Reprezentacje | 2008-10-02 19:28:55 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: Super Volley / wp. pl
Po niespełna czterech latach pracy, 16 września 2008 roku, dobiegła końca kadencja Raula Lozano na stanowisku trenera reprezentacji Polski. Nie był to okres spokojny. Argentyńczyk nie pozwalał się nudzić ani mediom, ani działaczom federacji.
Z Raulem Lozano spotkaliśmy się kilka godzin po ostatniej rozmowie z prezesem PZPS, Mirosławem Przedpełskim. Argentyńczyk nie wyglądał na załamanego utratą pracy, sprawiał raczej wrażenie człowieka, który z powodzeniem zakończył powierzoną mu misję.
Jak wyglądała pana ostatnia rozmowa z działaczami PZPS?
- Wydaje mi się, że wszystko było już wcześniej przesądzone. Szkoda tylko, że za pięć jedenasta prezes Przedpełski zadzwonił do mojego menedżera w sprawie negocjacji mojego nowego kontraktu, a po chwili spotkał się ze mną, aby... zakończyć współpracę. O siedemnastej menedżer wylądował na Okęciu, ale mógł tylko odbyć spacer po Warszawie. Rozmowa była nieaktualna. Podobnie, jak przestał być aktualny mój 90-stronicowy program rozwoju piłki siatkowej w Polsce do 2014 roku.
Przygotował pan 90 stron strategii?
- Przed decydującymi rozmowami poproszono mnie, żebym przygotował taki dokument. Na spotkaniu z prezesem Przedpełskim miałem wersję oryginalną i 90-stronicowe streszczenie, przetłumaczone przez moją przyjaciółkę. Uważam, że to krytyczny moment dla polskiej siatkówki.
Krytyczny!? Jak to, przecież polska siatkówka znakomicie się rozwija.
- Proszę spojrzeć na politykę Bełchatowa. Tam na sześć miejsc w składzie aż cztery zajmują obcokrajowcy, piąte Pliński, a więc zawodnik, który na igrzyskach w Londynie, czy mistrzostwach świata w 2014 roku nie będzie się raczej liczył. Szóstym jest Mariusz Wlazły. Tymczasem na ławce rezerwowych jest czterech bardzo zdolnych siatkarzy. To ci zawodnicy mogą stanowić trzon drużyny w 2014 roku. Tyle że nie mogą sobie pozwolić na siedzenie na ławce rezerwowych, bo to zabija rozwój ich talentu. Bełchatów ma już 40 zawodników, potrafi sięgnąć po ośmiu reprezentacyjnych juniorów. To nie jest normalne! Trzeba pomyśleć o czymś takim jak draft, w stylu amerykańskiej ligi koszykarskiej. Niech dwóch zdolnych siatkarzy trafia do Bełchatowa, a reszta do innych klubów.
Jak ocenia pan cztery lata spędzone w Polsce?
- To bardzo ważny okres dla mnie i znakomity czas dla polskiej siatkówki. W tym czasie drużyna dokonała wielkich postępów. A dodatkowo doszło do zmiany pokoleniowej, przez co odmłodzono drużynę. To pozwala myśleć pozytywnie o przyszłości reprezentacji. Nie trzeba będzie zmieniać ośmiu zawodników, ale wystarczy kontynuować grę podstawowymi siatkarzami. No i do tego należy dodać wyniki. Niektórzy chcą je oceniać tylko przez pryzmat medali lub zwycięstw. Ja widzę je inaczej – poprzez porównanie z innymi, silniejszymi oraz jakość gry. Wierzę, że dzisiaj Polska jest w stanie w każdych zawodach walczyć o wygraną. Czy uda się to osiągnąć, to już inny temat. Ale trzykrotny awans do turnieju finałowego Ligi Światowej i finał mistrzostw świata to też niemało.
Niektórzy uważają, że i wcześniej mieliśmy drużynę na wysokim poziomie. „Przegląd Sportowy” oceniając pana pracę napisał nawet: „Srebro i nic więcej”.
- Wierzę, że jednak pozostanie coś więcej: sposób pracy, cały sztab reprezentacyjny i kilka zmian pozytywnych dla całej polskiej siatkówki, które wypłynęły z reprezentacji i natchnęły kluby. Przyjechałem do Polski i nikogo nie zmuszałem do zmian. A jednak wielu starszych trenerów już nie pracuje. Zaczęli trafiać do was dobrzy zagraniczni szkoleniowcy. Do tego poprawiono pracę taktyczną, techniczną, zajęto się statystykami. Wreszcie nastąpił wzrost młodych zawodników. Przecież Winiarski i Wlazły za mojej kadencji stali się podstawą tej drużyny. Dziś powoli podobną rolę zaczynają odgrywać: Kurek, Możdżonek, Wika, Nowakowski czy Bartman. Inni gracze, jak: Kadziewicz, Pliński, Ignaczak, czy Gacek byli już w reprezentacji, ale pod moim okiem rozwinęli się znacznie. No i wreszcie Świderski i Zagumny – ile nagród indywidualnych otrzymali w poprzednich latach? Żadnej. A tymczasem „Guma” został doceniony na mundialu i podczas igrzysk, a „Świder” na tej drugiej imprezie. Podobnie jak Winiarski.
Wróćmy do wyników. Było srebro mundialu, ale było też 11. miejsce na mistrzostwach Europy. To już był bardzo słaby wynik.
Nie zaprzeczam, że na Euro wypadliśmy słabo, ale według mnie była to jedyna impreza podczas mojej kadencji, na której graliśmy na takim poziomie. Jedyna. W innych imprezach graliśmy dobrze, lub bardzo dobrze, a przede wszystkim na maksimum naszych możliwości. Ile razy w poprzednich imprezach Polska zajmowała miejsce na podium? Ile razy zdobyliście srebrne medale mistrzostw świata? Ile razy ta reprezentacja grała w finałach Ligi Światowej? Męska drużyna narodowa zmieniła jednak nie tylko sposób pracy, ale także mentalność.
Ta mentalność nie pomogła jednak utrzymać wyników na najwyższym poziomie. Andrea Zorzi mówi, że Polska poczyniła ostatnio postępy, ale brak jej stabilizacji.
- Zgadzam się z Zorzim. Taką samą opinię wyrazili także Bernardinho, Julio Velasco, czy Andrea Anastasi. Ale do tego dodawali, że Polska jest zespołem bez wielkich gwiazd, gwiazd najwyższego światowego formatu. To także świadczy o zmianie mentalności i o sile całej drużyny. A ta zawsze grała dobrze, kiedy był czas na przygotowania. Aby dokonać postępu tej reprezentacji, potrzeba czasu. Większość zawodników występuje w polskiej lidze, a tu gra się tylko 4-5 meczów na najwyższym europejskim poziomie, kiedy grają ze sobą najlepsze zespoły. Przez to brak stabilizacji formy.
Wspomniał pan o indywidualnych gwiazdach. Ale czy pana szukanie zespołowości nie zabiło trochę indywidualizmu niektórych siatkarzy? Dlaczego zagraniczni trenerzy, o których pan wspomniał nie doceniają naszych gwiazd?
- Rozmawiałem o tym z Alekno, czy Bernardinho i odpowiedzieli, że nie wzięliby żadnego naszego zawodnika do swojej drużyny. Alekno przyznał, że zastanawiałby się może nad jednym. Z jednej strony Polska nie ma więc gwiazdy takiej jak choćby Kazijski z Bułgarii, którego chciałby mieć każdy, z drugiej stawia na zespołowość. I nad tym pracowaliśmy w ostatnich latach.
Jaką drużynę pan zostawia i co może ona osiągnąć w przyszłości?
- Według mnie to silna reprezentacja, z której każdy zawodnik może jeszcze zagrać na najbliższych mistrzostwach świata. Świderski, Zagumny, czy Gruszka mogą jeszcze dotrwać do 2010 roku. Po mundialu trzeba jednak dokonać zmian, postawić na młodych. Ale ci młodzi muszą poczynić postępy w lidze. I tu dochodzimy do problemu, bowiem młodzi, którzy powinni grać na mundialu w 2014 roku na razie siedzą na ławce. I to także jeden z powodów, dla których wierzę, że mój czas dobiegł końca.
Na koniec przygody w Polsce niespodziewanie pojawiła się propozycja pełnienia funkcji dyrektora sportowego w PZPS.
- Zupełnie nie rozumiem, o co chodziło. Moja praca jako selekcjonera została negatywnie oceniona, skoro nie podpisano ze mną nowego kontraktu, a tu nagle pada propozycja objęcia posady dyrektora sportowego.
Jaka przyszłość czeka polską siatkówkę? Przed nami przecież wielkie imprezy – mistrzostwa Europy kobiet 2009, mistrzostwa świata mężczyzn 2014...
- Teraz nadchodzi czas, kiedy działacze nie mogą popełniać już więcej błędów. Trzeba przygotować strategię rozwoju w poszczególnych dziedzinach. A według mnie działacze nie mają zbyt jasnych pomysłów i mogą popełnić błędy, za które przyjdzie jeszcze zapłacić w przyszłości. Przykład? Podjęto decyzje o zmianie dwóch trenerów reprezentacji. A za rok kobiety czekają mistrzostwa Europy w Polsce i jeśli nie osiągnie się tam sukcesu na miarę tej reprezentacji, to zapewne pierwszym winnym będzie trener. A to nie tak – wina jest także po stronie działaczy. Dlaczego zorganizowano Euro akurat w rok po igrzyskach? Przecież było wiadomo, że trzeba będzie przebudować zespół, że takie zawodniczki jak Glinka, Liktoras zakończą karierę. I podobnie będzie przed mistrzostwami świata. Niektórzy mówią, że jest jeszcze dużo czasu. Ale to nieprawda! Pozostało tylko pięć sezonów. A w tym czasie trzeba wprowadzić do zespołu zawodników, którzy jeszcze nie mają 25 lat. I na razie niewiele grali w reprezentacji oraz lidze. Siatkówka w Polsce ma więc wielką przyszłość, ale uwaga – trzeba rozwijać każdy jej sektor. A nie wiem, czy wybrana droga jest najlepsza.
Krytykuje pan działaczy. A według niektórych z nich pana trudny charakter i twarde stanowisko były źródłem konfliktów.
- Nie wiem, czy tych konfliktów było tak wiele. Miałem jedną wielką bitwę odnośnie kalendarza rozgrywek przed mundialem. Ale kiedy przybyłem do Polski, byłem przekonany, że bez tego nie osiągniemy żadnego rezultatu ani na mistrzostwach świata, ani na igrzyskach. To był jedyny czas na dłuższą pracę. A przy 10-zespołowej lidze naprawdę można było ułożyć kalendarz pod reprezentację. Działacze nie byli jednak do tego przekonani. Ta bitwa zmieniła moje stosunki z niektórymi z nich. Ale dzięki temu mogliśmy wywalczyć medal na mundialu i grać dobrze na igrzyskach.
Sugeruje pan, że nie miał wsparcia ze strony związku?
- A miałem? Każda moja decyzja była przedstawiana w ten sposób – trener Lozano bierze odpowiedzialność za reprezentację i jej problemy. Kiedy w 2005 roku wykluczyłem trzech siatkarzy za pijaństwo, związek w oficjalnym komunikacie napisał: „informujemy o decyzji selekcjonera, który odpowiada za dyscyplinę w kadrze”. Zamiast dać mi pełne wsparcie, zdystansował się... Tak było zawsze.
Oprócz zmiany trenera, teraz trzeba zbudować strategię rozwoju wszystkich reprezentacji, może należałoby znaleźć kogoś w rodzaju dyrektora sportowego w związku...
- Myślę, że dyrektor sportowy to funkcja bardziej menedżerska, ale trzeba rzeczywiście stworzyć system, który doprowadzi zawodników ze szkoły w Spale do igrzysk w Londynie i mundialu w 2014 roku. I ja miałem na to pomysł.
Dlaczego nie zaczął go pan wprowadzać?
- Bo mam inne spojrzenie na niektóre rzeczy niż działacze. Stąd moja decyzja o zamknięciu rozdziału pod tytułem Polska. W Spale pracuje się dużo, ale w innych krajach pracuje się inaczej i ma się więcej wyników oraz więcej utalentowanych graczy. Tak jest na przykład w Brazylii, Niemczech, czy Francji. W Hiszpanii i Włoszech już jest inaczej – w tych trzech krajach jest mniej pieniędzy, a są wyniki. W szkółce w Spale chłopcy są niczym w klasztorze, odizolowani od świata zewnętrznego. To nie pomaga we wzroście młodych siatkarzy. A przynajmniej nie pomaga dorastać tym chłopcom jako młodym ludziom. Jak można żyć kilka lat poza światem? Wiem, że niektórzy odmówili Spale z tego właśnie powodu.
Jakie będzie pana najpiękniejsze wspomnienie z Polski?
- Myślę, że wspomnienie kibiców śpiewających polski hymn i dziękujących nam zawsze, po każdym meczu. Nawet po porażce. To chyba jedyny taki przypadek, kiedy kibice są tak blisko reprezentacji. Nawet piłkarze nie mają w Polsce takiego wsparcia.
Gdzie będzie teraz pracował Raul Lozano?
- Nie wiem. Na razie próbuję przetrawić polską przeszłość.
Ale jakie drogi są do wybrania?
- Na pewno będę trenował. Nie chcę być działaczem, czy doradcą, jak zaproponowano mi w Polsce. Moją pasją jest trening, zajęcia z młodymi, adrenalina meczowa... I w dodatku wolę pracować z reprezentacjami niż w klubie. Zgodnie z tym co napisano w gazetach, nawiązałem kontakty z federacjami Hiszpanii, Niemiec i Bułgarii oraz dwoma azjatyckimi: Iranu i Japonii. Zobaczymy.
W 2005 wykluczył pan trzech zawodników za niesportowe zachowanie. W 2008 roku niektórzy siatkarze nie stawili się na zgrupowaniu przed meczami z Belgią z powodów zdrowotnych, ale według niektórych dając także wotum nieufności pana pracy. Jakie były pana stosunki z podopiecznymi? Dlaczego niektórzy nie zagrali?
- Koniec mojej pracy na pewno nie pomógł w zebraniu drużyny. Ani w motywacji w czasie igrzysk, ani po ich zakończeniu. Działacze chyba nawet nie myśleli o tym jak na niektórych siatkarzy takie rzeczy mogą wpływać. Zawodnik zazwyczaj najpierw myśli o sobie, a potem o drużynie. I to jest normalne. Tak jest na całym świecie: w Brazylii, Stanach Zjednoczonych. Ja myślę na odwrót: najpierw jest drużyna, potem indywidualności. Moje stosunki były jednak dobre. Byłem wymagający, twardy, ale nikt z podopiecznych nie bał się pracy. Nie miał problemów z poświęceniem na siłowni, czy w hali. I ta praca przyniosła owoce. Wierzę, że siatkarze, którzy odmówili przyjazdu na zgrupowanie z Belgią mieli swoje powody. Mariusz nie wymyślił sobie kontuzji palca. Ale w czasie igrzysk dał radę grać z bólem. Winiarski grał wtedy z problemami kręgosłupa. Ignaczak przeszedł operację, więc niczego nie zmyślił. Zagumny także miał uraz. Ale gdyby to był półfinał mistrzostw świata, czy igrzysk olimpijskich, wszyscy by zagrali! W Polsce nie potrafi się dyscyplinować zawodników. Związek powinien postawić sprawę jasno – kto nie może zagrać z Belgią, nie zagra w pierwszych czterech kolejkach ligowych.
Myśli pan, że można było wygrać więcej w tym czasie?
- Tak. Ale zarazem mogliśmy nie wygrać niczego. Gdyby nie korzystny kalendarz przed mundialem, niczego byśmy nie wywalczyli. Byłem pierwszym, który chciał zdobyć medal olimpijski. Wszyscy zawodnicy myślą podobnie. Ale nie udało się. Kiedy jednak spojrzymy sobie w oczy, możemy spać spokojnie – daliśmy z siebie wszystko.
Wybór pana następcy powinien być dokonany z myślą o 2014 roku. To nie za długa perspektywa?
- Nie. I powiedziałem o tym prezesowi Przedpełskiemu. Należy przygotować program już pod mundial w Polsce, nie tylko pod igrzyska w 2012 roku. Ale nie zgadzam się z decyzjami prezesa. Tak jak dziwię się, że działacze nie reagują na kłopoty polskiej ligi, problemy finansowe dwóch silnych drużyn, takich jak Olsztyn, czy Częstochowa. To przecież dwie z 10 drużyn. I to dwie z najsilniejszych. Trzeba ten problem przeanalizować i rozwiązać. Podobnie jak fakt, że czterech zawodników z kręgu zainteresowań reprezentacji będzie w najbliższym sezonie siedziało na ławce w Bełchatowie. Brak reakcji działaczy, to kolejny powód, dla którego lepiej, żeby mój cykl się zamknął. Wolę nie podejmować już kolejnej bitwy. Raz ją już stoczyłem i zapłaciłem za nią.
Czyli do zobaczenia w 2014 roku?
- Żegnając się z zawodnikami, życzyłem im powodzenia, bowiem pozostanę kibicem tej drużyny. Kibicem, a nie zazdrosnym komentatorem.
ROZMAWIAŁ MARCIN LEPA (POLSAT SPORT)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.