Reprezentacje | 2008-09-21 11:12:36 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: Super Volley
To, co działo się wokół reprezentacji, wyglądało jakby dzieci obrzucały się w piaskownicy piaskiem. Jak żyję, takiego cyrku nie widziałem – mówi Jerzy Matlak, jeden z najbardziej utytułowanych krajowych trenerów.
Jak pan ocenia występ Polek w igrzyskach?
Sportowo osiągnęliśmy miejsce adekwatne do tego, jakie zajmujemy w światowym rankingu. Jednak nie to jest najważniejsze. To, co się działo wokół reprezentacji w ostatnich miesiącach, przechodzi ludzkie pojęcie. To był cyrk. Ciągłe afery, kto jest w kadrze, kto z niej wyleciał, kto jest na kogo obrażony. Zwalnianie menedżerów, pomijając czy słusznie, czy nie. Ktoś się spóźnił po pogrzebie i został wyrzucony. Wcześniej było obrzucanie się błotem w sprawie Świeniewicz. To dramat, który odbywał się na oczach wszystkich. Dlatego moim zdaniem nie mogliśmy zająć lepszego miejsca, chociaż było blisko i to najlepiej świadczy o klasie zawodniczek.
Czy to wina trenera Bonitty?
Gdy się podejmuje prowadzenia reprezentacji, to bierze się na siebie odpowiedzialność. Trener może nawet nie znać języka, jeśli nie jest konfliktowy. Dziewczyny czują, czy ktoś jest sprawiedliwy i odpowiedzialny. Wszyscy w zespole powinni się szanować i sobie ufać, konflikty muszą być załatwiane we własnym gronie. Tymczasem to wszystko wyglądało jakby dzieci obrzucały się w piaskownicy piaskiem. Jak żyję, takiego cyrku i takiej beznadziei nie widziałem. Nikt nad tym nie panował. Jak u mnie ktoś nie przyszedł na kolację, to z nim później rozmawiałem, by się dowiedzieć o co chodzi i dopiero wtedy podejmowałem decyzję. Tu było inaczej. Jak od tych dziewczyn można było w tej sytuacji wymagać skoncentrowania się na treningach. Sami sobie wszystko zepsuliśmy.
Zatrudnienie zagranicznego trenera było błędem?
To był wielki niewypał. Myślę jednak, że to nie kwestia narodowości trenera, ale jego osobowości, bezkompromisowości i wodzowskiego charakteru. Przecież we Włoszech Bonitta też odchodził ze stanowiska w fatalnej atmosferze. Może jest wspaniałym szkoleniowcem, ale wyraźnie coś w pracy z kobietami mu nie pasuje. To wszystko trzeba teraz naprawiać. Przyszłość po takich niesmacznych igrzyskach jest niewiadomą. Trzeba trochę ochłonąć. Najpierw będą wybory w Polskim Związku Piłki Siatkowej, a później kolejny zarząd będzie się zastanawiał kogo zatrudnić.
Jest pan wymieniany w gronie kandydatów na następcę Bonitty…
Z czasem będzie się pojawiało wielu kandydatów. Mnie władze PZPS jeszcze nigdy tego nie zaproponowały. Nie powiem, że chcę być trenerem reprezentacji, bo w polskim piekiełku od razu narażę się na niepochlebne komentarze. Uważam jednak, że każdy trener powinien tego chcieć. Przy wyborze selekcjonera decydują różne układy, ktoś ma lepsze kontakty, ktoś umie opowiadać pierdoły. Jeśli brałoby się pod uwagę wyniki, to rzeczywiście byłbym poważnym kandydatem.
ROZMAWIAŁ TOMASZ BOROWICZ
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.