Reprezentacje | 2008-09-13 23:04:13 | Nadesłał: Alicja Chrabańska | Źrodlo: inf. własna
Polscy siatkarze pomimo przegranej w rewanżowym meczu z Belgami 2:3 awansowali do ME. Swoją opinią na temat tego spotkania podzielił się z nami Kristof Hoho, czołowy zawodnik belgijskiej kadry.
Czy możesz ocenić poziom dzisiejszego spotkania?
Kristof Hoho: Sądzę, że poziom meczu był niezwykle wysoki. W zeszłym tygodniu, przegraliśmy 2:3. Dziś mieliśmy ogromną szansę wygrać 3:1. Przyjechaliśmy tutaj ze świadomością, że Polska to bardzo dobra drużyna, nawet kiedy nie ma w niej Wlazłego i Zagumnego. Nie mniej jednak nikt w naszym zespole nie miał zamiaru się poddawać. W tym spotkaniu nie mieliśmy nic do stracenia. Mogliśmy tylko wygrać i awansować do ME. W pierwszym secie pokazaliśmy niezłą siatkówkę. Dobrze funkcjonował serwis, który stwarzał presję na polskich zawodnikach. Drugą partię niestety oddaliśmy rywalom. Coś złego wkradło się w nasze szeregi. Zepsuliśmy sporo zagrywek, nasza obrona nie była też zadowalająca. Polacy wrócili go gry i zwyciężyli w drugim secie. Trzecią odsłonę meczu zaczęliśmy naprawdę źle. Nasi rywale za to świetnie prezentowali się w polu zagrywki. Dzięki temu kontrolowali grę, popisując się świetnymi blokami czy wieloma. W końcówce udało nam się znów nawiązać walkę, głównie dzięki dokonanym przez trenera zmianom. W czwartym secie znów góra byli Polacy, którzy powrócili do swojego stylu gry.
Czy jesteś rozczarowany? Dziś wygraliście mecz, pomimo tego nie awansowaliście do ME, przegrywając z Polakami jedynie małymi punktami.
Kristof Hoho: Tak dokładnie, zabrakło nam 11 punktów. Wiedzieliśmy, że musimy wygrać 3:0 ewentualnie 3:1. Ewentualny piąty set musielibyśmy wygrać 15:4, a to przecież prawie niemożliwe.
Czy zechciałbyś podzielić się wrażeniami dotyczącymi polskich kibiców? Jak się czujesz w Polsce?
Kristof Hoho: Czuję się tutaj świetnie. Dostałem nawet ofertę z polskiego klubu, ale sam nie wiem co poszło źle w sprawie tego kontraktu. Jeśli chodzi o kibiców to spodziewaliśmy się wielkiej rzeszy i głośnego dopingu. Widzieliśmy video z meczów Polaków i to jakie wspaniałe wsparcie mają. Ale wyjść i zobaczyć to na żywo to niesamowite wrażenie. W Belgii nie ma tak wielu kibiców, choć nasz ubiegłotygodniowy mecz oglądało ok. 5000 widzów.
Na koniec poproszę Cię o wskazanie komu przyznałbyś tytuł MVP meczu.
Kristof Hoho: To trudne pytanie. Myślę, że w pierwszym secie to mógłby być ktoś z mojego zespołu. Natomiast w ujęciu całego meczu to na pochwały zasługuje Sebastian Świderski, który momentami grał świetnie w przyjęciu. Warto też wspomnieć o Bartoszu Kurku. Jednak jeśli musze wybrać jednego tylko siatkarza to wskażę na Daniela Plińskiego. W drugim secie wykonał 6 czy 7 niezłych zagrywek pod rząd. Tak samo w czwartym secie i dzięki temu Polacy kontrolowali przebieg gry. I jeśli myśleć o dwóch przegranych przez nas setach to Pliński brylował wśród zawodników zarówno w bloku, zagrywce jak i ataku. Tak naprawdę dla mnie nie ma jednego MVP, to kilku zawodników zasłużyło na ten tytuł.
*Z Kristofem Hoho rozmawiała Alicja Chrabańska
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.