Reprezentacje | 2008-09-15 13:40:37 | Nadesłał: Anna Szłapa | Źrodlo: interia.pl
Codzienność często nie pozwala nam właściwie ocenić sytuacji. Trudno się zdobyć na głębszą ocenę trenerów. Trudno o wyważone poglądy. Jedni są za, inni przeciw. Jedni są niepoprawnymi optymistami, a inni uprawiają wieczne krytykanctwo. Jedni są podpuszczani, a inni piszą wbrew, bo taka ich natura... Jaki wpływ na nasz sport mają Argentyńczyk Raul Lozano, Holender Leo Beenhakker, czy Bogdan Wenta albo Paweł Słomiński?
Lozano z Belgią po raz 132 poprowadził naszych siatkarzy. Teraz wielu zwalnia Argentyńczyka z funkcji selekcjonera biało-czerwonych - za kulisami psioczą na niego działacze i koledzy-trenerzy. Ileż w tym wszystkim zawiści w stosunku do człowieka, który doprowadził naszą męską siatkówkę na sam szczyt. Jestem przekonany, że tak trzeba ocenić dotychczasową kadencję "Małego Rycerza". Z Belgią - w eliminacjach ME - nie było dobrze, ale ostatecznie Polska awansowała do europejskiego championatu. A wcześniej było pasmo wielu mniejszych i większych sukcesów, a także... kilka wpadek.
Porozmawiajmy jednak o faktach. Biało-czerwoni bez Lozano w Lidze Światowej - w latach 1998-2004 zajmowali miejsca 10, 8, 8, 7, 5, 9 i 7. Z Raulem było 4 miejsce w 2005, 7 w 2006, 4 w 2007 i 5 w 2008. Zasługą Argentyńczyka był przede wszystkim srebrny medal mistrzostw świata w 2006 roku. Warto wspomnieć także o 5 miejscu w finałach mistrzostw Europy w 2005. Nie było medalu na turnieju siatkarskim Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, ale ćwierćfinał też jest godny odnotowania (jak ja przeżywałem walkę z Włochami, jakże pechowo rozgrywaną przez Polaków...). Najsłabszy był występ w mistrzostwach Europy w 2007 roku, kiedy to wylądowaliśmy na 11 miejscu.
* więcej w portalu interia.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.