Reprezentacje | 2008-12-06 10:58:17 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: Super Volley
Dałabym kadrę trenerowi Świderkowi. Z tymi dziewczynami trzeba mieć twardą rękę na treningach, ale później dać im nieco swobody. To profesjonalistki, wiedzą, jak rozplanować wolny czas. Mówię one, a nie my, bo już nie będę jeździła na zgrupowania kadry – wyznaje skrzydłowa Muszynianki Joanna Mirek.
Pospekulujmy zatem, kto może zagrać w przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Joanna Mirek wysyła 12 powołań.
- Pierwsza rozgrywająca Katarzyna Skorupa, druga – ktoś z pary Iza Bełcik i Milena Sadurek. Po ostatnim zgrupowaniu podjęłabym ostateczną decyzję. Na przyjęciu widzę Milenę Rosner, Ankę Barańską i Ankę Podolec. Na przyjazd namówiłabym też Gośkę Glinkę. W ataku widzę Kaśkę Skowrońską i Kamilę Frątczak albo Natalię Bamber. Moje środkowe bloku to Lena Dziękiewicz, Agnieszka Bednarek i... Porozmawiałabym z Sylwią Pycią, Dorotą Pykosz i Kaśką Gajgał. Na powrót Maszy Liktoras byłoby jeszcze za wcześnie. Libero nr jeden to oczywiście Mariola Zenik, nie wiem jednak, kto mógłby z nią konkurować.
Czyli jako trener nie dokonałaby pani większej rewolucji. Dziesięć z wymienionych zawodniczek było na igrzyskach w Pekinie. Jaki byłby w takim razie pani sposób na poprawę wyników?
- Rozmowa z każdą z nich. Pierwsze zgrupowanie nie byłoby ciężkim obozem, ale okazją do poprawy atmosfery. Od każdej z nich chciałabym usłyszeć deklarację, jak widzą swój udział w reprezentacji, czy tego tak naprawdę chcą. Z niewolnika nie ma pracownika. Jeśli któraś nie będzie miała ochoty, proszę bardzo, nie musisz przyjeżdżać. Najgorsze co może się zdarzyć, to narzekająca zawodniczka, która zaraża swoim pesymizmem pozostałe koleżanki. Jeśli ktoś się zdecyduje przyjechać, musi w stu procentach zaufać trenerowi, wykonać każde jego polecenie.
Cały wywiad Przemysława Iwańczyka i Jerzego Mielewskiego w „Super Volleyu”
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.