Reprezentacje | 2008-05-24 20:10:00 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: inf. własna
Zwycięstwo nad reprezentacją Serbii, dało naszym siatkarkom awans na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie po 40 latach. Oto co miały do powiedzenia nasze dziewczyny, które nie kryły radości po wywlaczeniu biletów na Olimpiadę.
Katarzyna Skowrońska-Dolata: Dopiero wywalczyłyśmy awans na olimpiadę, ale składu na igrzyska jeszcze nie znamy. Decyzja należy do trenera i wszystko jest możliwe. Na sali jest tak duszno, my dajemy tyle z siebie na boisku, próbując tworzyć atmosferę krzykiem, że naprawdę nie ma już siły na okazywanie wielkiej radości. Mamy ją w środku głęboko i okażaemy ją wszystkim, ale dzisiaj nie było już siły się cieszyć Mam nadzieję, że to jest dopiero pierwszy krok i że nie poprzestaniemy na tym. Nie zadowolimy się samym faktem awansu i uczestnictwa w olimpiadzie. Zależy mi na tym, żeby coś ugrać na tej olimpiadzie, powalczyć, a nie tylko tam pojechać i zaspokoić swoją chęć do gry. To nie o to chodzi. Zabawa dopiero się zaczyna.
Małgorzata Glinka-Mogentale: Dużo emocji, naprawdę dużo pracy, ale satysfakcja jest niesamowita. Wydaje mi się, że mogłyśmy dzisiaj zagrać lepiej. Nie wiem czy myślałyśmy, że będzie łatwiej, że drugi skład to znaczy ze już nie trzeba grać i można się położyć. Nikt nigdy nic nie sprezentował mi w życiu , więc nigdy nie liczę na takie prezenty. Dobrze, ze skończyło się to tak, a nie inaczej.
Milena Rosner, kapitan reprezentacji Polski: Nie powiem, że miałyśmy to w planie, ale akurat tak się szczęśliwie złożyło, że będziemy świętować i imieniny i awans olimpijski. Również muszę zaznaczyć, że będziemy świętować urodziny naszego menedżera Huberta Tomaszewskiego. Na razie będziemy przygotowywać się spokojnie do olimpiady. Na igrzyskach, jak sami wszyscy wiemy, są czołowe zespoły z całego świata. Łatwo nie będzie. Jest to pierwszy od 40 lat występ polskiej ekipy i tak samo nasz. Zobaczymy...Na razie cieszymy się ze zwycięstwa i awansu. W tej chwili to do nas nie dociera. Może w Polsce będzie to bardziej odczuwalne.
Lena Dziękiewicz: Drugiego czerwca wracam do Szczyrku na przygotowania przed Grand Prix. W pierwszym turnieju zagram na pewno, co do drugiego nie wiem jeszcze. Natomiast na pewno będę na tym turnieju. Czy będę w „12” tego jeszcze nie wiem, ale na pewno będę trenowała z zespołem.
Milena Sadurek: W sumie to imienin w domu nie obchodzę. Ale fajnie połączyć awans olimpijski z imieninami. Na pewno będzie wesoło. My chciałyśmy w każdym meczu zwyciężyć. Dzisiaj wypadło to w dniu naszych imienin, tym bardziej się cieszymy. Co chcemy osiągnąć? Na pewno marzeniem każdego sportowca jest medal olimpijski. Zdaję sobie sprawę, że wywalczenie tego medalu będzie bardzo ciężkie , ponieważ będą tam najlepsze drużyny na świecie , ale nie obraziłabym się gdybyśmy zdobyły medal.
* Przygotowała Magdalena Neumann
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.