Reprezentacje | 2008-05-23 17:42:44 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: reprezentacja.net
Polki coraz pewniej zmierzają po olimpijski awans i już tylko mały krok dzieli je od upragnionego celu. Po dzisiejszym zwycięstwie nad Tajlandią o nastrojach w kadrze zgodziła się opowiedzieć prosto z Japonii środkowa polskiej reprezentacji, Lena Dziękiewicz.
Wydawało się, że dzisiejszy pojedynek z Tajkami będzie dla Polek "spacerkiem". Rzeczywistość po raz kolejny pokazała, że nie wolno lekceważyć żadnego rywala. "Biało - czerwone" musiały się bardzo postarać, by wygrać to spotkanie 3:1.
W czym należy upatrywać przyczyn tak ciężkiej przeprawy?
- Miałyśmy dziś, przede wszystkim w początkowej fazie meczu, trochę problemów z przyjęciem bardzo dobrej zagrywki tajskiego zespołu - wyjaśnia Lena Dziękiewicz. - Szczególnie w pierwszym secie Tajkom przydarzyła się świetna seria na zagrywce, która pozwoliła im uzyskać kilkupunktową przewagę. Później jednak na boisku pojawiła się Milena Rosner i uspokoiła przyjęcie. Dała dziś bardzo fajną zmianę.
Również Eleonora Dziękiewicz pojawiła się dziś na parkiecie i był to jej pierwszy występ podczas tokijskiego turnieju. Czy trener Bonitta stracił zaufanie do swojej środkowej, okrzykniętej siatkarskim odkryciem roku 2007?
- Miałam problemy ze ścięgnem Achillesa, dlatego mniej grałam - tłumaczy Dziękiewicz. - Teraz już wszystko jest w porządku, czuję się dobrze i nic mi nie dolega. Jestem gotowa do gry i pomocy zespołowi jeśli zajdzie taka potrzeba - deklaruje.
Nie tylko Eleonora Dziękiewicz czuje się dobrze. Również reszta polskiej ekipy nie ma powodów do narzekań.
- Wygrywamy, więc nastroje w zespole są dobre, humory nam dopisują - relacjonuje środkowa polskiej reprezentacji. - Mieszkamy w bardzo wygodnym hotelu, wprawdzie początkowo mieliśmy pewne zarzuty wobec jedzenia, jakie nam serwowano, ale teraz to również się poprawiło. Trudno mi mówić o fizycznej dyspozycji innych zawodniczek, bo wszystkie mamy za sobą długi ciężki sezon, a ten turniej również do łatwych nie należy. Ja czuję się dobrze, ale ja nie gram. Na pewno najlepszą mobilizacją jest bliskość wywalczenia kwalifikacji, a to przecież od początku było naszym celem.
Rzeczywiście, Polki dzieli już jedynie maleńki kroczek od wymarzonego biletu do Pekinu, jednak nasze siatkarki dalekie są od zbyt wczesnego świętowania. Z szampanem postanowiły poczekać do momentu, kiedy wszystko będzie już pewne.
- Jesteśmy blisko, to prawda, ale musimy wygrać jeszcze przynajmniej jeden mecz. Jeśli nie uda się nam jutro pokonać Serbek, choć wierzę w nas i w to, że wygramy, zostanie nam jeszcze niedzielny mecz. W tej chwili liczy się tylko kwalifikacja, nic innego nie jest ważne - mówi z determinacją Lena. - Czujemy, że jesteśmy już bardzo, bardzo blisko, ale jeszcze nie mamy biletu do Pekinu w ręce.
Jutrzejszy pojedynek z Serbkami może zadecydować o wszystkim. Jak dotąd nikt w Tokio nie zdołał pokonać reprezentacji Serbii. Czy Polki wiedzą już, co może być kluczem do jutrzejszego zwycięstwa?
- Wygrałyśmy z nimi w meczu sparingowym przed turniejem i wierzę, że jutro to powtórzymy - uśmiecha się Dziękiewicz. - Trener powtarza nam przed każdym spotkaniem, że bardzo ważna jest zagrywka. Również Serbkom spróbujemy utrudnić życie grając dobrze w tym elemencie. One są jak dotąd niepokonane, ale mam nadzieję, że jutro się to zmieni - kończy z uśmiechem środkowa polskiej reprezentacji.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.