1. liga | 2009-07-06 14:51:51 | Nadesłał: Hubert Piętoń | Źrodlo: inf. własna
Niespodziewanym zwycięstwem Startu Gniezno zakończyło się spotkanie XI kolejki DM I ligi pomiędzy Startem a Unią Tarnów. Mecz z powodu silnych opadów deszczu został zakończony po ośmiu biegach. Do tej pory na torze niepodzielnie rządzili gospodarze z Gniezna, którzy nie dali szans faworyzowanej Unii.
Pprzed spotkaniem obaj trenerzy mieli mały ból głowy. Trener Kujawski nie mógł skorzystać z awizowanego do składu Clausa Vissinga, który tego dnia ścigał się w półfinale IME w Diedenbergen i zamiast niego postanowoł dać szansę Dawidowi Cieślewiczowi, który ostatnio spisywał się słabo jednak powszechnie wiadomo iż na gnieźnieńskim owalu potrafi być bardzo groźny. Do końca nie było wiadomo jaka będzie obsada pozycji juniorskich. Kacper Gomólski, który w środku tygodnia ucierpiał w groźnym upadku do końca nie wiedział czy w niedzielnym mecz będzie zdolny do jazdy. Trener ostatecznie jednak postawił na " Gingera " i jak się później okazało nie zawiódł się. Na zajęcie pozycji pod nr 7 aspirowali Marcel Kajzer i nowo zakontraktowany, 20-letni Szwed Robin Aspegren. W Niedzielę rano obaj zawodnicy byli sprawdzani na torze przy Wrzesińskiej i Leon Kujawski desygnował do składu nowy nabytek ze Szwecji. Roman Jankowski oprócz kontuzjowanego Sebastiana Ułamka nie mógł skorzystać z Patricka Houggarda. Za Ułamka jechał niepewny Anglik James Wright a z siódemką Jakub Jamróg.
Spotaknie zaczęło się od mocnego uderzenia Startu. W biegu młodzieżowym znakomicie wystrzelił spod taśmy Robin Aspegren i szybko znalazł się na prowadzeniu. Za jego plecami przez pół pierwszego okrążenia toczyła się walka o drugą pozycję, w której ostatecznie Kacper Gomólski wypchnął i nie dał szans Szymonowi Kiełbasie. Gnieźnianie wygrali 5:1. W drugim biegu para gnieźnian Peter Ljung - Dawid Cieślewicz nie dała szans Bjaerne Pedersenowi i Jamesowi Wrightowi i Start po dwóch biegach prowadził już 10:2. W kolejnym biegu po zaciętej walce zwyciężyli goście 4:2 jednak prowadzący Świderski do końca musiał odpierać zaciekłe ataki Krzysztofa Jabłońskiego. Kolejne dwa biegi zakończyły się remisowo, lecz mogliśmy w nich oglądać fantastyczną walkę na dystansie. W czwartej gonitwie tuż po starcie Kacper Gomólski i Szymon Kiełbasa zczepili się motocyklami i upadli a sędzia Marek Smyła postanowił wykluczyć juniora z Tarnowa. W powtórce para Gnieźnian wywiozła osamotnionego Janusza Kołodzieja i jechała na 5:1, jednak waleczny Kołodziej pokonał na dystansie najpierw Gomólskiego a następnie Słabonia. Kolejny bieg to z kolei popisowa ajazda Krzysztofa Jabłońskiego, który przez cały bieg jechał za plecami Bjaerne Pedersena jednak tez przed metą wyprzedził go po zewnętrzej wprawiając gnieźnieńską publiczność w euforię. Szósty bieg wygrali Startowcy, a parę Słaboń - Aspegren przedzielił Piotr Świderski. W kolejnej odsłonie ponownie koncertowo pojechała para Ljung - Cieślewicz, która podwójnie pokonała Kołodzieja i Kiełbasę. W tym momencie na tablicy widniał rezultat 27:15 i Tarnowianie tracili po mału grunt pod nogami. Nad Gnieznem widniały w tym momencie ciemne chmury i co chwilę występowały przelotne opady. W biegu ósmym Roman Jankowski zdecydował się zastosować Złotą Rezerwę taktyczną i posłał do boju Piotra Świderskiego zatępując Jamesa Wrighta. Goście spod taśmy wyszli na podójnym prowadzeniu i takie utrzymywało się przez dwa okrążenia, wówczas jadący na trzeciej pozycji Krzystzof Słaboń pięknym atakiem wyprzedził Bjaerna Pedersena jednak w tym samym momencie upadł na tor jadący na końcu Kacper Gomólski, któremu spadł przedni łańcuch. Sędzia przerwał bieg i wykluczył Gomólskiego a w powtórce atomowym startem popisał się Krzysztof Słaboń i nie oddał prowadzenia do mety. Jadący jako Złota Rezerwa Świderski przyjechał " tylko " drugi i zainkasował 4 punkty. Tak więc rezultat tego biegu brzmiał 3:5 i w całym meczu gospodarze prowadzili wyraźnie 30:20. W tym momencie nad stadionem zaczęło się prawdziwe oberwanie chmury. Bardzo silne opady " pzregoniły " z trybun część widowni a z toru zawodników, gdyż w takich warunkach nie można było kontynuować zawodów. Deszcz nie ustawał przez dłuższy czas, przez co sędzia Smyła zdecydował się przerwać spotkanie i zaliczyć je jako odbyte. Warto zaznaczyć, iż w Gnieźnie tego dnia padało do późnych godzin wieczornych.
Start Gniezno odniósł niespodziewane zwycięstwo, jednak jakże zasłużone. Od początku zawodów górowali zdecydowanie nad tarnowskim zespołem, nie dając mu najmniejszych szans i skrupulatnie powiększając swoją przewagę. Można gdybać jak potoczyłyby się zawody, gdyby rozegrano je do końca lecz prawdą jest iż Gnieźnianie kolejny raz w tym sezonie pokazali, że na swoim torze są piekielnie gróźni dla każdego i pokonać ich nie zdołała nawet naszpikowana gwiazdami tarnowska Unia. W drużynie Startu pochwała należy się wszystkim zawodnikom, nawet Piotrowi Paluchowi i Mirosławowi Jabłońskiemu, którzy mimo iż nie zdobyli w swoim starcie punktów to walczyli o nie do samego końca. Nie do pokonania był Peter Ljung, który walnie przyczynił się do pokonania swojej byłej drużyny. Krzysztofowie Jabłoński i Słaboń fantastycznie walczyli na dystansie a ich pojedynki z Januszem Kołodziejem czy Bjaerne Pedersenem były ozdobą niedzielnego widowiska, zaprzeczając opiniom wszystkich niedowiarków że gnieźnieński tor nie nadaje się do walki. Dawid Cieślewicz po raz kolejny pokazał, że mawet w słabej formie na torze w Gnieźnie ciężko go pokonać komukolwiek. Zabłysnął nowy nabytek Startu Robin Aspegren, który w dwóch startach przywiózł 4 punkty. Wydaje się, że jego zakontraktowanie to " strzał w dziesiętkę " i Gnieźnianie będą mieli z tego zadodnika wiele pożytku. Ogromne brawa należą się Kacprowi Gomólskiemu, który mimo urazu przywiózł bardzo ważne punkty i przy okazji aż dwa razy w Niedzielę " zapoznał się " z nawierzchnią toru. Start dopisał do swojego dorobku dwa niezwykle ważne punkty, które mogą się okazać decydujące w walce o miejsce w czołowej szóstce ligi.
Uniści byli w Gnieźnie bezradni, wobec wspaniałej dyspozycji gospodarzy. Niewiele pomogła im nawet Złota Rezerwa taktyczna. Goście starali się nawiązać walkę ze Startem jednak muszą pogodzić się z pierwszą porażką w obecnym sezonie. Na pocieszenie do domu wracają z bonusem, co patrząc na przebieg spotkania nie powinno być wcale złą zdobyczą.
Leon Kujawski pokazał po raz kolejny, że Start pod jego wodzą jeździ bardzo ambitnie i nie boi się żadnego rywala. W trzech meczach pod wodzą nowego trenera Gnieźnianie zdobyli aż 6 punktów, czyli tyle ile w ośmiu spotkaniach pod wodzą Mirosława Kowalika. Dwa " oczka " zdobye w meczu z tarnowskimi jaskółkami mogą się okazać zbawienne w kontekście końcowej tabeli po rundzie zasadniczej. Tarnowianie nie powinni specjalnie ubolewać nad niedzielną porażką, gdyż i tak pewnie prowadzą w pierwszoligowej tabeli. Teraz przed Unią zaległe pojedynki derbowe z rzeszowską Stalą, natomiast Start Gniezno uda się na trudny mecz do Ostrowa, w którym faworytem będzie Lazur jednak widząc ambicje i zaangażowanie Gnieźnian w ostatynich meczach na pewno nie stoją oni na straconej pozycji.
Unia Tarnów:
1. Bjarne Pedersen - (1,2,1) 4
2. James Wright - (0,1*,-) 1+1
3. Piotr Świderski - (3,2,4!) 9
4. Jesper B. Monberg - (1,d) 1
5. Janusz Kołodziej - (3,1) 4
6. Szymon Kiełbasa - (1,w,0) 1
7. Jakub Jamróg - (0) 0
Start Gniezno:
9. Peter Ljung - (3,3) 6
10. Dawid Cieślewicz - (2*,2*) 4+2
11. Krzysztof Jabłoński - (2,3) 5
12. Piotr Paluch - (0,-) 0
13. Krzysztof Słaboń - (2,3,3) 8
14. Kacper Gomólski - (2*,1,- w) 3+1
15. Robin Aspegren - (3,1) 4
16. Mirosław Jabłoński - (0) 0
Bieg po biegu:
1. Aspegren (66,81), Gomólski, Kiełbasa, Jamróg 5:1 (5:1)
2. Ljung (66,94), Cieślewicz, Pedersen, Wright 5:1 (10:2)
3. Świderski (67,25), K.Jabłoński, Monberg, Paluch 2:4 (12:6)
4. Kołodziej (67,97), Słaboń, Gomólski, Kiełbasa (w/su) 3:3 (15:9)
5. K. Jabłoński (67,97), Pedersen, Wright, M. Jabłoński 3:3 (18:12)
6. Słaboń (66,94), Świderski, Aspegren, Monberg (d4) 4:2 (22:14)
7. Ljung (66,47), Cieślewicz, Kołodziej, Kiełbasa 5:1 (27:15)
8. Słaboń (68,00), Świderski (!), Pedersen, Gomólski (w/u) 3:5 (30:20)
Startowano: według II zestawu
Sędziował: Marek Smyła (Wrocław)
NCD: Peter Ljung (Start) - 66,47 sek. (w 7. wyścigu)
Widzów: ok. 9000
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.