Reprezentacje | 2008-09-24 11:47:40 | Nadesłał: Alicja Chrabańska | Źrodlo: Reprezentacja.net
- Źle się stało, że ocena pracy Lozano rozstrzygnęła się już przed Pekinem. Byłem sfrustrowany sytuacją, w której trenera zwalnia się przed igrzyskami, albo wręcz w czasie tych igrzysk - twierdzi w wywiadzie dla Reprezentacja.net były zawodnik i trener, a obecnie komentator sportowy Wojciech Drzyzga.
Reprezentacja.net:
Na koniec kadencji Raula Lozano rozegraliśmy fatalny dwumecz z Belgią. Czy zasłużyliśmy nim na ten minimalnie uzyskany awans?
Wojciech Drzyzga:
- W kontekście dwumeczu z Belgią można powiedzieć, że mieliśmy bardzo dużo szczęścia. Z drugiej strony trzeba zapytać, co w ogóle robiliśmy w takim barażu. Gdzieś po drodze popełniliśmy błędy, które kosztowały nas ryzykowne granie tuż po igrzyskach dość ważnych meczów w perspektywie mistrzostw Europy; meczów, do których zespół nie był, bo nie mógł być, przygotowany. Ewentualna przegrana stawiałaby nas w okropnej sytuacji. Myślę, że należy zakończyć ten temat i cieszyć się z awansu, bo o stylu nikt nie będzie wkrótce pamiętać. Jest to natomiast nauczka, że po drodze nie należy niczego odpuszczać, by nie skazywać się na niepotrzebne kłopoty.
Czy słuszne jest tłumaczenie, że dla Belgów był to najważniejszy mecz w sezonie, a dla nas nieoczekiwana potyczka, do której nie mogliśmy być przygotowani?
- Ciekawe, kto tak się tłumaczy, bo jeśli ci, którzy zagrali, to można im tylko podziękować. W ostatnich wywiadach Raul Lozano odkrywa kilka tajemnic związanych z domniemanymi kontuzjami. A dla mnie, jeśli Wlazły ma złamaną rękę, to jest kontuzjowany. Nie wiem, co z dolegliwością Zagumnego i czy naprawdę był na wakacjach. Przeczytałem, że ma zerwane ścięgno właściwe rzepki, co jest kontuzją eliminującą z normalnego życia, a co dopiero z uprawiania sportu. To wszystko jest do sprawdzenia. Jeśli pewne sugestie się potwierdzą, to wystawia to niektórym zawodnikom złe świadectwo. Gdyby Lozano dalej był trenerem, to obawiam się, że mogliby oni nie znaleźć już miejsca w kadrze. Nie chcę jednak przesądzać rzeczy, których nie jestem pewien. Z moich informacji wynika jedynie, że niestety uraz Michała Winarskiego jest bardzo poważną sprawą, która może wymagać kilku miesięcy leczenia, a może nawet grozić zakończeniem kariery. Natomiast ci zawodnicy, którzy z Belgią zagrali i w ten sposób się tłumaczyli, mieli świętą rację. Lepiej grać nie mogli, bo jedni byli w okresie roztrenowania, inni na odmiennym etapie przygotowania w klubie. Nikt nie myślał o tych meczach poważnie, bo wszyscy liczyli, że ekipa olimpijska jeszcze „pociągnie” tych kilka dni. Trzeba podziękować tym, którzy grali, bo widziałem u nich pełne zaangażowanie. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że zwycięstwo żadnej chwały nie przynosi, a porażka byłaby sportowym wstydem i kompromitacją.
Czy to nienajlepsze pożegnanie Lozano z reprezentacją nie będzie rzutowało na ocenę jego czterech lat pracy w Polsce?
- Pracę trenera Lozano należy ocenić kilkutorowo. Dostał on od początku zielone światło i prawdziwe wsparcie Związku, choć sam neguje to w wielu wywiadach, jakie się ostatnio ukazały. Największą zasługą był jego wpływ na motywację. Na pewno Raulowi Lozano udało się zmobilizować chłopaków i chyba nawet zdyscyplinować. Miał również poparcie opinii publicznej. Na pewno część podjętych przez niego decyzji w przypadku poprzednich trenerów nie ujrzałaby nawet światła dziennego. Wracając jednak do wyniku to każdy sezon był inny. Piąte miejsce na Mistrzostwach Europy 2005 – Lozano ocenia, że grali dobrze, a ja twierdzę, że nie było postępu. Jeśli awans z łatwej grupy do finału Ligi Światowej, w którym na dodatek nic się nie ugrało zapisuje się jako sukces, to coś jest nie tak. Sam udział owszem świadczy o tym, że drużyna jest blisko najlepszych. Mam jednak mieszane uczucia co do ogółu pracy, bo z jednej strony mamy wspaniały wynik na mistrzostwach świata, a z drugiej po niespełna roku znaleźliśmy się na dnie Europy. Na koniec te nieszczęsne igrzyska i fajna gra, o której niedługo niestety nikt już nie będzie pamiętał. Szkoda, że przy takim potencjale i możliwościach, gra nie została zwieńczona choćby awansem do czwórki. Za plus pracy Lozano trzeba jednak uznać całą organizację, formy treningowe i na pewno przekonanie do pracy siatkarzy, co się jemu udało. Nie ulega wątpliwości, że zespół jest w innym miejscu. Jest rozczarowanie, ale wciąż jesteśmy drużyną, z którą wszyscy się liczą. To jest na pewno zasługa Raula Lozano, ale nie tylko. Warto pamiętać o tych, którzy wcześniej przygotowywali zawodników, bo Argentyńczyk nie przyjechał przecież na siatkarską pustynię i nie uczył nas wszystkiego od początku. Komunikacja z naszym byłym już trenerem nie była najlepsza, on wszystko odbierał jako atak i krytykę. Nie poddawał się żadnej ocenie uznając, że nie ma tu ludzi, którzy mogą go krytykować. Mógłby uczynić to jedynie śp. Wagner. To się dało odczuć.
* Rozmawiała Barbara Kuziemska - Reprezentacja.net
**więcej w serwisie Reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.