym klubem i nie wyklucza dalszych występów z orłem na piersi. Zaznacza jednak, że jego ambicje są zdecydowanie wyższe niż tylko zmagania o Drużynowe Mistrzostwo pierwszej ligi. W czasie trwania sezonu 2009 był ostoją zespołu prowadzonego przez Leona Kujawskiego i trudno wyobrazić sobie, by w kolejnym roku opuścił Start. Jednak zapewnia, że nie zamieni Gniezna na inny pierwszoligowy zespół.

Drużyna Startu Gniezno zakończyła już zmagania w pierwszoligowych rozgrywkach. Startowaliście w trudnej roli beniaminka, lecz spisaliście się znakomicie. Przed sezonem wielu skazywało nasz zespół na spadek, a my możemy cieszyć się z czwartego miejsca! Jak skomentujesz ten sezon w wykonaniu Twojego zespołu?
- Cieszę się, że byliśmy groźnym przeciwnikiem dla faworytów. Tym bardziej jestem zadowolony, że jako drużyna zajęliśmy czwarte miejsce wiedząc jak bardzo wyrównana liga była w tym roku. Po raz kolejny okazało się, że przedsezonowe spekulacje nie mają znaczenia, kiedy w grę wchodzi rywalizacja sportowa.

Jak ocenisz swoją formę w przeciągu trwania całego sezonu? Byłeś bezsprzecznie liderem Startu, a w tych trudnych momentach pokazywałeś, że zespół może na Ciebie liczyć.
- Odbudowałem formę po nierównym ubiegłorocznym sezonie. Taki miałem plan. Jestem zadowolony z postawy. Poza jednym czy dwoma meczami na wyjeździe punktowałem równo i w miarę wysoko.

Przed sezonem zdecydowałeś się wrócić do Gniezna. Jak z perspektywy czasu podsumujesz tę decyzję i współpracę z działaczami Startu?
- Trzeba dodać, że całkowicie tego nie planowałem. Byłem zawiedziony tym, że mój poprzedni klub nie widział mnie w swoich barwach na ekstraligowych torach. Jestem jednak zadowolony ze współpracy ze Startem. Myślę, że obecny Zarząd Klubu jest najbardziej profesjonalną ekipą z jaką miałem do czynienia kiedykolwiek w Gnieźnie. Jest jeszcze sporo niedociągnięć, ale ambicja tych ludzi dobrze wróży na przyszłość.

W trakcie sezonu w Gnieźnie doszło do zmiany trenera. Na początku prowadził Was Mirosław Kowalik, lecz po słabych wynikach postawiono na Leona Kujawskiego. Z którym z tych szkoleniowców współpracowało Ci się lepiej? Myślisz, że bagaż doświadczeń wniesiony przez Leona Kujawskiego pomógł Wam odzyskać wiarę w siebie?
- Nie zastanawiałem się nad tym. Nie chciałbym porównywać obu trenerów. Jeden i drugi był w ciężkiej sytuacji z powodu nadmiaru zawodników. Myślę, że plusem jest to, że trener Kujawski jest na miejscu w Gnieźnie i może dopracować kilka spraw szybciej niż Mirek Kowalik, który miał jednak trochę kilometrów do przejechania. Współpraca układa się bardzo dobrze.

Tegoroczny sezon pokazał, że Start Gniezno jest bardzo silnym zespołem na swoim torze, ale w meczach wyjazdowych nie spisuje się już tak dobrze. Jak myślisz, co należy zrobić, by w kolejnych latach skutecznie rywalizować na wyjazdach?
- Z pewnością mniejsza, ale solidniejsza kadra. To wiąże się również z lepszą atmosferą w drużynie, bo nawet kiedy ktoś ma poważne problemy to inni zawodnicy starają się mu szczerze pomóc. To daje lepszy efekt, niż ciągła rotacja w składzie.

Jeśli chodzi o kwestie finansowe, czy Start Gniezno okazał się partnerem godnym współpracy?
- Nie zapeszając: tak.

Znakomite występy w lidze przełożyły się również na starty w turniejach indywidualnych. Wielokrotnie wspominałeś, że Finał Mistrzostw Polski nie był dla Ciebie udany, ale z pewnością był cennym doświadczeniem, po raz kolejny mogłeś pokazać się w stawce najlepszych polskich żużlowców. Praktycznie niewiele brakowało byś cieszył się z medalu...
- Ubolewam nad tym, że nie mogłem uczestniczyć w finale krajowym do Grand Prix. Dziwne jest dla mnie to, że Główna Komisja Sportu Żużlowego nie podaje kryteriów na podstawie, których nominuje zawodników. A co do finału Indywidualnych Mistrzostw Polski, to jeszcze nie był ten finał.

Teraz przed Tobą kolejna ważna impreza indywidualna, finał Złotego Kasku w Zielonej Górze. Co możesz powiedzieć o tym torze, czy odpowiada on Tobie? Z jakimi nadziejami jedziesz do Grodu Bachusa?
- Nie znam sportowca, który startując w zawodach nie chce ich wygrać. Dlatego nie lubię takich pytań, bo odpowiedź jest dla mnie oczywista. Tor, jak każdy inny ma swoje zagadki. Ten, który najlepiej je rozpracuje i nie popełni błędów, wygra. Trzeba mierzyć wysoko, każde miejsce powyżej siódmego, bo to jest moje najwyższe miejsce w zawodach Złotego Kasku, będzie drobnym krokiem do przodu.

Na ten sezon nie złożyły się tylko starty w Polsce. W Szwecji byłeś jednym z liderów Valsarny Hagfors i poprowadziłeś ten zespół do Elitserien. Planujesz dalej z nimi współpracować?
- Raczej tak. Właśnie negocjujemy warunki. Można powiedzieć, że od kilku lat jestem "specjalistą" od awansów: 2004, 2006, 2008 z Lotosem i 2009 z Valsarną. Bardzo fajny, mały klub z ciekawym, technicznym torem. A na takich najprzyjemniej mi się rywalizuje.

- Mogę wszystkich zapewnić, że zatrzymanie Krzysztofa Jabłońskiego w Gnieźnie traktujmy w sposób priorytetowy! Bylibyśmy idiotami, gdybyśmy myśleli inaczej - to słowa prezesa Startu Arkadiusza Rusieckiego. Jak Ty zapatrujesz się na ewentualną, dalszą współpracę z rodzimym klubem?
- Oczywiście, bardzo poważnie. Zarząd wiedział jednak od początku, że moje ambicje sięgają nieco wyżej niż pierwsza liga. Rozważam opcję startów w Ekstralidze, bo według mnie to jedyny sposób na to, aby zostać zauważonym.

Włodarze Startu Gniezno zorganizowali również Turniej o Koronę Bolesława Chrobrego. Była to już druga edycja tych zawodów. Myślisz, że mają szanse wpisać się na stałe w kalendarz najważniejszych imprez żużlowych w Polsce?
- Z pewnością tak.

Po tak fantastycznym sezonie na pewno wzrośnie zainteresowanie Twoją osobą. Co będzie miało decydujący wpływ przy podpisywaniu kontraktu na kolejny sezon?
- Ambitne plany i zdrowy rozsądek. Z pewnością trudny okres przede mną. Rozważam przejście do klubu ekstraligowego, ale nie za wszelką cenę. Na inny klub pierwszoligowy raczej Gniezna nie zmienię.

Przed żużlowcami teraz czas wolny i będziecie mogli odpocząć po trudach sezonu. Czy Ty masz już zaplanowane wczasy?
- Jeszcze o nich nie myślę. Chciałbym jeszcze przetestować kilka nowych opcji, póki pogoda pozwoli. Potem będziemy odświeżać warsztat i organizować go na 2010 rok. Pracy jest bardzo dużo, ale w międzyczasie na narty z pewnością czas się znajdzie.

Czy chciałbyś skierować coś do kibiców Startu Gniezno? Oni pomimo niepowodzeń byli z Wami zawsze. W czasie finału Indywidualnych Mistrzostw Polski, gdy rywalizowałeś na Motoarenie, również można było dostrzec czerwono-czarne barwy.
- Tak, chciałbym podziękować za miły doping. Szczególnie tym, którzy jeździli na każdy mecz wyjazdowy. Muszę przyznać że współpraca z gnieźnieńskimi kibicami w tym roku też była wzorowa. Serdecznie pozdrawiam.

Adrian Dolniak - TŻ Start Gniezno

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane